PGE zawiesiła kontrakt na energię
Umowa na dostawę energii bez pośrednictwa Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), podpisana niedawno z elektrowniami przez Południową Grupę Energetyczną, została zawieszona. Taką informację uzyskaliśmy w Górnośląskim Zakładzie Elektroenergetycznym.
Umowa, zawarta 30 grudnia ubiegłego roku, obowiązywała zaledwie dwa tygodnie.
— 12 stycznia prezesi zakładów elektroenergetycznych i elektrowni zostali zaproszeni do Warszawy na spotkanie z przedstawicielami resortów skarbu państwa i gospodarki. Na spotkaniu zostali poproszeni o zawieszenie tych umów, do czasu ustalenia przez Urząd Regulacji Energetyki nowych stawek cenowych na energię elektryczną — mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego.
Nowe taryfy na energię URE ma ustalić do 1 marca.
PSE niezadowolone
Z zawieszenia umów na pewno nie są zadowolone PSE, które chcą się wycofać z pośrednictwa w handlu energią. Nie zawierają już nowych umów, realizują jedynie dawne kontrakty. Nastawiają się wyłącznie na przesył energii, bo na handlu nie zarabiają. Energię sprzedają po cenie jej zakupu w elektrowniach.
Młoda grupa
W skład Południowej Grupy Energetycznej, która powstała jesienią ubiegłego roku, wchodzi sześć zakładów elektroenergetycznych z południowej Polski: Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny, Będziński Zakład Elektroenergetyczny, Zakład Energetyczny Kraków, Beskidzka Energetyka, Zakład Energetyczny Opole i Zakład Energetyczny Tarnów. Zakłady wchodzące w jej skład rozprowadzają około 30 proc. całej energii sprzedawanej w kraju.
Pierwsza umowa
Umowa na dostawę energii, zawarta przez PGE bezpośrednio z producentami, była pierwszym tego typu kontraktem w Polsce. Miał on gwarantować zakładom wchodzącym w skład PGE dostawę 30 proc. rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną. Zawarcie tej umowy umożliwiło zakładom energetycznym nowe prawo energetyczne z 1997 roku.
NIE CHCEMY HANDLOWAĆ: Polskie Sieci Elektroenergetyczne, kierowane przez prezesa Krzysztofa Żmijewskiego, nie chcą handlować prądem. Wolą zająć się jego tranzytem, na co pozwala korzystne położenie geograficzne naszego kraju. fot. Tomasz Zieliński