Pesymizm w Niemczech

Marta Filipiak
opublikowano: 2004-05-19 00:00

Po raz kolejny ZEW zanotował gorsze wyniki. Winę przypisuje się głównie wysokim cenom ropy i słabemu popytowi wewnętrznemu.

Indeks instytutu ZEW, mierzący optymizm niemieckich analityków i inwestorów, spadł w maju do 46,4 pkt, z 49,7 pkt w kwietniu. Instytut z Mannheim informuje o coraz słabszych wynikach już po raz piąty. Odkąd zanotowano 73,4 pkt w grudniu 2003 r. każdy kolejny miesiąc pokazuje, że oczekiwania ekonomiczne naszych sąsiadów wciąż się pogarszają.

Pomógł eksport

Napawający optymizmem najwyższy od trzech lat, bo 0,4-proc. wzrost gospodarczy, w pierwszym kwartale dawał nadzieję na jakąkolwiek pozytywną zmianę. Niestety, głównym sprawcą poprawy był tylko eksport.

— Ożywienie jest bardzo powolne i w ogromnym stopniu bazuje na sektorze zagranicznym — mówi Dirk Faltin, ekonomista z londyńskiego Stone & McCarthy Research.

Niemiecka gospodarka nie wykazuje oznak wewnętrznej poprawy. Bezrobocie rośnie, a gospodarstwa domowe bardziej skłaniają się ku oszczędnościom niż wydatkom i zwiększaniu popytu.

W Niemczech ceny produkcji rosną już trzeci miesiąc. Wzrosły o 0,4 proc. w stosunku do marca oraz 0,9 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Duży wpływ miały ceny takich metali, jak stali.

Kiepskie prognozy

Wzrost gospodarczy w Niemczech jest zagrożony przez rosnące w ostatnich miesiącach do rekordowych poziomów ceny ropy oraz oczekiwanie podniesienia stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

— Obecnie największym czynnikiem ryzyka jest ropa naftowa — ostrzega Uwe Angenendt, główny ekonomista w ING-BHF Bank we Frankfurcie.

Co gorsza, w żaden sposób nie zmienia się nastawienie w gospodarce.

— Nastroje analityków finansowych nie uległy zmianie, co stanowi bardzo zły znak dla wyczekiwanego ożywienia gospodarczego, które, co gorsza, nadal nie jest pewne — komentuje Wolfgang Franz, dyrektor instytutu w Mannheim.

Możesz zainteresować się również: