Pieniądze inwestorów odlatują z wiatrem

Emil Górecki
opublikowano: 2014-01-14 00:00

Spółce, która od niemieckich ciułaczy zebrała 1,4 mld EUR na farmy wiatrowe w Niemczech i Polsce, grozi bankructwo.

Prokon, operator farm wiatrowych w Niemczech, Polsce i Finlandii, poinformował 75 tys. swoich inwestorów, że do końca stycznia może złożyć wniosek o upadłość, jeśli ci nie zgodzą się na pomoc finansową. Spółka z miasta Itzehoe w landzie Schleswig-Holstein zaapelowała o to w liście opublikowanym w internecie.

— Upadłości można zapobiec, jedynie jeśli uzyskamy zgodę inwestorów reprezentujących co najmniej 95 proc. kapitału, że nie zażądają wykupienia papierów co najmniej do 31 października 2014 r. i nie zażądają płatności zysków, które będą realizowane w ratach, w okresie 12 miesięcy — czytamy w komunikacie.

Prokon jest w Niemczech znany z kampanii reklamowej, w której obiecywał potencjalnym inwestorom 8 proc. zwrotu. Przed jej ofertą od dawna przestrzegali rzecznicy konsumentów, a media i prokuratorzy podejrzewali, że Prokon nie jest w stanie wypełnić zobowiązań finansowych wobec klientów i w rezultacie może stracić ich pieniądze.

Przez ostatnie lata spółka miała zebrać z rynku ponad 1,4 mld EUR. Twierdzi, że ma w Niemczech i Polsce 54 farmywiatrowe, na których stoi łącznie 314 turbin, sprzedaje wytwarzany prąd do niemieckich sieci, inwestuje w biodiesel oraz biomasę i zatrudnia 1,3 tys. osób.

— Nie dopuścicie do upadłości. Niech szarańcza i negatywne doniesienia medialne nie zniszczą flagowej firmy z branży energii odnawialnej — apeluje Carsten Rodbertus, prezes Prokonu. We wrześniu zeszłego roku Regionalny Sąd landu Schleswig-Holstein potwierdził zarzut nieuczciwej reklamy przeciwko Prokonowi, który wniosło biuro do spraw konsumentów w Hamburgu. Chodziło m.in. o stwierdzenie, że pieniądze powierzone Prokonowi są tak bezpieczne, jak na rachunku oszczędnościowym.

W grudniu szefowie Prokonu wezwali inwestorów do rezygnacji z pobierania zysku za drugie półrocze 2013, by ułatwić spółce wyjście z chwilowego kryzysu płynnościowego. To wywołało odwrotny skutek. Spółka musiała wypłacić w zeszłym roku 130 mln EUR i dostała zlecenia wypłaty kolejnych 150 mln EUR do połowy lutego. Straty Prokonu w 2012 r. wyniosły 171 mln EUR, ale spółka zapewniała, że to sytuacja przejściowa.

Do października 2013 r. straty wyniosły 210 mln EUR. Według informacji Prokonu z listopada, w Polsce spółka ma w trakcie budowy farmę o wydajności 36 MW w Ruścu pod Łodzią oraz pięć w fazie projektowania.