Pensje w strefach w dół, ale są wybrańcy

opublikowano: 06-06-2017, 22:00

Większość zarządów zarobi do 18 tys. zł, ale w pomorskiej SSE może być 22 tys. zł, a w wałbrzyskiej — 35 tys. Nie wszystkim to w smak.

Pracodawcy skarżą się na brak pracowników, pensje rosną, podwyżki dostają kasjerzy w Biedronce i Lidlu, premie dostali górnicy. Nie wszędzie jest tak pięknie. Od 1 lipca zarządy specjalnych stref ekonomicznych (SSE) czeka zmiana sposobu zatrudnienia i wynagrodzeń. W wielu przypadkach może to oznaczać obniżkę.

Maciej Badora, prezes WSSE
Zobacz więcej

Maciej Badora, prezes WSSE ARC

Ciepło, cieplej…

W ośmiu z dwunastu stref, których dotyczy ustawa (spółki z Mielca i Tarnobrzega to oddziały Agencji Rozwoju Przemysłu, nowe przepisy nie regulują kwestii pensji dyrektorów), zarządy mają otrzymać 2-4-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, które w kwietniu wyniosło 4488,08 zł, co daje maksymalnie 17,9 tys. zł. W strefach pomorskiej i słupskiej przedział jest wyższy i wynosi 3-5-krotność średniej. Tak wynika z ustawy, która uzależnia przelicznik od zatrudnienia, obrotów i sumy aktywów. Podobny poziom wypada w strefie katowickiej, ale tu nie zapadła jeszcze decyzja, podejmie ją walne 30 czerwca.

…gorąco

W strefie wałbrzyskiej przedział jest wyższy, niż wynikałoby to z parametrów spółki i zamiast poziomu pomorskiej i słupskiej wynosi 4-8-krotności średniej. „Ustawodawca przewidział możliwość zastosowania innej wysokości części stałej wynagrodzenia […], jeżeli przemawiają za tym wyjątkowe okoliczności” — wyjaśnia Ministerstwo Rozwoju w uzasadnieniu uchwały dotyczącej Wałbrzyskiej SSE Invest Park.

Według resortu, te wyjątkowe okoliczności to 36 zezwoleń wydanych w 2016 r. i 2,6 mld zł zadeklarowanych nakładów. Pod względem nakładów było to najwięcej w Polsce, ale zezwoleń więcej wydała np. strefa mielecka. Pod względem obiecanych miejsc pracy lepsze od wałbrzyskiej były strefy katowicka, kostrzyńsko-słubicka, krakowska i tarnobrzeska. Warto pamiętać, że 1,9 mld zł dały WSSE dwa wielkie zezwolenia: dla Toyoty i Mercedes-Benz Manufacturing Poland.

Ministerstwo wyjaśnia też, że zarząd wałbrzyskiej strefy nadzoruje projekt we Wrzesińskiej Strefie Aktywności Gospodarczej (WSAG), w której zainwestował VW i projekt w Dolnośląskiej Strefie Aktywności Gospodarczej (DSAG) w Jaworze związany z inwestycją Mercedesa. „Wartość aktywów trwałych WSSE Invest-Park wynosi 200,4 mln zł netto. Przy łącznych nakładach inwestycyjnych realizowanych w ramach WSAG i DSAG wysokości odpowiednio 3,5 mld zł i 1,5 mld zł uznać należy, że spełniona jest przesłanka dot. realizowania programów inwestycyjnych znacznie przekraczających wartość aktywów trwałych spółki.

Już spełnienie powyższego kryterium pozwala uznać za szczególne określenie wynagrodzenia zarządu” — czytamy w wyjaśnieniu. Nie wszystkich to przekonuje. Wiele osób przypomina, że w wałbrzyskiej strefie zdarzały się kontrakty menedżerskie opiewające na 50 tys. zł, gdy decydenci przy placu Trzech Krzyży mieli dolnośląskie korzenie.

— To niesprawiedliwe. Np. katowicka strefa ma więcej zagospodarowanych terenów. DSAG najpierw była zarządzana przez legnicką strefę, a MR zdecydowało, żeby ten teren przeszedł do wałbrzyskiej — twierdzi prezes jednej ze stref. Inna osoba zauważa, że pomorska strefa w ostatnich kilkunastu miesiącach zwiększyła zatrudnienie do ponad 60 osób (stan zatrudnienia na poziomie powyżej 51 osób to jedno z trzech kryteriów — z których trzeba spełnić dwa — uprawniających do 3-5-krotności średniej).

Jeszcze gorzej

Wielu członków zarządów jeszcze bardziej od podstawowej pensji obawia się przejścia z umowy o pracę na kontrakty menedżerskie. — Pożyjemy, zobaczymy, ale możemy być jednak stratni. Podpytywałem ostatnio kilku prezesów spółek z kapitałem zagranicznym. Mają umowy o pracę, a nawet programy emerytalne. Kontrakty menedżerskie wcale nie są tak powszechne, jak nam mówiono — zauważa Mirosław Kamiński, prezes słupskiej SSE.

— Jest mnóstwo elementów, które mogą obniżyć już obniżone pensje. Ustawa nie mówi, czy będziemy wynagradzani za dni, w których nie świadczymy usług, co z ZUS, co z pracą w organach innych spółek. Może się okazać, że wynagrodzenie będzie o 30 proc. niższe. Ale przecież na nasze posady czyhają armie wyposzczonych potencjalnych członków zarządów, które z chęcią zgodzą się na 3-krotność średniej — szacuje jeden z rozmówców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu