Petite fille wie, co zrobić z inwestorem

Rynek sztuki oferuje nowy rodzaj rozrywki dla inwestorów — kto wpadnie na ślad małej Tahitanki, ten zarobi

Najwyżej cenieni artyści ewidentnie lubili tworzyć pod wpływem, bo na Makowskiego oddziaływał Ślewiński, na Ślewińskiego Gauguin, a na Gauguina — nieletnie modelki z Polinezji. Zgadywanki polegające na doszukiwaniu się wspólnych elementów w twórczości różnych autorów są może dobre dla bywalców muzeów, ale inwestorom mającym mniej cierpliwości wystarczy wiadomość, które z tych wpływów zadecydowały o wartości.

WYSOKO SIĘ CENI:
Zobacz więcej

WYSOKO SIĘ CENI:

„Petite fille” będzie licytowana z 950 tys. zł, ale 43 proc. aukcyjnych wyników Makowskiego z 15 lat mieści się w przedziale 41-201 tys. zł, podaje Artprice. Rempex

W środę 27 stycznia na warszawskiej aukcji wystawiona zostanie „Petite fille. Siedząca dziewczyna z warkoczami” działającego w Paryżu Tadeusza Makowskiego, a portal Artprice skupił się ostatnio w swoich analizach na cenach malarstwa z Francji — nie ma więc lepszego pretekstu, żeby pokazać, które z tych relacji mogą zainteresować inwestorów.

Czapeczki w górę

Cena wywoławcza wystawionego w Rempeksie obrazu Makowskiego wynosi 950 tys. zł, co może dobitnie zasugerować, że każdy obraz autora koniecznie musi być drogi.

Chociaż stawki rzędu kilkuset tysięcy złotych za najbardziej poszukiwane olejne kompozycje z kukiełkami zwykle to potwierdzają, warto pamiętać, że na rynku zdarzają się też różne mniejsze formy i akwarele dostępne już od kilkudziesięciu tysięcy złotych. Same kukiełki nie są w tym kontekście hasłem przypadkowym, bo niewprawionemu kolekcjonerowi to właśnie wytropienie stożkowatej czapeczki na drewnianej głowie może pozwolić na błyskawiczne rozpoznanie najlepszego okresu Tadeusza Makowskiego.

W zależności od tego, jakie środowisko na niego w danym czasie wpływało, autor malował i realistyczne portrety, i skrótowo potraktowane pejzaże, i kompletnie zgeometryzowane konstrukcje obwiedzionych konturem pajacyków i martwych natur.

To, co najbardziej inwestycyjne, powstawało jednak od końca lat 20. — czyli niedługo, bo malarz zmarł w 1932 r. — i sprowadzało się do syntetycznych ujęć dzieci w zmatowiałych brązowawych kolorach, które wyglądały zupełnie tak, jakby ktoś poukładał je z klocków. Krytycy rozpisują się o nich jako o zastygłych w teatralnym bezruchu dzieciach-pierrotach, ewokujących nastrój skupienia i melancholii — nie skupiając się, można to sprowadzić do prostych kompozycji pajacyków, które siedząc w płaskiej przestrzeni, osiągnęłyby wysokie ceny, gdyby tylko ktoś wystawił je na sprzedaż.

— Olejne obrazy Makowskiego są dużą rzadkością, bo tych najbardziej poszukiwanych było i tak mało, a kolekcjonerzy raczej się ich nie wyzbywają. To, co jest najbardziej istotne na rynku jego prac, to dokładnie określona proweniencja — to absolutna podstawa, bo za granicą ciągle napotykane są falsyfikaty malowane na wzór obrazów z zachodnich muzeów. Identyfikacja ze zdjęcia byłaby więc ryzykowna, ale domy aukcyjne mają możliwość pewnego rozpoznania autorstwa poprzez badanie kwestii technicznych — komentuje Konrad Szukalski, wiceprezes domu aukcyjnego Agra-Art, i podkreśla, że chociaż w ofercie znajdują się różne prace Makowskiego, to właśnie czapeczki kukiełek można nazwać sztandarem.

Kwestia granic

Żeby zachować logiczny związek i ze Ślewińskim, i z Francją, trzeba zaznaczyć od razu, że Makowski poddawał się wpływom Ślewińskiego głównie w Bretanii. Sam Ślewiński natomiast tworzył prawie wyłącznie we Francji, gdzie schronił się przed ścigającym go obowiązkiem podatkowym i — co chyba nawet ważniejsze dla dorobku — poznał Paula Gauguina. Mgliście nazwana „postimpresjonistycznateoria syntetyzmu”, którą ten opracował, to po prostu sposób malowania płaskimi plamami barw, które mieszczą się w granicach jednoznacznych konturów — a postimpresjonistyczna dlatego, że powstała po koncepcji impresjonistów.

W tabeli 10 francuskich obrazów, które w 2015 r. osiągnęły na aukcjach najwyższe ceny, analitycy Artprice umieścili w przemieszaniu właściwie jedno i drugie, więc — na przykładzie rekordów — nurty można próbować rozróżnić, zwłaszcza że pierwsze miejsce w zestawieniu zajęły nenufary. Warte ponad 54 mln USD kwiaty na wodzie autorstwa Claude’a Moneta są przecież tak sztandarowe dla impresjonizmu, jak mniej znane czapeczki kukiełek dla Makowskiego, bo ich rozedrgane, niedokładne formy rysują się na tle uchwyconego w chwili malowania nieba, które odbija się w tafli jeziora.

Postimpresjonizm wylądował trochę niżej, bo reprezentowała go sprzedana za niecałe 31 mln USD rzeźba Gauguina — grubo ciosana w egzotycznym drewnie i powstała na jednej z wysp Polinezji. Jeszcze niższe ceny, chociaż nawet powyżej 200 tys. zł, osiągały pod koniec roku pejzaże Ślewińskiego, pomimo że z wymienionej „syntetyzującej” trójki ten autor żył zdecydowanie najdłużej.

Podobnie jak Makowski, zmarł w Paryżu, w którym urodził się Gauguin — ten natomiast odszedł na dalekiej wyspie i w pewnym sensie z większym fasonem, bo poza inwestycyjnym malarskim dorobkiem pozostawił funkcjonalny Maison du Jouir, czyli Dom Rozkoszy, i potomstwo z muzą o kilkadziesiąt lat młodszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Petite fille wie, co zrobić z inwestorem