Philip Morris stawia na podgrzewanie

opublikowano: 22-10-2019, 22:00

Koncern liczy na to, że w 2025 r. innych niż tradycyjne papierosy będzie używać 30 proc. jego klientów na świecie.

Palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca. Tego, co powoduje podgrzewanie tytoniu, do końca nie wiadomo, bo brakuje długoterminowych badań nad skutkami dostarczania nikotyny do organizmu w taki sposób. Na podstawie sponsorowanych przez siebie badań koncerny tytoniowe zapewniają jednak, że szkodliwość podgrzewania jest mniejsza, i coraz chętniej mówią o zastąpieniu tradycyjnych wyrobów przez innowacyjne. Philip Morris International (PMI), największy pod względem udziałów rynkowych koncern na krajowym rynku, podgrzewany tytoń wprowadził testowo do sprzedaży w Japonii i Włoszech pół dekady temu. Do Polski wprowadził go w kwietniu 2017 r., a na początku października rozpoczął sprzedaż na rynku amerykańskim.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Reuters-Forum

— Szacujemy, że już 8 mln palaczy na świecie przerzuciło się całkowicie z tradycyjnych papierosów na nasze wyroby z podgrzewanym tytoniem. Obecnie nasze tradycyjne papierosy pali 145 mln osób. Chcemy, by do 2025 r. ich liczba spadła do 90 mln. Oczekujemy, że część palaczy całkowicie rzuci palenie, a około 40 mln będzie używać wyrobów innowacyjnych — mówi Adam Suchenek, odpowiadający za komunikację w polskim oddziale PMI. Koncern wprowadza właśnie na rynek kolejną generację urządzenia do podgrzewania tytoniu, która ma służyć osobom przyzwyczajonym do palenia dwóch papierosów z rzędu — do tej pory nie pozwalał na to czas ładowania urządzenia.

— Dane pokazują, że liczba palaczy w Polsce przestała spadać. Za pięć lat globalnie nadal ponad 1 mld ludzi będzie palić papierosy. Chcemy dostarczyć dorosłym palaczom alternatywę — mówi Wojciech Gwiazda, menedżer ds. regulacyjnych w PMI.

W opublikowanym w ubiegłym tygodniu raporcie kwartalnym PMI poinformował, że rynek tytoniowy w Polsce urósł w ciągu ostatnich trzech miesięcy o 4,3 proc., wyraźnie powyżej unijnej średniej na poziomie 0,5 proc. Wzrost rynku w całej Europie to głównie efekt zwiększającej się sprzedaży papierosów z podgrzewanym tytoniem,bo tradycyjnych papierosów sprzedaje się z kwartału na kwartał mniej. W Polsce, według PMI, dodatkowym motorem wzrostu jest zmniejszanie się szarej strefy.

W poprzednich kwartałach, gdy wzrost rynku sięgał aż 8 proc., wskazywano także na efekt migracji z Ukrainy. Łącznie od początku 2019 r. krajowy rynek tytoniowy wzrósł pod względem wolumenu sprzedaży o 6,7 proc., do 35,4 mld sztuk. Tym samym pod względem liczby sprzedanych papierosów Polska przeskoczyła Hiszpanię i stała się trzecim pod względem wielkości rynkiem w Unii Europejskiej, po Niemczech i Włoszech. Papierosów z podgrzewanym tytoniem sprzedaje się znacznie mniej niż tradycyjnych, ale dynamika rynku jest wysoka. W ciągu trzech kwartałów tylko PMI sprzedał ich w Polsce 700 mln sztuk, ponad trzy razy więcej niż rok wcześniej.

Do tego dochodzi nieznana sprzedaż podgrzewanych papierosów przez drugi koncern, czyli BAT. Dwa pozostałe koncerny, Imperial i JTI, produktów z podgrzewanym tytoniem w Polsce nie sprzedają, ale ten ostatni na początku października rozpoczął sprzedaż e-papierosów. W III kwartale udział rynkowy sprzedawanej przez PMI marki podgrzewanych papierosów wynosił już 2,4 proc. Te produkty oraz e-papierosy na razie przynoszą budżetowi państwa znacznie mniej niż zwykłe wyroby tytoniowe, bo nie jest pobierana od nich akcyza. Sytuacja zmieni się w lipcu przyszłego roku. Od tego momentu podgrzewane papierosy będą obłożone akcyzą na zasadach analogicznych do tytoniu do palenia, co w praktyce oznacza jednak niższą stawkę niż przy zwykłych papierosach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy