Od maja ceny gazu sprzedawanego przez PGNiG w hurcie będą niższe. Urząd Regulacji Energetyki (URE) zatwierdził wczoraj wniosek taryfowy złożony przez giganta, który kontroluje ok. 92 proc. rynku. W ujęciu uśrednionym hurtowa cena gazu wysokometanowego (taki dostarcza rosyjski Gazprom) zmniejszy się o około 7 proc., a cena gazu zaazotowanego (taki PGNiG wydobywa z rodzimych złóż w Wielkopolsce) o około 4 proc.

— Mało — tak decyzję URE komentował na gorąco Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities. Bo o ile obniżka była pewna, o tyle jej skala była niewiadoma.
Uzgadnianie cen gazu między PGNiG a URE polega na tym, że sprzedawca pokazuje regulatorowi koszty pozyskania surowca i propozycję własnej marży, a regulator — mając na względzie interes rynku i uczestników — akceptuje to lub domaga się korekty.
Ropa pociągnęła w dół
Wiadomo było, że PGNiG koszty spadły — w końcu cena gazu w najważniejszym dla koncernu kontrakcie z Gazpromem uzależniona jest m.in. od 9-miesięcznej średniej ceny ropy, która ostatnio taniała. Nie wiadomo, o ile dokładnie zmniejszyła się cena gazu ani ile z tej zniżki PGNiG chciało oddać klientom. O konsens z regulatorem najwyraźniej było trudno, bo regulator wyznaczyła taryfę tylko na trzy miesiące, czyli do końca lipca. — Dlatego spodziewam się kolejnych obniżek taryfy — w sierpniu i w listopadzie.Szacuję, że skala tegorocznych cięć może dojść nawet do 20 proc. — uważa Wojciech Kozłowski. Strategię stopniowych cięć sygnalizował ostatnio Maciej Bando, prezes URE. Ich skalę oceniał zaś na „kilkanaście procent do końca roku”.
Korekta co kwartał
Kogo ucieszy pierwsze cięcie? Werdykt giełdy jest jasny — kurs akcji PGNiG skoczył wczoraj tuż po ogłoszeniu taryfy. Gigant może być zadowolony, bo prawdopodobnie oddał klientom tylko część obniżki cen gazu, którą dała mu taniejąca ropa naftowa. Przynajmniej na razie.
— Wyznaczenie taryfy tylko na trzy miesiące pokazuje, że PGNiG trudno było porozumieć się z regulatorem — uważa Krzysztof Noga, wiceprezes Duonu, konkurującego z PGNiG. Wygląda więc na to, że urząd będzie co kwartał korygował ceny. Na razie taryfa jest i tak droższa niż ceny na giełdzie gazu, więc konkurencja PGNiG uważa ją za neutralną.
— Kierunki zaopatrzenia się nie zmienią — nadal będzie to dla nas głównie giełda i import — mówi Krzysztof Noga.
Pewną korzyścią dla konkurentów jest krótki horyzont nowej taryfy, bo — zdaniem Krzysztofa Nogi — klienci wolą stabilne ceny. Niekorzystny, choć spodziewany, jest natomiast brak zmian cen w segmencie detalicznym, czyli gospodarstw domowych i mniejszych firm.
— Bez tego trudno o postęp w liberalizacji rynku — uważa Krzysztof Noga. Zmiany ceny w detalu nie będzie jednak do końca 2015 r., bo spółka PGNiG Obrót Detaliczny, zaopatrująca się w surowiec za pomocą długoterminowych kontraktów zawieranych na giełdzie, dostała taryfę na cały rok. Obniżka cen hurtowych będzie korzystna dla wielkich odbiorców gazu, czyli np. dla nawozowej grupy Azoty. =