Projekt ruszył w styczniu. Zaangażowano w niego ok. 80 hakerów m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Australii. Efekty pojawiły się dużo szybciej niż oczekiwano, zaledwie w ciągu kilku godzin po uruchomieniu projektu.

- To było zaskoczenie. Pomyślałam sobie: „nie wiem co jeszcze się może zdarzyć skoro to rozsypało się tak szybko” – powiedziała Lisa Wiswell ze Służby Obrony Cyfrowej.
Projekt realizowany jest przez spółką Synack, która we wrześniu zdobyła trzyletni kontrakt wartości 4 mln USD. Pierwsze „ćwiczenia” zakończyły się 7 lutego. Synack prowadzi podobne projekty w firmach obsługujących płatności kartami oraz bankach. Płaci hakerom w zależności od stopnia wykrytego zagrożenia. Największa wypłata w ostatnim czasie wynosiła 30 tys. USD.