PayPo wchodzi w buty Revoluta

opublikowano: 03-09-2019, 22:00

Fintech, którego udziałowcem jest Alior Bank, szuka nowych źródeł przychodów. Szykuje się do ekspansji zagranicznej i nowej rundy finansowania.

PayPo jest firmą pożyczkową, a jej flagowym produktem są płatności odroczone. To usługa konsumencka typu „kup teraz, zapłać później”, z którą fintech nad Wisłą wystartował zimą zeszłego roku. Na początku spółka obsługiwała klientów zaledwie pięciu sklepów internetowych. Szybko jednak przekonała do siebie kolejnych graczy z branży e-commerce — obecnie dociera do około 60 tys. klientów 250 sklepów.

Radosław Nawrocki, szef PayPo, twierdzi, że odroczone płatności w
krótkim okresie powinny ograniczyć popyt na usługi dostawy paczek za pobraniem.
W krajach zachodnich udział płatności pobraniowych spadł z kilkudziesięciu do
kilku procent
Zobacz więcej

DODATKOWE KORZYŚCI:

Radosław Nawrocki, szef PayPo, twierdzi, że odroczone płatności w krótkim okresie powinny ograniczyć popyt na usługi dostawy paczek za pobraniem. W krajach zachodnich udział płatności pobraniowych spadł z kilkudziesięciu do kilku procent Fot. Marek Wiśniewski

W PayPo uwierzył również Alior Bank, który w listopadzie objął 20-procentowy pakiet udziałów w firmie pożyczkowej za 4 mln zł. W styczniu do zarządu PayPo wszedł Tomasz Hadzik. Wcześniej przez ćwierć wieku był związany z międzynarodowym koncernem medialnym Bertelsmann. Odpowiadał m.in. za wprowadzenie nad Wisłę zależnej od koncernu spółki Arvato Financial Services, właściciela Afterpaya, który jest odpowiednikiem PayPo działającym na rynkach zachodnich i skandynawskich. Miał to być pierwszy krok w kierunku ekspansji Afterpaya w regionie CEE, plany zostały jednak zawieszone. Tomasz Hadzik postanowił spróbować gdzie indziej.

— Ciekawe pomysły i projekty nie będą czekać latami odłożone na półkę, stąd to, czego nie mogłem zrealizować wcześniej, robię tu i teraz — mówi Tomasz Hadzik, wiceprezes Paypo.

Cele finansowe

Paypo właśnie zakończyło rewizję strategii rozwoju na lata 2018- 20. Planuje znacząco zwiększyć zasięg. Do końca roku zamierza obsługiwać 100 tys. klientów i 500 sklepów internetowych. Celuje w największych graczy na rynku, szczegółów na razie nie ujawnia. W portfolio firmy pożyczkowej widnieją obecnie m.in. takie sklepy, jak Decathlon, Leroy Merlin, 5.10.15, NeoNail, taniaksiążka.pl, 4F, Wojas, Diverse, Top Secret, Solar i Wittchen.

Już w przyszłym roku fintech chce osiągnąć 10 mln zł przychodu z prowizji i opłat transakcyjnych oraz wycenę powyżej 100 mln zł.

— To będzie dobry moment, żeby przygotować się do kolejnej rudny finansowania — zaznacza Radosław Nawrocki, prezes Paypo.

Fintech liczy, że w ciągu dwóch lat stanie się rentowny i wyjdzie poza Polskę. Na celowniku ma takie kraje, jak Czechy, Słowacja, Rumunia i Węgry.

Nowa oferta

Paypo pracuje też nad poszerzeniem palety usług finansowych. Obok odroczonych płatności będzie oferować Minimum to Pay (MtPay), czyli otwartą linię kredytową z limitem 2-10 tys. zł i terminem spłaty bez odsetek do 45 dni, a także aplikację płatniczą (połączoną z kartą wielowalutową), którą będzie rozbudowywał o kolejne usługi oszczędnościowo-inwestycyjne.

— Nie ma jeszcze takich usług na polskim rynku — twierdzi Radosław Nawrocki.

PayPo coraz bardziej upodabnia się do Revoluta, którego flagowym produktem jest karta wielowalutowa, oraz Twisto, które w zeszłym tygodniu poinformowało rynek, że już jesienią obok płatności odroczonych zaoferuje klientom odnawialną linię kredytową, kartę wielowalutową i aplikację płatniczą.

Wzrost e-commerce

Wodą na młyn firm oferujących odroczone płatności jest rozwój branży e-commerce. Z danych firmy badawczej Gemius wynika, że odsetek osób kupujących online rośnie z roku na rok.

Obecnie zakupy w sieci robi około 62 proc. interneutów — to o 6 pkt proc. więcej niż w ubiegłym roku. W lipcu 2019 r. liczba internautów wyniosła ogółem 27,9 mln. Odroczone płatności niosą korzyści zarówno dla sklepów internetowych, jaki i e-konsumentów — animują sprzedaż, wpływając na wolumen i zawartość koszyka zakupowego, i umożliwiają zakupy na kredyt udzielany w czasie rzeczywistym.

OKIEM EKSPERTA

Dobry pomysł z wadami

TOMASZ WIĘCKOWSKI, dyrektor marketingu Vivusa

Odroczone płatności to interesujący model na wczesnym etapie rozwoju. Uwzględniając dynamiczny wzrost rynku e-commerce, spodziewamy się zwiększenia zainteresowania tą metodą płatności w sklepach internetowych. Usługa jest atrakcyjna cenowo, ale kluczowym czynnikiem sukcesu jest obsługa klienta. Konsument dokonuje płatności dopiero na końcu procesu zakupowego. Jeśli spotka się z odmową finansowania, prawdopodobnie porzuci koszyk i może już nie wrócić do sklepu. W kontekście ustawy antylichwiarskiej [projekt jest w Sejmie — red.] pamiętajmy, że firmy oferujące odroczone płatności są instytucjami pożyczkowymi. Na razie trudno przewidzieć, jakie będą ścieżki rozwoju modelu biznesowego na tym rynku, bo ustawa negatywnie oddziałuje na cały szereg zmiennych, w szczególności na podaż. W przypadku przyjęcia projektu w obecnym kształcie rozwój usług „kup teraz, zapłać później” również będzie ekstremalnie trudny. Niestety, ze szkodą dla klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy