Pięciolatki schodzą jak przed upadkiem Lehmana

Jacek Kowalczyk
09-09-2010, 00:00

Inwestorzy rzucili się na polskie obligacje. Popyt wyniósł 7,5 mld zł, czyli najwięcej od września 2008 r.

Inwestorzy rzucili się na polskie obligacje. Popyt wyniósł 7,5 mld zł, czyli najwięcej od września 2008 r.

Rynek długu ze spokojem przyjął kształt przyszłorocznego budżetu. Wczorajsza aukcja pięcioletnich obligacji przebiegła nadspodziewanie dobrze. Ministerstwo Finansów (MF) sprzedało papiery skarbowe za 3 mld zł (plus 600 mln na przetargu dodatkowym) przy popycie sięgającym 7,5 mld zł. Ostatni raz popyt na polskie "pięciolatki" był tak wysoki dwa tygodnie przed upadkiem banku Lehman Brothers.

Nerwowe lato

— Popyt był silny, co pokazuje, że inwestorzy mają zaufanie do polskiego długu. Osiągnęliśmy rentowność poniżej wyceny rynkowej, a wyniki przetargu umocniły cały rynek obligacji — mówi Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Skarbu Państwa MF.

Dzięki dużemu popytowi resortowi finansów udało się zbić koszt długu. Średnie oprocentowanie sprzedanych obligacji wyniosło 5,21 proc., wobec 5,34 proc. w czasie lipcowego przetargu. Przed emisją analitycy przewidywali, że rentowność wyniesie 5,5 proc. (środek prognozowanego przedziału 5,2-5,8 proc.). W ciągu ostatnich trzech lat rząd tylko dwukrotnie zdołał sprzedać "pięciolatki" z niższym oprocentowaniem.

— Zainteresowanie papierami rośnie zwłaszcza wśród inwestorów zagranicznych. Napływ kapitału osiąga w ostatnich miesiącach rekordowe poziomy. Od początku roku do końca lipca portfel zagraniczny zwiększył się o 31,7 mld zł i wyniósł 113,5 mld zł. W sierpniu napływ zagranicy nawet przyspieszył — zaznacza Piotr Marczak.

W ostatnich miesiącach, zwłaszcza po wybuchu niepokojów związanych z długiem Grecji, na rynku panuje niepokój. W Polsce obawy pojawiły się zwłaszcza w lipcu, kiedy rządowi nie udało się sprzedać pełnej oferty "pięciolatek". Jeszcze kilka dni temu MF obawiało się o powodzenie przetargu. Resort obniżył ofertę do 3 mld zł z zapowiadanych 3,5 mld zł.

— Zawęziliśmy oferowany przedział, ponieważ na rynkach w poniedziałek trudno było dopatrzeć się dużego optymizmu. Sytuacja płynnościowa jest tak dobra, że nie mamy potrzeby ryzykować ze zbyt dużą podażą — tłumaczy Piotr Marczak.

Łatwa pożyczka

— To była nadspodziewanie dobra aukcja dla rządu. Udało mu się osiągnąć atrakcyjną cenę, co pokazuje, że inwestorzy — zwłaszcza zagraniczni — ufają Polsce i odróżniają ją od innych krajów regionu. Wczoraj rentowność węgierskich papierów poszła w górę, a polskich — spadła. Polska jest uznawana za bezpieczną przystań wśród rynków wschodzących — mówi diler obligacji francuskiego banku.

Resort finansów pokrył już około 80 proc. potrzeb pożyczkowych państwa na 2010 r. Dzięki temu znalazł się w komfortowej sytuacji — w ostatnich miesiącach roku będzie mógł ograniczyć liczbę emisji. Teoretycznie w przyszłym roku powinno być jeszcze łatwiej — zgodnie z projektem budżetu potrzeby pożyczkowe netto wyniosą 57,1 mld zł, wobec 79,1 mld zł w 2010 r.

— Nic nie wskazuje na to, by pojawiły się jakieś problemy ze sfinansowaniem tych potrzeb. Nie widzę też powodów, dla których kapitał zagraniczny miałby omijać Polskę — mówi Piotr Marczak.

Część ekonomistów widzi jednak zagrożenia.

— Potencjalne ryzyka istnieją. Po pierwsze, polski dług publiczny przez dwa-trzy lata będzie kształtował się blisko progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Po drugie, rządy krajów strefy euro i tamtejszy system bankowy będą nadal zmagały się ze swoimi problemami — twierdzi Piotr Bielski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pięciolatki schodzą jak przed upadkiem Lehmana