PGE ostrzega przed ciemnymi chmurami

Największy w Polsce wytwórca prądu z węgla zapowiada trudny rok. Zabolą go ceny certyfikatów CO 2, import oraz wydatki na wiatraki na Bałtyku.

Raport finansowy PGE, największej polskiej firmy energetycznej, przestraszył inwestorów i przełożył się na gwałtowny spadek kursu akcji. Ten efekt wywołały nie wyniki, ale prognozy tej kontrolowanej przez skarb państwa firmy. PGE zapowiedziała, że w 2020 r. pogorszy się jej wynik EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) we wszystkich segmentach działalności poza dystrybucją, która będzie stabilna. Akcje taniały w trakcie sesji nawet o 7 proc.

Po zaprzysiężeniu rządu PGE, którą zarządza Henryk
Baranowski (na zdjęciu), trafi pod nadzór ministra Jacka Sasina, ale na sektor
energetyczny wpływ będzie miało też kilka innych resortów. Podział zadań wskaże
premier w exposé.
Zobacz więcej

NOWE ROZDANIE DLA ENERGETYKI:

Po zaprzysiężeniu rządu PGE, którą zarządza Henryk Baranowski (na zdjęciu), trafi pod nadzór ministra Jacka Sasina, ale na sektor energetyczny wpływ będzie miało też kilka innych resortów. Podział zadań wskaże premier w exposé. Fot. WM

Import dziesięciolecia

Około trzech czwartych prądu wytwarzanego przez PGE pochodzi ze źródeł opalanych węglem brunatnym i kamiennym. Na ekonomikę takich elektrowni znaczący wpływ ma cena uprawnień do emisji dwutlenku węgla, a ta rośnie. Dotychczas firmy korzystały z puli darmowych uprawnień, ale pula już się wyczerpała.

„Brak darmowych uprawnień CO 2 dla energii elektrycznej od 2020 r. oznacza, że ubędzie ok. 8,5 mln ton takich uprawnień” — podała firma w prezentacji.

Wedle szacunków zarządu oznacza to konieczność wydania na uprawnienia dodatkowego miliarda złotych w przyszłym roku. Negatywny wpływ na finanse elektrowni będzie też miał rosnący — według przewidywań PGE — import energii elektrycznej. Zarząd czuje z tego powodu presję już od wielu miesięcy.

„W III kw. 2019 r. Polska pozostawała importerem netto energii elektrycznej, a saldo wymiany handlowej — 2,7 TWh — było największe w obecnym dziesięcioleciu — czytamy w raporcie PGE.

Przyczyną jest różnica hurtowych cen energii w Polsce i za granicą. U nas jest drożej, a u sąsiadów taniej.

„Import netto zwiększył się na skutek różnicy cen na połączeniach transgranicznych. W rezultacie do zbilansowania systemu energetycznego potrzebna była mniejsza produkcja energii w zawodowych elektrowniach opalanych węglem kamiennym i węglem brunatnym” — tłumaczył zarząd PGE.

Offshore pochłonie pieniądze

Pogorszenie wyniku operacyjnego będzie też widoczne w segmencie energetyki odnawialnej. Otoczenie rynkowe dla zielonych przedsięwzięć jest wprawdzie coraz lepsze (poza niewiadomą, którą mają przed sobą wiatraki lądowe), ale PGE czekają tu wielkie inwestycje.

„Przewidujemy wzrost kosztów operacyjnych m.in. w związku z rozwojem morskiej energetyki wiatrowej” — podaje zarząd PGE.

Na razie energetyczna grupa negocjuje partnerstwo z duńską firmą Ørsted, a etap „ready to build” (gotowość do budowy) zamierza osiągnąć na przełomie 2023 i 2024 r. Jej plan zakłada budowę farmy o mocy ok. 1000 MW, a koszt tego przedsięwzięcia, wraz z przyłączem do sieci, miałby wynieść ok. 12 mld zł. Koszt przyłącza to ok. jednej trzeciej tej kwoty i PGE ma nadzieję, że operator sieci, czyli PSE, zgodzi się wziąć ten wydatek na siebie.

Nowy rząd, nowe cele

Prezentacja raportu PGE, w której państwo ma 57 proc. akcji, przypadła na moment tuż po prezentacji nowego rządu, ale przed ogłoszeniem przez premiera exposé. Wiadomo już, że zniknie Ministerstwo Energii, a pojawią się resorty ds. klimatu i ds. nadzoru właścicielskiego. Odchodzący minister energii Krzysztof Tchórzewski zostawił wprawdzie zaktualizowany projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., ale dalsze losy tego dokumentu mogą być niepewne.

— Nie komentujemy kwestii politycznych — tak na pytania o możliwą zmianę nastawienia rządu do energetyki odpowiadał w środę Henryk Baranowski, prezes PGE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu