PB: Dlaczego po sprzedaży biznesu życia postanowił pan inwestować w cudze firmy i czym pana uwagę przykuł Promees?
Kazimierz Śródka: Architektów ciągnie raczej do sztuki — przykładem jest piosenkarz i poeta Marek Grechuta, a ja mam zacięcie do biznesu. Wraz z żoną byliśmy chyba jedynymi architektami w Polsce prowadzącymi firmę deweloperską. Ponadto pieniądze nie lubią bezruchu, więc z tymi ze sprzedaży Archicomu coś zrobić trzeba.
Jacek Szkólski zaproponował mi wsparcie polskiej firmy projektującej i produkującej w kraju, tworzonej przez młodych ludzi — spełniły się wszystkie kryteria inspirujące mnie do działania. W Promeesie istotnyla mnie jest element sztuki, na którą stawialiśmy także na naszych osiedlach i w publicznej przestrzeni, czego przykładem jest wrocławska rzeźba „Pociąg do nieba”.
Rozważa pan inwestycje w kolejne spółki?
Zamierzam szukać ciekawych firm do zainwestowania poprzez ludzi, którym ufam. Ostrożnie podchodzę do start-upów, bo paru znajomych źle na tym wyszło. Interesują mnie spółki tworzące coś materialnego i podzielające moje wartości, np. jako wegetarianin od 25 lat nie zainwestuję w biznes krzywdzący zwierzęta. Zwykle idę pod prąd, dlatego w trudnym dla gastronomii okresie otwieramy z Jackiem restaurację na terenie Browarów Wrocławskich Archicomu. Chcemy stworzyć przestrzeń służącą społecznej integracji z licznymi elementami sztuki. Z odkrytego zbiornika podziemnego stworzyliśmy kapsułę sztuki, w której będziemy wystawiać dzieła np. studentów Akademii Sztuk Pięknych.
Które branże po latach spędzonych w nieruchomościach są dla pana szczególnie atrakcyjne?
Najbliżej branże artystyczne, w tym modowa. Jestem też fanem motoryzacji — z wykształcenia jestem również mechanikiem samochodowym — i zawsze chciałem zaprojektować własny samochód. Ponadto jestem pod wrażeniem możliwości i projektów rowerów elektrycznych, dlatego rozważę inwestycję w transport. Nie wykluczam również kapitałowego zaangażowania w zdrową żywność. Od trzech lat jestem jej producentem i przekonałem się, jak nieporównywalną ze sklepową jakość jedzenia można uzyskać bez stosowania chemii.

