PGE chce kupować na Pomorzu

Polska Grupa Energetyczna ma apetyt na gdańską sieć ciepłowniczą, kontrolowaną przez niemieckie miasto Lipsk. Transakcji może być więcej

— Gdańsk to dla nas ciekawy temat — słychać w państwowej grupie PGE, która od listopada zeszłego roku jest liderem na polskim rynku ciepła.

Wyświetl galerię [1/2]

RÓBMY SWOJE: Jesteśmy przyzwyczajeni do plotek o tym, że nas sprzedają albo my kogoś kupujemy. Zajmujemy się pracą — podkreślają Anna Jakób i Marcin Lewandowski, członkowie zarządu GPEC. Fot. Szymon Łaszewski

— Jesteśmy przyzwyczajeni do plotek o tym, że nas sprzedają albo my kogoś kupujemy. Nie zajmujemy się plotkami, tylko pracą — podkreślają natomiast Anna Jakób i Marcin Lewandowski, członkowie zarządu Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (GPEC), które zarządza siecią ciepłowniczą w Gdańsku. „Jesteśmy przekonani, że GPEC wykorzysta swój potencjał na rosnącym rynku. Biznes ciepłowniczy na Pomorzu jest interesujący”— napisało nam biuro prasowe Leipziger Stadtwerke.

Czas się poznać

W zeszłym roku PGE, największa firma energetyczna w kraju, kupiła aktywa francuskiego koncernu EDF, czyli elektrownię w Rybniku, osiem elektrociepłowni i trzy sieci ciepłownicze. Za 4,5 mld zł stała się numerem jeden na polskim rynku wytwórców ciepła i… zapowiedziała kolejne przejęcia.

W grudniu, publikując strategię, zarząd PGE jasno powiedział, że interesują go przede wszystkim zakupy sieci ciepłowniczych tam, gdzie grupa ma już elektrociepłownie. Na celowniku PGE jest więc głównie północ kraju, czyli m.in. Trójmiasto, w którym grupa ma dwie elektrociepłownie: w Gdańsku i w Gdyni, a także Szczecin, w którym ma jedną. W Gdańsku sieć należy do GPEC, którego głównym akcjonariuszem jest Leipziger Stadtwerke, czyli komunalna spółka z Lipska. W Gdyni siecią zarządza również komunalne OPEC, a w Szczecinie — Szczecińska Energetyka Cieplna, kontrolowana przez niemiecki koncern E.ON.

— Nie doszło jeszcze do konkretnych rozmów, ale poznajemy się — mówi nasz rozmówca, zbliżony do tematu.

Dywidenda dla miasta i Niemca

GPEC to szczególnie łakomy kąsek. Przedsiębiorstwo zarządza ponad 750 km sieci ciepłowniczej w Gdańsku i Sopocie, a poza tym lubi zakupy. Ma już aktywa w Tczewie i Starogardzie Gdańskim, a w zeszłym roku dokupiło prywatyzowaną przez samorząd spółkę w Pelplinie.

— Nadal jesteśmy zainteresowani przejęciami na Pomorzu. Szacujemy, że w tym regionie jest około 10-15 lokalnych firm ciepłowniczych, które potrzebują wsparcia inwestora branżowego — mówi Marcin Lewandowski.

Pod względem finansowym biznes GPEC jest stabilny — według wstępnych danych, grupa osiągnęła w zeszłym roku 500 mln zł przychodów i ponad 64 mln zł zysku netto. Przychody z roku na rok rosną, bo firma rozbudowuje sieć i przyłącza kolejnych klientów, zysk oscyluje zaś wokół 60 mln zł. — Plan na 2018 r. zakłada dalszy wzrost przychodów przy stabilnym wyniku — twierdzi Marcin Lewandowski.

Z zysku tradycyjnie wypłacana jest dywidenda, dzielona pomiędzy akcjonariusza niemieckiego, który ma niespełna 83 proc. udziałów, a polskiego, czyli miasto Gdańsk, które ma ponad 17 proc. Rzut oka na doniesienia lokalnych mediów daje obraz emocji, które wywołuje przelewanie dywidendy za granicę.

— Warto podkreślić, że w chwili prywatyzacji, przed 13 laty, GPEC ponosiło straty, a dziś miasto dostaje regularną dywidendę — zauważa Marcin Lewandowski.

— Inwestujemy w sieć ciepłowniczą, która zawsze będzie tutaj, w Gdańsku. W zeszłym roku zainwestowaliśmy 100 mln zł co plasuje nas w pierwszej dziesiątce pomorskich inwestorów. W 2018 r. planujemy wydać jeszcze więcej — dodaje Anna Jakób.

Stabilna sieć kusi

W świecie energetycznym, który przeżywa turbulencje, sieci ciepłownicze to atrakcyjny biznes. Taryfy wyznaczane przez Urząd Regulacji Energetyki dają gwarancję marży, a to pomaga w pozyskiwaniu finansowania inwestycji, np. modernizacyjnych. To ważne dla PGE, która stoi przed miliardowymi inwestycjami w dostosowanie instalacji do unijnych wymogów klimatycznych. PGE kusi też synergia wynikająca z zarządzania jednocześnie wytwarzaniem i przesyłem ciepła. Jeśli właścicieli jest dwóch, łatwo o konflikt. Napięcia były w ostatnich latach widoczne np. we Wrocławiu — pomiędzy Fortum a EDF, oraz w Warszawie — pomiędzy Veolią a PGNiG Termiką.

— Jesteśmy przyzwyczajeni do trudnych negocjacji. Z EDF nauczyliśmy się osiągać kompromis — podkreśla Marcin Lewandowski.

Szczecin poczeka

Emocje może też w przyszłości budzić apetyt PGE na gdyńskie OPEC. Jeszcze wiosną 2017 r. przedstawiciele gmin, które kontrolują firmę, odrzucali możliwość wprowadzenia inwestora. Ewentualne rozmowy o przejęciu przez PGE SEC w Szczecinie na razie muszą poczekać. Ze względu na opór związków zawodowych elektrociepłownia Szczecin nie została włączona do nowo powstałej spółki PGE Energia Ciepła (EC). Strategia PGE EC przewiduje, że budżet na przejęcia wyniesie ok. 3 mld zł. Poza Pomorzem grupa ma na celowniku również sieć w Krakowie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Energetyka / PGE chce kupować na Pomorzu