PGNiG zaczyna się niecierpliwić

Anna Bytniewska
opublikowano: 11-02-2008, 00:00

Czy po 2010 r. będziemy kupować gaz od podejrzanych firm? PGNiG liczy na szybką decyzję rządu.

Czy po 2010 r. będziemy kupować gaz od podejrzanych firm? PGNiG liczy na szybką decyzję rządu.

2010 może być rokiem próby dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). 31 grudnia wygaśnie kontrakt z RosUkrEnergo (RUE), firmą podejrzewaną o związki z rosyjską mafią. Jej udziałowcami są ukraiński biznesmen Dymitr Firtasz oraz Gazprombank, należący do rosyjskiego monopolisty Gazpromu. RUE pokrywa jedną piątą zapotrzebowania Polski na gaz (2,8 mld m sześc.). Jeżeli PGNiG szybko nie przygotuje nowych dróg dostaw paliwa, to za dwa lata obudzi się z jego deficytem lub będzie skazane na pośrednika ze Wschodu. Zarząd wykorzystuje to, by ponaglić rząd do zdecydowanych kroków.

O co chodzi

Julia Tymoszenko, premier Ukrainy, już od kilku lat próbuje pozbyć się pośrednika w handlu gazem. Ostatnio konflikt przybrał na sile — jej rząd chce podnieść RUE stawki za tranzyt. Może to przynieść zaskakujące rezultaty.

— Być może ukraiński operator NAK Naftogaz wejdzie do akcjonariatu RUE. PGNiG nie wyklucza przedłużenia umowy z RUE na rok-dwa, jeżeli zaoferuje korzystną cenę. Musimy jednak poprawić naszą pozycję w negocjacjach, więc pracujemy nad zapewnieniem zaopatrzenia kraju w gaz z różnych źródeł — wyjaśnia Joanna Zakrzewska, rzecznik PGNiG.

Rząd niejednoznacznie wypowiada się o projektach dywersyfikacji dostaw gazu opracowanych za czasów PiS.

— Po 2010 r. dodatkowe ilości błękitnego paliwa mogą pochodzić z gazociągu Baltic Pipe, który ruszy na przełomie 2010/11. Na początku byłyby to dostawy wielkości 1 mld m sześc., a docelowo 3 mld. Pod warunkiem jednak że walne zgromadzenie spółki wyda zgodę na rozpoczęcie inwestycji jeszcze w pierwszym kwartale — mówi Joanna Zakrzewska.

Ratunek z Zachodu

— Równolegle z pracami nad Baltic Pipe będą rozbudowane połączenia gazowe Polski z Niemcami — dodaje Joanna Zakrzewska.

Mają one tłoczyć gaz w obu kierunkach. PGNiG chce zrealizować te inwestycje wspólnie z niemiecką firmą VNG. W 2004 r. partnerzy utworzyli w tym celu spółkę InterTrans Gaz.

Niemcy podtrzymują gotowość współpracy.

— Prace koncepcyjne zostały już wykonane. Teraz wszystko zależy od PGNiG — informuje Jacek Kwiatkowski, reprezentujący VNG w Polsce.

Za prezesury Marka Kossowskiego PGNiG chciało do współpracy wciągnąć także ukraiński NAK Naftogaz. Umożliwiłoby to tranzyt gazu ze środkowej Azji przez Ukrainę i Polskę na zachód Europy. Plany te pokrzyżowało odsunięcie Julii Tymoszenko od władzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu