Poznańska grupa działa w szeroko rozumianej budowlance, od projektowania przez domy z prefabrykatów po kompleksową realizację obiektów. W zeszłym roku spółce udało się zwiększyć przychody o 11 proc. do 1,92 mld zł, wolumen produkcji o 7 proc., a portfel zamówień poprawił się o ponad 16 proc. do blisko 2 mld zł. Niestety, tyle byłoby dobrego. Pekabex rok 2025 zakończył z pierwszą w historii stratą netto w wysokości 66 mln zł, choć rok wcześniej zarobił na czysto ponad 40 mln zł.
Brak projektów i wojna cenowa
Na tak złym wyniku zaważył szczególnie czwarty kwartał, który przyniósł 47 mln zł straty. To było duże zaskoczenie, bo zarząd zapowiadał wcześniej stabilizację wyników w końcówce roku.
- Okoliczności są wyjątkowo trudne. Obserwowaliśmy spowolnienie na wszystkich rynkach, na których działamy. Brakowało projektów, co wywołało agresywną walkę konkurencyjną, która przyniosła presję cenową. Nie byliśmy w stanie wykorzystać naszych mocy produkcyjnych - mówi Tomasz Seremet, wiceprezes Pekabeksu.
To dotknęło wszystkich. Pekabex miał oprócz tego swoje własne problemy. Zarząd wymienia przeciągające się procedury i biurokrację na rynku niemieckim. Do tego doszły wpadki na kontraktach, m.in. dużym zleceniu w Szwecji.
- Wchodząc na ten rynek, przejęliśmy zlecenie. Niestety musieliśmy zapłacić frycowe. Wielu podwykonawców upadło, co naraziło nas na duże koszty - dodaje Beata Żaczek, zastępczyni prezesa.
Szwecja przeżyła gwałtowne załamanie w budownictwie. Po wzroście stóp procentowych popyt tak się skurczył, że spadki w segmencie mieszkaniowym sięgnęły 60 proc. I w podobnym stopniu spadły obroty Pekabeksu na tym rynku, z 200-240 mln zł do 70-80 mln zł.
Ma być tylko lepiej, czyżby...
Zarząd zapowiada jednak, że to co najgorsze, jest już za spółką.
- Realizujemy program naprawczy. Widzimy pozytywne rezultaty, dużo udało się zrobić - deklaruje Tomasz Seremet.
Zapowiada, że w tym roku Pekabex wróci do rentowności, wykazując zyski na poziomie netto. Analitycy obecni na piątkowej wideokonferencji z zarządem pytali głównie o wiarygodność takich deklaracji.
Potwierdzeniem skuteczności sanacji ma być poprawa w zakresie głównych wskaźników. W pierwszych miesiącach tego roku backlog dalej rósł, do rekordowego poziomu 2,47 mld zł, a wolumen produkcji zwiększył się o 15 proc. Udało się ponadto poważnie zredukować koszty, np. w zakresie napraw gwarancyjnych o połowę, a centralizacja zakupów dała 6 proc. oszczędności. Czy to wystarczy?
- Rynek jest obecnie wymagający. Pekabex już od zeszłego roku prowadzi program naprawczy. Tymczasem wyniki czwartego kwartału były znacząco gorsze od tego, co wcześniej kreślił zarząd. Czy może być jeszcze gorzej? Gorzej to już raczej nie, spółka informuje o dużym portfelu zleceń i zapewnia, że nowe kontrakty są zawierane na lepszych warunkach. Równocześnie wdrażane są programy oszczędnościowe - mówi Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM.
Jednak o poprawę wyników też nie będzie łatwo.
- Niestety, powrót do rentowności na poziomie netto będzie dużym wyzwaniem. Dla spółki ważne jest to, co dzieje się na rynku budowlanym, bo to stymuluje popyt na jej produkty i usługi. Potrzebne jest generalne ożywienie w branży. A tu na razie nie widać odbicia. Jest dużo zapowiedzi, szczególnie w zakresie programów rządowych. Rzeczywiście sporo dzieje się w segmencie kolejowym, gorzej jest w budownictwie kubaturowym, gdzie działa Pekabex. Sporo mówi się o CPK czy elektrowni jądrowej, ale fizycznie niewiele się robi. Może coś ruszy w tej kwestii przed wyborami, zobaczymy - dodaje specjalista.
Kwiecista mowa kontra fakty
Zarząd budowlanej grupy kreśli optymistyczne scenariusze na przyszłość. Założenie na ten rok to wzrost przychodów do 2,3 mld zł. W średnim horyzoncie czasowym, choć nie został on sprecyzowany, sprzedaż ma sięgnąć poziomów 3-3,5 mld zł, a EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) 280 mln zł. Spółka zapowiada też budowę 1000 domów rocznie i wykorzystanie swojego banku ziemi wynoszącego 65 tys. mkw.
- Te plany są może ambitne, ale realne - twierdzi Beata Żaczek.
Bazą takich założeń są wyliczenia zapowiadające 1,5 bln zł inwestycji budowlanych będących w fazie planowania i przetargów.
- Spółka potrafi kwieciście mówić o przyszłości, ale ostatnio wychodzi jak wychodzi. Rynek stracił zaufanie do Pekabeksu po wyraźnych przykładach rozminięcia się deklaracji z rzeczywistością. Spółka jest pod presją kosztów i dużej konkurencji. Pozostaje kwestia, czy fatalny rok 2025 był tylko efektem kilku nieszczęśliwych kontraktów, czy też mamy do czynienia ze strukturalną słabością - powiedział analityk, który chciał zachować anonimowość.
Przez ostatni rok kurs akcji spadł o 59 proc.
