Pensje wzrosną, bo przybędzie emerytów

opublikowano: 12-11-2017, 22:00

Odpływ pracowników w związku z obniżką wieku emerytalnego dotknie wiele branż

W związku z obniżeniem wieku emerytalnego prawo do świadczenia uzyskało około 410 tys. osób. Dotychczas skorzystało z niego nieco ponad 60 proc. — 253 tys. (stan na 3 listopada, dane ZUS). 22 proc. tej grupy pobierało wcześniej renty, 15 proc. — świadczenia przedemerytalne, a 30 proc. stanowiły osoby niepracujące, które nie miały stałego źródła dochodu. Znaczna część osób korzystająca z prawa do wcześniejszej emerytury była więc tak naprawdę poza rynkiem pracy. Z grupy aktywnych zawodowo (pracujących bądź zarejestrowanych jako bezrobotni) pochodziło 33 proc. wnioskodawców. To zła wiadomość dla naszego rynku pracy, któremu coraz mocniej doskwiera brak pracowników. W niektóre branże ich odpływ uderzy z większą siłą niż w inne.

Grupy ryzyka

Na pierwszy ogień pójdą zawody najsłabiej opłacane. Z ogólnopolskiego badania wynagrodzeń, przeprowadzonego przez firmę Sedlak & Sedlak, wynika, że w 2016 r. najniższe zarobki mieli pracownicy związani z usługami dla ludności, kulturą i sztuką, służbą zdrowia, sektorem publicznym oraz nauką i szkolnictwem,w których mediana brutto to około 3200 zł. Co czwarty listonosz, sekretarka, pracownik administracyjny czy recepcjonista zarabiał mniej niż 2 tys. zł brutto (więcej na grafice). Według ZUS, przeciętne świadczenie emerytalne wynosi 1627,11 zł dla kobiet i 2791,24 zł dla mężczyzn (stan na 20 października). Utrzymująca się od lat dysproporcja w zarobkach obu płci (znajdująca potem odzwierciedlenie w wysokości pobieranej emerytury) sprawia, że najmniej skłonne do przedłużania pobytu na rynku pracy są przedstawicielki płci pięknej. Prawie 60 proc. wydanych do tej pory decyzji w sprawie świadczenia emerytalnego dotyczyło kobiet.

Stopień feminizacji (z uwzględnieniem wieku pracowników) może być kolejną wskazówką w poszukiwaniu sektorów najbardziej podatnych na odpływ pracowników, przy czym branże o najwyższym odsetku kobiet wśród zatrudnionych bardzo często są tożsame z najsłabiej opłacanymi. Z danych Eurostatu za drugi kwartał wynika, że w tej grupie są: opieka zdrowotna i pomoc społeczna (tu odsetek kobiet w grupie osób w wieku 50 lat i więcej wyniósł ponad 80 proc.), zakwaterowanie i gastronomia (77 proc.) oraz edukacja (75 proc.).

Dalsze konsekwencje

Tam, gdzie pracowników będzie ubywało najszybciej, może dojść do wzmocnienia presji płacowej. W trosce o zachowanie liczebnego status quo pracodawcy mogą zachęcać pracowników do pozostania poprzez podwyżki. Ten scenariusz jest szczególnie prawdopodobny w obecnej sytuacji na rynku pracy, w której pracownik jest towarem deficytowym. Wzrost presji płacowej może nastąpić także wtedy, gdy pracownicy mimo wszystko zdecydują się odejść na wcześniejszą emeryturę. Po pierwsze, pracodawcy mogą być zmuszeni do delegowania ich obowiązków na pozostałą załogę, co powinno być premiowane. Po drugie, zapełnienie wakatu może oznaczać zderzenie ze stosunkowo wysokimi oczekiwaniami płacowymi kandydatów. Oprócz wzrostu presji płacowej obniżka wieku emerytalnego może oddziaływać także na stopę bezrobocia. Tu kierunek ma być odwrotny.

— Ze statystyk GUS wynika, że na koniec czerwca tego roku zarejestrowani bezrobotni w wieku co najmniej 55 lat stanowili 20 proc. Jeśli część z nich w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego zostanie z rejestru wykreślona, przełoży się to na spadek stopy bezrobocia, która na koniec roku może okazać się niższa od dotychczasowych oczekiwań — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pensje wzrosną, bo przybędzie emerytów