PGNiG grozi zapaść

Józef Sobolewski
18-04-2002, 00:00

Rozdział obrotu od przesyłu i zasada dostępu stron trzecich do sieci to zasadnicze elementy zmian w sektorze. Polska przyjęła już harmonogram dostępu stron trzecich w sektorze gazu ziemnego, co oznacza, że w momencie wejścia do Unii musimy otworzyć wewnętrzny rynek gazowy co najmniej w 33 proc. To może mieć katastrofalne skutki dla PGNiG, jeśli nie zostanie do tego momentu zrestrukturyzowane.

Restrukturyzacja PGNiG powinna poprzedzać prywatyzację, gdyż decyduje o wartości przedsiębiorstwa, ale także, wytycza kierunki rozwoju sektora na najbliższe lata. Jeśli się tego nie zrobi to PGNiG już teraz grozi zapaść finansowa. I nie jest teraz najważniejsze, która z koncepcji restrukturyzacji jest najlepsza. Ważny jest czas. Należy wznowić rozpoczęty i wstrzymany pod koniec 2000 r. proces restrukturyzacji, polegający na tworzeniu w ramach holdingu PGNiG niezależnych podmiotów w postaci spółki (lub spółek) wydobywczej, spółki przesyłowej oraz 4 (lub 6) spółek dystrybucyjnych. Taka struktura nie powodowałaby konfliktu z gwarantami emisji euroobligacji PGNiG oraz z pracownikami liczącymi na swoje 15 proc.

Spółki dystrybucyjne stanowią kluczowy i najbardziej wartościowy element sektora. Powinny powstać w wyniku konsolidacji zakładów gazowniczych, w taki sposób, aby pod względem wielkości były porównywalne. Struktury spółek powinny umożliwiać przejrzystość w podziale na obrót i dystrybucję. Jako samodzielne podmioty powinny oczywiście samodzielnie uzyskiwać taryfy od URE. Obecnie pomysł wydzielenia spółek obrotu, mimo jego zgodności z zasadami liberalizacji rynku, jest jednak przedwczesny. Najbardziej ryzykowne jest stworzenie sporej liczby bardzo słabych ekonomicznie podmiotów, których problemy łatwo mogłyby się przenieść na odbiorców gazu. Spółki obrotu powstaną jako naturalny element liberalizacji rynku, w momencie zaistnienia odpowiednich warunków ekonomicznych. Oczywiście najlepszym sposobem na przystosowanie sektora gazowego do warunków wolnego rynku jest jego prywatyzacja. Nie należy jednak prywatyzować PGNiG jako całego przedsiębiorstwa. Proces prywatyzacji powinien kolejno objąć wydobycie, dystrybucję, a na końcu przesył.

Zawierając kontrakty długoterminowe na import gazu rząd zadbał nie o interesy zwykłych odbiorców gazu, ale o interesy przedsiębiorstw. Krajowe wydobycie pokrywa potrzeby gospodarstw domowych w Polsce, zaś gaz z importu trafia głównie do przemysłu, handlu i usług. Właśnie ci ostatni w pierwszej kolejności będą mogli wybierać dostawcę, co oznacza w praktyce, że PGNiG może stracić pozycję jedynego dostawcy. Ostatnie działania dużych odbiorców przemysłowych mające na celu pozyskanie gazu ziemnego spoza PGNiG (przypadek ZA Puławy i Gazprom) w powiązaniu z kontraktami długoterminowymi na zasadach bierz lub płać mogą katastrofalnie odbić się na sytuacji finansowej polskiego potentata gazowego.

Józef Sobolewski dyrektor ds. rozwoju biznesu firmy Electronic Data Systems

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Józef Sobolewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PGNiG grozi zapaść