WARSZAWA (Reuters) - Ceny towarów i usług w lipcu spadły o 0,3 procent wobec spadku o 0,1 procent w czerwcu. Inflacja liczona rok do roku wyniosła 5,2 procent wobec 6,2 procent w czerwcu, podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny (GUS).
Inflacja w okresie styczeń-lipiec wyniosła 2,8 procent wobec wzrostu o 6,2 w tym samym okresie minionego roku.
Analitycy ankietowani przez Reutera spodziewali się, że w lipcu inflacja liczona rok do roku wyniesie 5,2 procent. Poniżej przedstawiamy opinie analityków w tej sprawie:
MARCIN MRÓZ, EKONOMISTA SG
"Dane są zgodne z oczekiwaniami. Duża deflacja po stronie żywności to dobry sygnał, gdyż jest duża doza prawdopodobieństwa, że w przyszłym miesiącu pozytywny wpływ cen żywności powinien się utrzymać.
Wciąż jesteśmy bardzo blisko dna jeżeli chodzi o spadek inflacji. W przyszłym miesiącu raczej nastąpi stabilizacja niż dalszy spadek, w dalszej części roku wzrost do 5,5-5,7 procent na koniec roku.
Jeszcze dwa tygodnie temu powiedziałbym, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) będzie myśleć o obniżce stóp, tym bardziej, że wzrost gospodarczy zwalnia, ale obecnie RPP jest pomiędzy inflacją a polityką fiskalną.
Teraz może być dość mocny opór przed obniżką ze strony części członków RPP, bo sytuacja fiskalna daje potężny oręż do ręki przeciwnikom redukcji stóp.
W perspektywie dwóch miesięcy są jednak szanse na obniżkę."
KATARZYNA ZAJDEL-KUROWSKA, ANALITYK BANKU HANDLOWEGO W WARSZAWIE
"Tak jak przewidywaliśmy, inflacja zmniejszyła się dzięki niższym cenom żywności. Zaskakująca jest jednak skala tego zjawiska, bo dekadowe ceny żywności sugerowały, że spadek będzie mniejszy.
RPP również spodziewała się inflacji na tym poziomie, więc niewiele to zmienia. Przy obniżaniu stóp procentowych ważniejszym czynnikiem jest obecnie spowolnienie gospodarcze, a niższa inflacja może być jedynie elementem wspomagającym, który ułatwia redukcję.
Zmniejszenie tempa inflacji nie wynika z pewnością z działań RPP, ale raczej z czynników sezonowych.
Nasza prognoza nie zmieniła się i na koniec roku przewidujemy inflację na poziomie 5,5-6,0 procent."
KRZYSZTOF RYBIŃSKI, EKONOMISTA ING BARINGS W WARSZAWIE
"Dane te są zgodne z oczekiwaniami. Wygląda na to, że inwestorzy spożytkują te informacje w celu zrealizowania zysków na papierach skarbowych, ponieważ obawiają się sytuacji z budżetem.
Spodziewam się, że inflacja wzrośnie w sierpniu i osiągnie poziom sześciu procent pod koniec roku.
RPP spodziewała się tego. Obawy o budżet będą głównym tematem rozmów Rady i nie sądzę, żeby zdecydowała się ona na obniżenie stóp procentowych, skoro przyszłoroczny deficyt budżetowy może być astronomicznie wysoki.
W najlepszym wypadku inflacja na koniec 2002 roku będzie na mniej więcej takim samym poziomie jak w tym roku."
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))