Pieniądze później trafią do firm

opublikowano: 20-01-2016, 22:00

Resort rozwoju ma plan rozliczenia starej perspektywy UE. I ogłasza, że mamy roczne opóźnienie w nowym rozdaniu.

W listopadzie nowe władze ministerstwa rozwoju ogłosiły, że wydatkowanie 9 mld EUR przeznaczonych dla Polski w ramach unijnej perspektywy na lata 2007-13 jest zagrożone. Te pieniądze powinny być wykorzystane do końca ubiegłego roku. Aby ich nie utracić, szef resortu Mateusz Morawiecki postanowił wdrożyć program naprawczy. Jego szczegóły opracował wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński.

Ratunek dla programów

Wprowadzenie programu wymagało spotkania z przedstawicielami krajów członkowskich UE, które korzystają z polityki spójności. Do takiego spotkania doszło jeszcze w listopadzie. Wnioski z rozmów zostały potem zaprezentowane Komisji Europejskiej (KE). W rozmowach z jej przedstawicielami uzgodniony został pakiet rozwiązań, które pozwoliłyby na rozwiązanie problemu, czyli wykorzystanie dostępnych funduszy i zamknięcie starej perspektywy. Z deklaracji uzyskanych przez resort w Brukseli wynika, że KE zgodzi się na zmiany bez zbędnej zwłoki.

— Po pierwsze: zmieniliśmy podstawę certyfikacji. Chodzi o wydatki kwalifikowane, które określają część projektów finansowaną przez UE i część krajową finansowaną głównie z budżetu państwa lub samorządów. Dostaliśmy zgodę od KE — ona sama nam to zasugerowała — aby po podstawy certyfikacji obok wkładu publicznego włączyć także wkład prywatny. To jest kluczowe w przypadku programu Innowacyjna Gospodarka (POIG). Bez tej zmiany byśmy tego programu na pewno nie rozliczyli — podkreśla wiceminister rozwoju.

Dzięki temu będzie też można zwiększyć nadkontraktację w pozostałych programach. Drugie rozwiązanie to zwiększenie dofinansowania unijnego do 85 proc. na poziomie programów operacyjnych. — Stosowaliśmy do tej pory taką wysokość, ale na poziomie priorytetów. Tymczasem w przypadku np. największego programu, czyli Infrastruktury i Środowiska (POIŚ), średnia dofinansowania była na poziomie ok. 79 proc. To podwyższenie sprawia, że mogę spać nieco spokojniej, jeśli chodzi o rozliczenie tego programu.

Gdybyśmy nie mieli tego instrumentu, to oddawalibyśmy część pieniędzy z POIŚ — uważa Jerzy Kwieciński.

Realizacja z nawiązką

Według wiceministra, równie ważna jest możliwość podpisywania umów o dofinansowanie również w 2016 r. Czwartą znaczącą zmianą jest zgoda na akceptację zaliczek w rozliczeniach między beneficjentami a wykonawcami inwestycji. Poza tym resort zastosował wcześniej istniejące narzędzia, jak przenoszenie pozostałych do rozdzielenia funduszy do innych programów lub do instrumentów finansowych. W efekcie plan certyfikacji wydatków na 2015 r. udało się wykonać z nawiązką — w 101,5 proc. Oznacza to, że do 31 grudnia resort podpisał z beneficjentami umowy na dofinansowanie w wysokości 286,6 mld zł, które stanowią 101,5 proc. budżetu.

— Dzięki temu do tej pory zawnioskowaliśmy do KE o ok. 94 proc. dostępnej puli funduszy. Aby wykorzystać 100 proc. budżetu i poświadczyć pozostałe 6 proc., mamy czas do końca czerwca. Najpóźniej wtedy do Brukseli powinien zostać przekazany ostatni wniosek o płatność. Zostało ok. 4,1 mld EUR. Warto zwrócić uwagę na to, że kurs euro rośnie, co oznacza, że na tę kwotę trzeba będzie znaleźć więcej projektów. Jest to liczone po kursie z ubiegłego miesiąca, a więc np. w lutym — według styczniowego. Wierzę, że uda się zrealizować brakującą część — dodał Jerzy Kwieciński.

Polska płatnikiem netto?

Jeśli chodzi o wydawanie funduszy z nowej unijnej perspektywy — wiceminister poinformował, że Polska ma pod tym względem prawie rok opóźnienia. Od uruchomienia programów do ostatniej niedzieli z beneficjentami podpisanych zostało zaledwie 1010 umów na kwotę 15,1 mld zł. Wszystko przez to, że programy i konkursy wystartowały z wielomiesięcznym poślizgiem.

— To oznacza, że unijne pieniądze później trafią do gospodarki. One już powinny pracować. W efekcie tego opóźnienia Polska w tym roku będzie płatnikiem netto w naszych rocznych rozliczeniach z Komisją Europejską, czyli więcej do unijnego budżetu włożymy, niż z niego wyjmiemy. Do tej pory Polska wpłacała ok. 31 proc. tej sumy, którą otrzymywała z UE. Oprócz rezultatu ekonomicznego będzie to też miało efekt wizerunkowy — mówi Jerzy Kwieciński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu