Pielęgnują skórę w duchu minimalizmu

  • Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 28-10-2022, 13:15
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Markę kosmetyków naturalnych Simply More założyło dwoje pasjonatów zdrowego stylu życia – Agnieszka Kocoń i Mikołaj Łopatto. Zgodnie ze swoją filozofią chcą promować ekologiczne rozwiązania i skinimalizm – minimalizm dla skóry. Zamiast setek kosmetyków proponują kilka i przekonują, że tylko tyle trzeba do codziennej pielęgnacji.

Spełnione oczekiwania:
Spełnione oczekiwania:
Prace nad naszym pierwszym produktem, kremem do twarzy, trwały prawie dwa lata. Poprzeczkę zawiesiliśmy sobie wysoko. Krem miał być w 100 proc. pochodzenia naturalnego, stworzony z 10 składników i działać kompleksowo, by na tym etapie pielęgnacji nie trzeba było stosować dodatkowych kosmetyków – wspomina Agnieszka Kocoń, współwłaścicielka Simply More.
materiały prasowe

Połączyło ich zamiłowanie do ekologicznego trybu życia i chęć stworzenia własnej firmy kosmetycznej różniącej się od innych. Kiedy wystartowali z marką naturalnych kosmetyków Simply More, znali się już od 10 lat.

– Spotkaliśmy się w Warszawie, gdzie studiowaliśmy finanse i rachunkowość. Ja wtedy równolegle studiowałam malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych. Potem studiowałam też marketing i pracowałam w start-upie jako menedżer ds. marketingu. Wciąż jednak to nie było to, dlatego długo dyskutowaliśmy z Mikołajem nad pomysłami, które mogłyby połączyć nasze doświadczenia i zainteresowania – mówi Agnieszka Kocoń, która w Simply More odpowiada za branding, komunikację wizualną, projektowanie kolejnych produktów i marketing.

Mikołaj Łopatto w firmie zajmuje się działalnością operacyjną, rozwojem sprzedaży i ekspansją międzynarodową. Wspomina, że kiedy wreszcie postanowili przekuć dziesięcioletnią znajomość we wspólny biznes, na tym etapie miał już zawodowe doświadczenie w branży finansowej – wcześniej pracował przy transakcjach M&A i w wielkiej czwórce.

– Niestety, nie spełniało to wszystkich moich oczekiwań, chciałem być bliżej realnego biznesu, więc zaliczyłem jeszcze kilkuletnią przygodę w polskiej firmie technologicznej produkującej naczynia z otrębów pszennych. Tam mocno zainteresowałem się tematem ekologii, zmian środowiskowych i generalnie rynkiem produktów bio – mówi współwłaściciel Simply More.

Życiowi minimaliści

Idzie nowe:
Idzie nowe:
Branża beauty opiera się na kreowaniu potrzeb posiadania coraz większej liczby produktów i ciągłej pogoni za niedoścignionym pięknem. Z Simply More idziemy w drugą stronę, ale nasze doświadczenia, obserwacja rynków i nastrojów na nich mówią nam, że taka będzie przyszłość w branży kosmetycznej – wysoka jakość, skuteczność i przystępność– uważa Mikołaj Łopatto, współwłaściciel Simply More.
archiwum prywatne

Wtedy zwrócił uwagę, jak bardzo jesteśmy zasypywani niepotrzebnymi produktami, choćby jednorazowymi naczyniami, i jak mocno rozbuchany jest konsumpcjonizm, który również przyczynia się do zmian klimatu.

– Razem z Agą należymy raczej do minimalistów życiowych, dlatego wreszcie podjęliśmy decyzję o zakończeniu pracy w firmach, w których byliśmy zatrudnieni, by stworzyć coś własnego, co pozwoliłoby nam połączyć doświadczenia i odpowiedzieć na potrzeby świadomych konsumentów. To zarazem zmieniało rzeczywistość na lepszą, bo wierzymy, że każde jednostkowe działanie ma na nią wpływ – podkreśla Mikołaj Łopatto.

Podzielili się pomysłem ze wspólną znajomą – technolożką, która od ponad 10 lat tworzy polskie kosmetyki. Przedstawili jej swoją wizję – markę prostą w kontekście linii i składów, oferującą skuteczne, w 100 proc. naturalne kosmetyki. Pomysł tak się jej spodobał, że podjęła wyzwanie i postanowiła pomóc dwójce zapaleńców w ich tworzeniu. Choć teoretycznie wydaje się to proste, a pomysł nienowy, jego realizacja nastręczyła twórcom Simply More trudności – wiele laboratoriów im odmówiło.

– Prace nad naszym pierwszym produktem, kremem do twarzy, który spełniłby wszystkie nasze oczekiwania, trwały prawie dwa lata, ale w końcu, w lipcu 2021, udało się. Proces był tak długi, bo poprzeczkę zawiesiliśmy sobie wysoko. Krem miał być w 100 proc. pochodzenia naturalnego, stworzony z 10 składników i działać kompleksowo, by na tym etapie pielęgnacji nie trzeba było stosować dodatkowych kosmetyków – wspomina Agnieszka Kocoń.

Wystarczą dwa produkty

Minimalizm dla skóry:
Minimalizm dla skóry:
Simply More to tylko dwa produkty – krem do twarzy i emulsja do jej mycia twarzy. Kosmetyki działają synergicznie, wzmacniając działanie.
materiały prasowe

Wreszcie się udało. Potem stworzyli drugi kosmetyk – emulsję do mycia twarzy. Na razie mają w ofercie tylko te dwa produkty. Dbają, by działały synergicznie, wzmacniając działanie. Surowce w ich kosmetykach pochodzą od dostawców m.in. z Francji, Szwajcarii, Niemiec, wszystkie są naturalne, objęte certyfikacją Ecocert i Cosmos.

– Jako jedyni w Europie przy produkcji kremu korzystamy z ekstraktu z embelii z Madagaskaru, który ma silne działanie kojąco-regenerujące i świetnie sobie radzi z zaczerwienieniami. Składnik ten określany jest jako hug of the forest, czyli objęcia lasu. Daje uczucie komfortu i dzięki niemu nasz krem jest wybawieniem dla skór wrażliwych i reaktywnych – twierdzi Agnieszka Kocoń.

Zapytani, czy nie mieli obaw przed wkroczeniem na rynek beauty i rywalizacją w branży, w której działa w Polsce – jak pokazuje baza REGON – około 1200 producentów kosmetyków, odpowiadają przecząco. Wierzyli, że kiedy sprzęgną siły i podeprą nową markę swoją pasją do ekologicznego stylu życia, odniosą sukces. Jego podstawą jest często rynkowa nisza. Mówią, ją znaleźli.

– Na rynku jest dużo ekokosmetyków, ale jako konsumentka jeszcze do niedawna miałam problem ze znalezieniem w pełni naturalnych i z czytelną dla laika listą składników. Ilość informacji, produktów, które bombardują nas z każdej strony, skutecznie uniemożliwia nam podejmowanie przemyślanych wyborów. Kto choć raz nie dał się skusić obietnicom producentów, kończąc z koszykiem niepotrzebnych specyfików, które nigdy później nie zostały wykorzystane i trafiły do kosza? To strata pieniędzy, czasu i problem dla środowiska. Wmawia się nam, że im więcej kosmetyków będziesz używać, tym bardziej nieskazitelna będzie twoja cera, co paradoksalnie jest częstą przyczyną problemów z nią – tłumaczy współzałożycielka Simply More.

Mniej znaczy więcej

Postanowili pójść pod prąd tym przekonaniom. Ze względu na świadomość wyzwań, przed jakimi stoją twórcy kosmetyków, ale i my wszyscy w kontekście zmian klimatycznych, wiedzieli, że muszą maksymalnie redukować swój wpływ na środowisko. Pokazać ludziom, że mogą kupować mniej i nadal dobrze dbać o cerę. W przyszłości planują wypuszczenie kolejnych produktów, ale nie zamierzają oferować setki niemal nieróżniących się od siebie kosmetyków. Skinimalizm łączy się z ich filozofią życiową, zgodnie z którą ważne jest działanie na rzecz dobra planety.

– Branża beauty opiera się na kreowaniu potrzeb posiadania coraz większej liczby produktów i ciągłej pogoni za niedoścignionym pięknem. Z Simply More idziemy w drugą stronę, ale nasze doświadczenia, obserwacja rynków i nastrojów na nich mówią nam, że taka będzie przyszłość w branży kosmetycznej – wysoka jakość, skuteczność i przystępność. Takie są nasze produkty. Po prostu mniej znaczy więcej – podkreśla Mikołaj Łopatto.

Na taki charakter marki niemały wpływ miało jego doświadczenie w ekologicznym start-upie.

– Podczas wyjazdów na targi, wykłady, sympozja czy poszukiwania inwestorów miałem okazję zgłębić temat problemów środowiskowych i bardziej zrównoważonego podejścia do życia i pracy. Staram się zachowywać bardziej ekologicznie i przykładam do tego dużą wagę – zmniejszyłem liczbę posiadanych przedmiotów do minimum. Wyrobiłem w sobie odporność na marketingowe przekazy, które starają się nam wmówić, że coś jest niezbędne do życia. Może to zabrzmi górnolotnie, ale jednym z założeń Simply More i powodów jego powstania było ograniczenie konsumpcjonizmu i szaleństwa w branży beauty – tłumaczy współzałożyciel marki.

Wszystko dla pracy

Zapytany, co robi poza pracą, odpowiada ze śmiechem, że niewiele – prowadzenie firmy stało się jego największą pasją.

– Niestety w ostatnim czasie, ze względu na pandemię i obowiązki związane z Simply More, bardzo trudno znaleźć wolną chwilę. Zawsze znajdzie się coś, co można poprawić. A jeśli już znajduję czas dla siebie, to najchętniej spędzam go na nartach albo podróżując – zarówno w celach biznesowych, jak i prywatnych. Chociaż to się chyba zaciera, bo zawsze podczas wyjazdów starałem się obserwować rzeczywistość, szukać inspiracji i szans. To już chyba taka choroba. Udało mi się zwiedzić Wschodnie i Zachodnie Wybrzeże USA, Amerykę Środkową, Azję, Bliski Wschód i większość Europy – ponad 50 krajów. Jak tylko czas na to pozwoli, łapię plecak i ruszam dalej – opowiada Mikołaj Łopatto.

Kolejną podróżą będzie wyjazd służbowy na największe targi kosmetyczne w Skandynawii. Założyciele firmy mają nadzieję znaleźć tam przedstawicieli Simply More.

O większa równowagę między życiem i pracą zadbała Agnieszka Kocoń. Mimo pracy w firmie kosmetycznej nie porzuciła sztuki.

– Wokół niej od dziecka kręciło się moje życie. Od najmłodszych lat chodziłam na lekcje malarstwa, co zaowocowało późniejszymi studiami na ASP. Pasja przetrwała do dziś. Choć ze względu na natłok innych zajęć maluję i rysuję sporadycznie, to odwiedzanie muzeów sprawdza się doskonale w roli substytutu. Ostatnio obok wystaw sztuki współczesnej coraz częściej bywam również na wystawach związanych z dizajnem – duży wpływ na to miał dłuższy pobyt w Mediolanie, gdzie piękne obiekty, ciekawe wystawy i wydarzenia można spotkać na każdym kroku. Obcowanie ze sztuką to dla mnie prawie zawsze zderzenie się z czymś nowym, innym, co pozwala oderwać myśli od bieżących spraw – przyznaje współwłaścicielka Simply More.

Opuszczając galerię czy kończąc podróż, znów wracają myślami do swojej firmy. Po półtora roku działalności Simply More ma na koncie kilkanaście tysięcy klientów, jest obecna w drogeriach online, a ambicją twórców jest podbój rynków zagranicznych – jest już dostępna w Rumunii, Hiszpanii i we Włoszech, a rozmowy prowadzone są z kontrahentami w Szwecji i Holandii. Założyciele Simply More mają nadzieję, że mimo ogromnej inflacji, wojny, fatalnych nastrojów konsumenckich marka będzie odnosiła dalsze sukcesy i doczeka się klientów w całej Europie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane