PERN wyda pół miliarda

Paweł Janas
16-02-2007, 00:00

Setki milionów złotych na dokończenie ropociągu, który niebawem może całkowicie wyschnąć. Niestety, klamka już zapadła.

Budowa trzeciej nitki rurociągu Przyjaźń jest przesądzona

Setki milionów złotych na dokończenie ropociągu, który niebawem może całkowicie wyschnąć. Niestety, klamka już zapadła.

W ubiegłym tygodniu rada nadzorcza Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych (PERN) Przyjaźń zaakceptowała plan inwestycyjny na rok 2007. Wydatki mają wynieść 600 mln zł.

— Największa część tej kwoty, czyli 488 mln zł, zostanie przeznaczona na dokończenie budowy trzeciej nitki ropociągu, biegnącej od Adamowa przy granicy białoruskiej do Płocka. Pierwsze dwa odcinki będą gotowe w lipcu, całość — do końca tego roku — informuje Przemysław Wipler, szef rady nadzorczej PERN.

Całość kosztów budowy rozpoczętej jeszcze w 2002 r. ma przekroczyć 1 mld zł.

Kręta droga

Budowa trzeciej nitki rurociągu Przyjaźń jest już jednak opóźniona. Pierwotnie miała zostać zakończona w sierpniu 2005 r. Terminu nie udało się dotrzymać, zdaniem PERN, z winy wykonawców. Na początku listopada 2005 r. PERN wypowiedziało umowę Konsorcjum Prochem-Megagaz. Doprowadziło to do konfliktu między PERN a byłymi wykonawcami inwestycji. Prochem np. zażądał od płockiej spółki 41,3 mln zł za wykonane prace. Pod koniec stycznia PERN odrzuciło te żądania.

To jednak nie koniec problemów. Podjęcie decyzji o dokończeniu budowy rurociągu nie było łatwe, w sytuacji gdy rząd rosyjski chce wstrzymać remonty rosyjskiego odcinka Przyjaźni. Rosja zapowiada ponadto, że za kilka lat całość eksportowanej przez Rosję ropy skierowana zostanie na planowany nowy rurociąg do terminalu w Primorsku. Może się więc okazać, że pieniądze wydane na dokończenie polskiego odcinka pójdą w błoto.

Strachy na Lachy

Z tą opinią nie zgadza się Przemysław Wipler.

— Nie możemy podejmować decyzji na podstawie informacji prasowych. Musimy trzymać się umów z Transnieftem, zobowiązujących nas do utrzymywania rurociągu na najwyższym poziomie technicznym. Powstaje ponadto pytanie, czy Rosjanie zdecydują się na odcięcie dostaw ropy, szczególnie że na końcu rury znajdują się rafinerie niemieckie — podkreśla Przemysław Wipler.

To jednak nie wszystko.

— Gdyby okazało się, że nastąpiła awaria jednej z dwóch starszych nitek, musimy mieć infrastrukturę, która przejmie transport ropy. Uzasadnieniem dla budowy rurociągu jest też fakt, że dotychczasowy pracuje już na maksymalnych obrotach i gdyby doszło jednak do zwiększenia przesyłu ropy, nie bylibyśmy w stanie tego zrealizować. Jest jeszcze jedna istotna rzecz. Mamy zgromadzone rury i całą aparaturę wartą setki milionów. Zaprzestanie budowy oznaczałoby wielkie straty dla spółki — mówi Przemysław Wipler.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / PERN wyda pół miliarda