Piękno wyryte w kamieniu

opublikowano: 30-08-2018, 22:00

Wiesław Sordyl, założyciel Interstone, przygodę z biznesem zaczynał we Włoszech od handlu owocami. Po kilku latach zaczął jednak szukać spokojniejszego zajęcia. Znalazł je na rynku kamienia naturalnego.

Założyciel Interstone, firmy importującej i dystrybuującej ponad 200 gatunków kamienia, najchętniej rozmawia o swojej pasji. Zaraził się nią ponad 20 lat temu, kiedy zwiedzał gustowne włoskie obiekty publiczne, a także rezydencje i mieszkania swoich kontrahentów. Jego fascynację naturalnymi materiałami widać od razu po wejściu do showroomu Interstone, którego wnętrza wykonano głównie z różnych odmian kamienia. Widoczne jest również zamiłowanie Wiesława Sordyla do sztuki współczesnej i nowoczesnych rozwiązań technologicznych.

NATURALNY KAMIEŃTĘTNI ŻYCIEM I ZAPISUJEW SOBIE WSZYSTKIEHISTORIE - uważa Wiesław Sordyl, założyciel Interstone
Zobacz więcej

NATURALNY KAMIEŃTĘTNI ŻYCIEM I ZAPISUJEW SOBIE WSZYSTKIEHISTORIE - uważa Wiesław Sordyl, założyciel Interstone Fot. Marek Wiśniewski

— Showroom obsługuje intuicyjny system. Za jego pomocą możemy włączyć filmy o dostępnych kamieniach i prezentacje ich zastosowania, a także m.in. sterować żaluzjami i oświetleniem — tłumaczy przedsiębiorca.

Warszawski showroom to spełnienie jego wieloletnich marzeń.

Negocjator

W 1994 r. Wiesław Sordyl, wówczas młody chłopak z Małopolski, wyjechał do Włoch. Opuszczając rodzinne strony z 17 dolarami i 50 niemieckimi markami w kieszeni, myślał, że będzie miał u stóp cały świat. Rzeczywistość była jednak brutalna i po dotarciu na miejsce z marszu musiał szukać płatnego zajęcia. Praca się znalazła, ale na dobre związał się z biznesem dopiero, gdy pomógł kilku Polakom w negocjacjach z włoskimi dostawcami.

— Polacy chcieli kupić na tzw. handel pomarańcze, które wciąż uchodziły u nas za towar luksusowy. Kiedy negocjacje dobiegały końca, zaproponowałem im również zakup kiwi. W odpowiedzi usłyszałem, że w Polsce przecież mamy ziemniaków pod dostatkiem… Po degustacji udało mi się namówić sprzedawcę na coś w rodzaju pożyczki i w ten sposób wysłaliśmy do kraju pierwszą ciężarówkę kiwi — wspomina Wiesław Sordyl.

Pomarańcze i kiwi rozeszły się na pniu, a do Polski regularnie trafiało coraz więcej włoskich owoców i warzyw. Bycie negocjatorem, który znajdował się między polskimi sprzedawcami i włoskimi dystrybutorami, często wiązało się ze stresem i koniecznością ratowania sytuacji, dlatego po kilku latach zrezygnował. Był wyczerpany i postanowił poszukać spokojniejszego zajęcia. Wiedział, że biznes i handel to jego świat. Potrzebna była tylko odpowiednia branża. Padło na kamień. Znalezienie kontrahentów nie było trudne, bo we Włoszech to bardzo popularny materiał i nie kojarzy się wyłącznie z branżą nagrobkową. Wiesław Sordyl usiadł z książką telefoniczną i zaczął dzwonić do zakładów kamieniarskich z propozycją zaopatrywania ich w nowy towar. Udało się. Z niektórymi z nich Interstone współpracuje do dziś.

Powrót po latach

We Włoszech jego firma działała sześć lat, podczas których przedsiębiorca uczył się, jak funkcjonuje branża, poznawał specyfikę naturalnego kamienia i jego różnorodność.

— Kiedy prowadziłem działalność w miejscowości Carrara, skąd realizowaliśmy pierwsze dostawy do Polski, miałem klienta, który po negatywnych doświadczeniach z włoskimi dostawcami przyjechał do nas, żeby obejrzeć materiał płyta po płycie. Żeby było ciekawiej, zaraz po ich załadunku na ciężarówkę wyciągnął młotek i gwoździe ze swojego mercedesa najnowszej klasy i wbijał je, gdzie tylko się dało. Kiedy zapytałem, dlaczego to robi, tłumaczył, że w Polsce są dziurawe drogi i na pewno kierowca niewystarczająco zabezpieczył ładunek. Swoją dbałość o szczegóły przypieczętował pełnym instruktażem dla kierowcy: zakazał mu umieszczania dokumentów na podszybiu, żeby druk na popularnym wówczas faksie nie ściemniał od słońca, co spowodowałoby problemy z Urzędem Celnym. Po czym eskortował tira aż do kraju — wspomina Wiesław Sordyl.

Klient w mercedesie nie był jedynym, który pochodził z Polski. Ponieważ większość mieszkała w naszym kraju, a rynek był już na to gotowy, w 2000 r. przedsiębiorca zdecydował się na powrót. Zainwestował we własną hurtownię i magazyn. Na początku sprowadzał kamień z Włoch, ale już kilka lat później zaczął importować surowiec bezpośrednio z krajów jego pochodzenia. Odtąd jeździ po całym świecie i szuka kolejnych gatunków kamienia.

— W ofercie mamy duże płyty (około 300 x 200 cm) marmurów, granitów, trawertynów, kwarcytów i onyksów, a także materiały szlachetne, m.in. kryształ górski i agaty. Kamienie sprowadzamy z Indii, Brazylii, Wietnamu, Portugalii, Hiszpanii, Turcji i Włoch. Architekci wybierają kolory odpowiednie do projektów, które realizują. Następnie płyty są obrabiane, docinane do potrzebnych rozmiarów i montowane przez zakłady kamieniarskie wyspecjalizowane w sektorze budowlanym. Trafiają na posadzki, schody, okładziny ścienne, blaty kuchenne i łazienkowe, parapety, a także elewacje i tarasy — tłumaczy Wiesław Sordyl.

Ceny detaliczne kształtują się od 160 zł do 3800 zł za mkw. Na przykład popularny marmur Breccia Sarda kosztuje 327 zł za mkw. Z niego wykonano część posadzki w showroomie Interstone w Warszawie. Za jeden z najpiękniejszych uważany jest natomiast granit Azul Bahia, którego niebieski odcień wspaniale współgra z pojawiającymi w tle wzorami w kolorze brudnego złota, beżu i czerni.

— Coraz więcej Polaków przekonuje się do naturalnych tworzyw. Wciąż jednak różnimy się od Włochów podejściem do kamienia. Polakom trudno zaakceptować niedoskonałości, a to, co natura potrafi zrobić z tworzywem, jest niesamowite. Nasi rodacy ciągle mają wątpliwości co do tzw. żył zakłócających jednolity wygląd materiału. Włosi nie dość, że widzą w tym zamysł artystyczny, to każde mechaniczne uszkodzenie traktują jak część historii kamienia — uważa przedsiębiorca.

Pracę łączy z drugą pasją — do podróżowania. Obie nieustannie się przenikają. Każdy wyjazd służbowy jest okazją do zwiedzenia okolic kamieniołomu, w którym gości, a każda prywatna podróż kończy się tym, że szuka kolejnych złóż kamieni, które architekci i klienci mogliby wykorzystywać w nieruchomościach. Bardzo pomaga mu w tym znajomość kilku języków obcych.

— Posługuję się biegle włoskim, hiszpańskim i portugalskim w odmianie portugalskiej i brazylijskiej. Ostatnio klienci ze Wschodu nauczyli mnie języka rosyjskiego — wylicza Wiesław Sordyl.

Wisienka na torcie

Podczas ponad 20-letniej obecności w branży, w tym 18-letniej na polskim rynku, Interstone założyła magazyny w Poznaniu, Wrocławiu, Chrzanowie i pod Warszawą. Kilkanaście miesięcy temu Wiesław Sordyl otworzył showroom przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie.

— Wizjoner zakochany w swojej pracy stworzył przestrzeń dostępną dla nas przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, w której możemy prezentować wszystkie materiały z oferty, tworzyć projekty i szukać inspiracji — mówi Jakub Wiśniewski, partner w JMW Architekci, autor projektu wnętrz showroomu.

Założyciel Interstone jest także fanem nowych technologii, których w showroomie nie brakuje. Największe wrażenie robią żaluzje z kamienia, które, obracając się o 90 stopni, potrafią w zależności od nasłonecznienia całkowicie odmienić pomieszczenie.

— Naturalny kamień, choć może na to nie wygląda, tętni życiem i zapisuje w sobie wszystkie historie. Od bardzo dawna marzyłem o miejscu, w którym będziemy mogli pokazywać wszystkie materiały, również te dopiero zmierzające do magazynów. Podczas podróży i pobytów w kamieniołomach w Hiszpanii, Portugalii, Brazylii, Argentynie czy we Włoszech robię setki zdjęć i nagrywam prawie tyle samo filmów. Po obróbce trafiają bezpośrednio do systemu zainstalowanego w showroomie — cieszy się Wiesław Sordyl.

Przedsiębiorca wie, jak przekazywać miłość do kamienia. Zabrał kilkudziesięciu architektów i kontrahentów do jednego z kamieniołomów, żeby zobaczyli prace wydobywcze. Dla większości było to pierwsze takie doświadczenie.

— Praca w kamieniołomie wydaje się żmudna i monotonna, ale kiedy się ją zobaczy na własne oczy, robi ogromne wrażenie. Sztuka łączy się tu z pracą maszyn, które pomagają ludziom wycinać piękne płyty ze skał — uważa Wiesław Sordyl.

Wygląda na to, że pasję dzielą z nim dzieci — syn, który uczęszcza do szkoły podstawowej, i nastoletnia córka, uczennica liceum, która już zdobywa pierwsze szlify w showroomie.

— W pomieszczeniu obok prezentujemy inteligentną i minimalistyczną wyspę kuchenną, która mieści wszystko, co jest potrzebne w kuchni. Natalia pracuje przez wakacje jako doradca klienta — mówi dumny tata.

Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, Sordylowie dołączą kiedyś do grupy polskich rodzin, które mogą się pochwalić biznesową sukcesją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Łuszczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Piękno wyryte w kamieniu