Pieniądze zawsze będą celem przestępców

Piotr Rączkowski
opublikowano: 1999-05-17 00:00

Piotr Rączkowski: pieniądze zawsze będą celem przestępców

NOWOCZESNE ZABEZPIECZENIA: Nie unikniemy napadów na konwoje, bo bandyci będą chcieli znaleźć ich słaby punkt, ale przynajmniej nie będą ginąć ludzie — uważa Piotr Rączkowski. fot. Grzegorz Kawecki

Po tragicznym wydarzeniu w okolicach Dobrego Miasta, gdzie 10 kwietnia zabito trzech agentów ochrony firmy Sezam, ukazało się wiele informacji prasowych i programów telewizyjnych, w których wszyscy zastanawiali się, czy tej tragedii można było uniknąć i co należałoby zrobić, aby takie sytuacje nie miały więcej miejsca. Jedne były bardziej obiektywne, inne mniej. Na łamach „PB” (nr 74 z 16 kwietnia) ukazał się wywiad z prezesem Asekuracji, Wojciechem Mielcarzem („Nasza branża jest niedoinwestowana”), w którym pan prezes podał nieprawdę o spełnianiu warunków uzbrojenia i technicznego zabezpieczenia wartości przewożonych przez Sezam.

W OBLICZU ludzkiej tragedii nie należy sprzedawać poglądów i prawd ogólnie znanych, ponieważ nie wnoszą one żadnych konstruktywnych rozwiązań. Mogą jedynie wmówić potencjalnym klientom, że jedyną agencją ochroniarską zasługującą na zaufanie pozostaje Asekuracja, natomiast inne uprawiają amatorszczyznę, zmierzając do osiągnięcia maksymalnych zysków kosztem pracowników oraz poziomu usług. Oczywiście tak nie jest, bo i Asekuracja używa pojazdów zaledwie przystosowanych do przewozu wartości. Na tym rynku każdy zna swojego konkurenta.

PREZES MIELCARZ zaleca używanie przez konwoje samochodów pancernych. Jednak żaden pojazd nie daje pełnej ochrony przed zdeterminowanymi przestępcami. Żeby transporty były bezpieczne, należy je wyposażyć w urządzenia do niszczenia pieniędzy, uruchamiane samoczynnie — bez udziału pracownika ochrony! — w przypadku otwarcia przez osobę nie upoważnioną. Takie rozwiązanie pozwoli nawet wyeliminować broń z transportów, co z kolei ograniczy używanie broni przez przestępców. Oczywiście nie unikniemy napadów na konwoje, bo bandyci będą chcieli sprawdzić skuteczność zabezpieczeń i znaleźć w nich słaby punkt, ale przynajmniej nie będą ginąć ludzie.

TAKIE ROZWIĄZANIE musi być jednak zaakceptowane przez Narodowy Bank Polski. Dotychczas podobne środki techniczne nie były u nas brane pod uwagę, a przecież w innych krajach one funkcjonują. Do tych działań powinni włączyć się również ubezpieczyciele, ponieważ — poza rodzinami ofiar — to oni ponoszą największe straty. Stare myślenie, iż kompania uzbrojonego wojska i pojazdy pancerne zabezpieczą transporty pieniędzy, powinno być odesłane do lamusa. Technika idzie naprzód i daje firmom ochroniarskim nowe możliwości. Konwoje w mieście są w miarę bezpieczne, najgorzej jest na trasach, prowadzących niejednokrotnie bocznymi drogami, a czasem przez las.

CZYTAJĄC wywiad w „PB” nie sposób oprzeć się wrażeniu, że tragedię ludzi i dramat firmy Sezam prezes konkurencji wykorzystał do bezpłatnej reklamy. Charakterystyczne, że żadna jego wypowiedź nie zawierała współczucia dla rodzin zamordowanych oraz potępienia bandytów. Wiele firm ochroniarskich przysłało Sezamowi wyrazy współczucia a niektóre nawet zadeklarowały określone kwoty na nagrody dla osób, które pomogą w ustaleniu sprawców. Asekuracja takiej inicjatywy nie wykazała.

UWAŻAM, że Sezam zrobił wszystko, czego wymagało prawo, aby zapewnić bezpieczeństwo pracownikom ochrony i przewożonym wartościom. Niezależnie od przepisów, w firmie była, jest i będzie stosowana zasada „nieważny jest sprzęt, nieważna gotówka, ważne jest zdrowie i życie pracownika”. Natomiast w przypadkach ekstremalnych problem tkwi nie w jakości broni, lecz w zaangażowaniu pracowników posiadających tę broń. 10 kwietnia trzej zamordowani agenci użyli jej w obronie własnej i powierzonego nam mienia.

Piotr Rączkowski jest wiceprezesem zarządu Systemu Ochrony Sezam, należącego obecnie do duńskiego koncernu ratowniczego Falck