Piasecki z Zabrzem: teraz wątpliwości

Wojciech Dembiński
opublikowano: 2001-02-05 00:00

Piasecki z Zabrzem: teraz wątpliwości

Większość analityków przyznaje, że fuzja Pia Piaseckiego i Mostostalu Zabrze ma sens. Nie ukrywają jednak, że z każdą chwilą pojawia się coraz więcej wątpliwości.

Andrzej Piasecki, prezes rady nadzorczej Pia Piasecki, zastrzega, że ostateczna decyzja nie zapadła.

— Wszelkie dywagacje dotyczące np. parytetów wymiany są więc czystą spekulacją. Na pewno ewentualna fuzja wprowadziłaby nową jakość i pozwoliłaby na stworzenie struktury, która zajmowałaby czołową pozycję wśród krajowych firm budowlanych. Wydaje się, że głos decydujący w tej sprawie będzie należał do Banku Handlowego, zaangażowanego w obie spółki — mówi Andrzej Piasecki.

BHW odmawia komentarza.

Dwoje do tanga

— Pomysł połączenia obu firm ma sens. Jednak sprawa nie wydaje się prosta. Firmy są komplementarne, ale do połączenia potrzeba kompromisów z obu stron. Na tym etapie bez odpowiedzi pozostają pytania dotyczące zarządzania przyszłym tworem i jego restrukturyzacji — atrakcyjnych z punktu widzenia finansowego — twierdzi Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao SA.

— Ponieważ firmy te nigdy wcześniej nie spotykały się na przetargach, więc na pewno nie będzie żadnych negatywnych efektów połączenia. Fuzja przyniesie dywersyfikację działalności i tym samym ułatwi zdobywanie kontraktów. Poza tym większemu podmiotowi łatwiej będzie obniżyć koszty obsługi zadłużenia — uważa Robert Chojnacki, doradca inwestycyjny BM BGŻ.

Pojawiły się pytania

— Fuzja spółek nie da żadnych efektów synergii i jedyne korzyści polegać będą na prostym sumowaniu. Ani Mostostal Zabrze nie ułatwi Piaseckiemu zdobywania kontraktów, ani Piasecki Mostostalowi Zabrze — twierdzi jeden z analityków.

Jego zdaniem, fuzja jest robiona „na siłę”, a głównym inicjatorem jest akcjonariusz obu firm — Handlowy Inwestycje, któremu do tej pory nie udało się namówić nikogo do kupna ich oddzielnie. HI najwyraźniej liczy, że w sytuacji, gdy rynek budowlany zaczyna stawać się coraz ciaśniejszy, któryś z nowych inwestorów zagranicznych będzie zainteresowany kupnem dużej firmy wraz z częścią rynku, jaki ona kontroluje.

Problem parytetu

Określanie parytetu już w tej chwili zostało zgodnie uznane przez oponentów i zwolenników fuzji za przedwczesne. Pomijając fakt, że rozmowy są dopiero we wstępnej fazie i nie wiadomo, czy dojdzie do pełnej integracji firm, brakuje na razie podstaw, na jakich można byłoby szacować proporcje wymiany akcji. Prostym wyliczeniom na podstawie wyników finansowych nie do końca można ufać.

— Osiągane przez spółki zyski nie są z różnych powodów do końca wiarygodne. Może się okazać, że konieczne będzie utworzenie rezerw, które w najgorszym przypadku mogą „zjeść” cały wynik. Dlatego wskazane byłoby, żeby ustalenie parytetu poprzedziło due diligence — uważa jeden z analityków.

Przyznał jednak, że taki scenariusz wydaje się mało realny i firmy ustalą parytet na podstawie skonsolidowanych raportów rocznych po audycie, które opublikowane zostaną w połowie tego roku.

Gdyby parytet wymiany miał zostać ustalony już teraz, to wyniósłby 1:1, a maksymalnie 1 akcja Mostostalu za 1,2 akcji Piaseckiego.