Czytasz dzięki

PeP agresywnie rośnie

opublikowano: 19-01-2020, 22:00

Operator płatności przejmując już piątą spółkę w ciągu ostatnich trzech lat umocnił trzecią pozycję na rynku. Wkrótce kolejne przejęcie.

Polskie ePłatności idą za ciosem i przejmują 100 proc. firmy TopCard, poznańskiego dostawcy terminali i usług płatniczych, który specjalizuje się w obsłudze małych i średnich przedsiębiorstw. PeP nie ujawnia kwoty piątej już transakcji, zrealizowanej w ciągu ostatnich trzech lat. Wcześniej firma przejęła NeoTu, PayUp, Billbirda i PayLane.

W ciągu ostatnich trzech lat wolumen transakcji kartowych obsługiwanych
przez PeP, którego przedstawicielem jest Marcin Drozdowski, rósł w tempie 50
proc. rocznie. W bieżącym roku PeP przeprocesuje około 10 mld EUR transakcji
kartowych.
Zobacz więcej

WIELKI APETYT:

W ciągu ostatnich trzech lat wolumen transakcji kartowych obsługiwanych przez PeP, którego przedstawicielem jest Marcin Drozdowski, rósł w tempie 50 proc. rocznie. W bieżącym roku PeP przeprocesuje około 10 mld EUR transakcji kartowych. Fot. Marek Wiśniewski

— Grupa PeP odnotowuje najszybsze tempo wzrostu w segmencie dostawców rozwiązań płatniczych w Polsce. Naszą aspiracją jest bycie dostawcą pierwszego wyboru w zakresie płatności w Polsce — mówi Jarosław Mikos, prezes Grupy PeP.

PeP udeptuje grunt

Grupa PeP obsługuje już 125 tys. terminali. Kupując TopCard, który obsługuje około 8 tys. klientów, powiększy liczbę POS-ów o 10 tys.

— Jesteśmy graczem numer 3 na rynku. Przejęcie TopCardu umocni nas na tej pozycji i zbliży do gracza numer dwa [First Data — red.]. Rośniemy najszybciej na rynku zarówno poprzez przejęcia, jak też wzrost organiczny — mówi Marcin Drozdowski, wiceprezes ds. fuzji i przejęć w Polskich ePłatnościach.

Fuzję PeP finansuje zarówno z pieniędzy własnych, jaki też pieniędzy dostarczanych przez właścicieli (m.in. większościowego właściciela, którym fundusz Innova Capital) oraz z finansowaniadłużnego. W pierwszej połowie 2020 r. PeP chcą sfinalizować kolejne przejęcie. Marcin Drozdowski ujawnia, że będzie to mniejszy operator terminali. Spółka rozpoczęła też analizy dotyczące ekspansji do innych krajów regionu — Rumunii, Czech i Słowacji.

— Pierwsze wnioski z analiz są bardzo obiecujące — przekonuje Marcin Drozdowski.

Potencjał konsolidacyjny

— Polski rynek płatności elektronicznych należy do najnowocześniejszych na świecie. Jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów są terminale płatnicze lub ich internetowe odpowiedniki — bramki płatnicze. Najważniejsze jest jednak to, czego nie widać — nowoczesna i zaawansowana infrastruktura, gwarantująca szybkość i bezpieczeństwo transakcji, których wartość w ciągu doby liczona jest w miliardach złotych — mówi Zdzisław Mikłaszewicz, szef strategiczny i produktowy w eService, który jest liderem rynku.

Udział tej firmy w polskim rynku, mierzony liczbą terminali czy rozliczonych transakcji, szacuje się na około 30 proc. (obsługuje 260 tys. terminali płatniczych w kraju). Dalej plasują się tacy gracze, jak m.in. First Data (właściciel marki Polcard), Polskie ePłatności, Elavon, eCard, PayTel, REVO (z Grupy EVO), Worldline, SumUp i banki. Zdzisław Mikłaszewicz zwraca uwagę, że usługi agentów rozliczeniowych należą do niskomarżowych, a jednocześnie wymagają drogich, rozbudowanych rozwiązań technologicznych i organizacyjnych. Jego zdaniem właśnie dlatego sukces na rynku płatności bezpośrednio wiąże się ze skalą działania. Dodaje też, że nie mniej ważnym aspektem od skali działania jest zdolność inwestowania w rozwojowe i perspektywiczne technologie — nowoczesne płatności w transporcie, rozwiązania samoobsługowe, płatności mobilne czy rozwiązania dla omnichannel. Ich stopień zaawansowania dla średnich i małych agentów rozliczeniowych stają się barierą nie do pokonania.

— Naturalnym następstwem takiej sytuacji są procesy konsolidacyjne. Niektóre z nich odbywają się na skalę globalną, np. przejęcia zrealizowane przez Fiserv. Nie brakuje przykładów europejskich, jak choćby przejęcia Worldline. Procesy te dotyczą również rynku polskiego, choć dotychczas na dużo mniejszą skalę — mówi Zdzisław Mikłaszewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane