Pieprz, woda i sól w oku

Dawid Tokarz
opublikowano: 2004-06-07 00:00

„Świat Konsumenta”, przygotował test marek pieprzu, dostępnych na polskim rynku. Ten wyprodukowany przez lidera — firmę Kamis — wypadł bardzo kiepsko.

„Możemy tego nie publikować. Musicie tylko odkupić prawa do rankingu za 50 tys. zł” — taką propozycję — według władz Kamisu — złożyli przedstawiciele gazety.

— Nieprawda! To Kamis zaproponował takie rozwiązanie — zarzeka się Piotr Koluch, redaktor naczelny „Świata Konsumenta” — pisma, którego działalnością (mimo niewielkiego nakładu) zainteresował się już sąd, UOKiK i Rada Etyki Mediów.

Sprawdziany budują prestiż

— W Unii Europejskiej czy w USA od dłuższego czasu ukazują się pisma konsumenckie, u nas nie było ich odpowiednika. A polski konsument powinien wiedzieć, które produkty spełniają wszystkie normy jakościowe, a które mogą się okazać dla niego niebezpieczne — wyjaśnia powody uruchomienia fachowego miesięcznika dla konsumentów Piotr Koluch, jego szef i pomysłodawca.

Od początku pismo budowało popularność głównie na sprawdzianach różnych grup produktów — w każdym numerze publikowane są dwa testy, często podsumowane w formie rankingu. I właśnie te rankingi budzą największe kontrowersje...

We wrześniu 2003 r. „Świat Konsumenta” opublikował test czarnego, mielonego pieprzu. Ocenie poddano produkty 4 marek. Efekt? Dwa z nich: firm Kotanyi i Kamis sklasyfikowano jako mierne. Według wyników testu, pieprz tych spółek zawierał więcej wody niż dopuszczają normy (przewidują do 12 proc. wilgotności). Na tę publikację natychmiast zareagowali m.in. przedstawiciele dużych sieci handlowych, do których dociera „Świat Konsumenta”.

— Odbiorcy zaczęli zasypywać nas e-mailami z żądaniami wyjaś-nień. Bardzo szybko przekazaliśmy próbki produktu do niezależnego laboratorium Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji. Dwukrotny sprawdzian wykazał, że nasz pieprz spełnia wszystkie normy jakościowe, także te dotyczące zawartości wody — mówi Andrzej Kuliński z Kamisu, największego w Polsce producenta przypraw. I ciągnie:

— Zażądaliśmy od „Świata Konsumenta” weryfikacji wyników testu w niezależnym, akredytowanym laboratorium lub sprostowania nieprawdziwych danych. Gdy odmówiono, przeciw wydawcy skierowaliśmy pozew, zarzucając mu stosowanie czynów nieuczciwej konkurencji.

Sąd Okręgowy w Warszawie jeszcze nie rozpatrzył tej sprawy. Uznał jednak, że powództwo Kamisu jest wiarygodne i 16 marca 2004 r. zabezpieczył je, zakazując redakcji periodyku publikacji artykułu i wyników testu pieprzu, a także udostępniania ich osobom trzecim.

Floyd Press odwołał się jednak od tego postanowienia do sądu wyższej instancji, a w numerze z kwietnia 2004 r. przedrukował ranking pieprzu. Najciekawsze, co stało się przed ponowioną publikacją...

Kto złożył propozycję?

— Zaprezentowano nam ten materiał i dostaliśmy propozycję odkupienia testu — i praw do niego — za 50 tys. zł. To był szantaż w białych rękawiczkach! Oczywiście nie zgodziliśmy się! — mówi z oburzeniem Robert Kamiński, prezes Kamisu.

Zupełnie inaczej pamiętają całą sytuację przedstawiciele „Świata Konsumenta”.

— To Kamis wyszedł z propozycją kupienia od nas praw do testu. Chciał, by w umowie zawrzeć klauzulę wyłączności nie tylko dla artykułu, ale i wyników testu, na co się nie zgodziliśmy, chcąc zostawić możliwość korzystania z tych rezultatów także innym firmom uczestnikom — przekonuje Piotr Koluch.

Zdaniem szefa miesięcznika, sprzedaż praw do wyników testu to normalna praktyka, którą stosują choćby pisma konsumenckie w Europie Zachodniej. W przypadku pieprzu zwycięzca rankingu — firma Prymat — skorzystała z tej możliwości i w działaniach marketingowych powołuje się na wyniki rankingu. Jej pieprz jest reklamowany w prasie branżowej i kobiecej jako „najlepszy w Polsce i doceniony w Europie”.

Dlaczego „doceniony w Europie”? Testy, publikowane w „Świecie Konsumenta”, opatrzone są informacją „badania wykonały laboratoria Unii Europejskiej”.

— Taka formuła ma sugerować rzetelność badań. Ale jeśli wszystko jest OK, to dlaczego redakcja pisma nie ujawnia, co to za tajemnicze „laboratoria UE”? — zastanawia się przedstawiciel firmy, której produkt, podobnie jak pieprz Kamisu, wypadł kiepsko w jednym z testów.

— Nieujawnianie nazw laboratoriów to światowy standard. W ten sposób zapewniamy niezależność testów i chronimy jednostki badawcze przed naciskami producentów. Nazwy laboratoriów ujawniane są dopiero przed sądem i tak właśnie stało się w wypadku sprawy Kamisu: przedstawiliśmy w sądzie dokumentację testu — ze wskazaniem, które z akredytowanych niemieckich laboratoriów go wykonało — broni się Piotr Koluch.

Producenci się bronią

Szef „Świata Konsumenta” twierdzi, że naciski ze strony producentów dotknęły m.in. Zakład Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który do końca 2002 r. przeprowadzał dla miesięcznika niektóre testy — m.in. ten z czerwca 2002 r., dotyczący niegazowanych wód mineralnych. Ranking pod groźnym tytułem „Gorsza niż kranówa” stwierdzał, że niektóre wody (Arctic — produkowana przez firmę Hoop i Żywiec Zdrój — wytwarzany przez Danone) po ponad 12 godzinach od otwarcia butelki zawierają więcej bakterii mezo- i psychrofilnych niż dopuszcza się w wodzie kranowej! W konkluzji artykułu pismo zdecydowanie odradzało picie obu wód.

Pewnie nie byłoby wielkiej afery, ale ów ranking przedrukował „Newsweek” (komentując go w tekście „Nie wszystko czyste, co przezroczyste”). Producenci zaczęli się bronić — przedstawiali wyniki własnych badań w akredytowanych laboratoriach, podważali wiarygodność tych wykonanych na zlecenie „Świata Konsumenta”...

Rok później, w czerwcu 2003 r. miesięcznik test powtórzył; wyniki były bardzo podobne. Wtedy Krajowa Izba Gospodarcza Przemysłu Rozlewniczego zorganizowała w swej siedzibie spotkanie szefów firm producentów wody z przedstawicielami redakcji konsumenckiego czasopisma i ekspertami.

Dotarliśmy do protokołu z tego posiedzenia: fachowcy wskazują na zastrzeżenia do badania. Dr Teresa Latour, kierownik Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych Państwowego Zakładu Higieny, przekonywała m.in., że bakterie wymienione w artykule „Świata Konsumenta” nie są chorobotwórcze, a ich ilość naturalnie narasta po 12 godzinach od otwarcia butelki (norma określa ich ilość właśnie w ciągu 12 godzin od otwarcia).

— Występujemy w imieniu konsumentów. Jako konsument mam prawo wiedzieć, czy w wodach mineralnych po jakimś czasie od otwarcia butelki (a producent nie podaje terminu spożycia po otwarciu) są takie ilości bakterii, których nie może być nawet w wodzie kranowej. To chyba oczywiste! — zżyma się Piotr Koluch.

Drugiego testu wód, z czerwca 2003 r., nie przeprowadzali już specjaliści SGGW. Uczelnia zerwała współpracę z pismem pod koniec 2002 r. Dlaczego? Prof. Franciszek Świderski, kierownik Zakładu Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej SGGW, przekonuje, że nie miało to nic wspólnego z kontrowersyjnym testem wód mineralnych.

— Rektor podjął tę decyzję, bo wyniki naszych testów wykorzystywano do celów reklamowych. Jeden z producentów kawy (MK Cafe od 2 lat używa tytułu najbardziej pożądanej wśród kaw dostępnych na polskim rynku, według niezależnego testu kaw „ŚK” — przyp. red.) reklamował ją w mediach, powołując się na SGGW. To było bezprawne nadużycie marki uczelni! — wyjaśnia naukowiec.

Sprzedawanie praw do używania testów do celów marketingowych nie wyczerpuje działań „Świata Konsumenta”, budzących kontrowersje. Pisma konsumenckie w innych krajach („Test” w Niemczech, „Consumer Report” w USA czy „Il Salvagente” we Włoszech) nie umieszczają bowiem reklam produktów tych kategorii, o których piszą.

Państwo nie wspiera

— A „Świat Konsumenta”? Najwięcej reklam dotyczy produktów, które wygrywają rankingi. Zdarza się, że w tym samym numerze, w którym jest test, ukazuje się i całostronicowa reklama jednego z jego uczestników — mówi przedstawiciel firmy, której produkty znalazły się pod lupą „Świata Konsumenta”.

Czy głosy, że niektóre firmy stawia się przed wyborem: zamieśćcie reklamę, to rozważymy poprawę jakości waszego produktu, są prawdą czy oszczerstwem?

Piotr Koluch zapewnia, że nikomu nie składał takich nieetycznych propozycji.

— Niemiecki „Test” rzeczywiście nie zamieszcza reklam, ale dlatego, że jest dofinansowywany przez państwo. A my, jak wszystkie komercyjne gazety, by utrzymać się na rynku i wykonywać drogie testy, musimy na czymś zarabiać. Reklamy nie mają związku z rankingami. To pomówienie, że produkty ogłoszeniodawców zawsze wypadają dobrze w testach. Przykład pierwszy z brzegu: w jednym z rankingów zdyskwalifikowaliśmy herbatę malinową Posti, a to jeden z naszych największych klientów reklamowych — przekonuje.

„To jest czarny PR!”

Jedno pewne: kontrowersje wokół „Świata Konsumenta” nieprędko ucichną. Sprawa Kamisu w sądzie, a w najnowszym, czerwcowym numerze pisma... ranking niegazowanych wód mineralnych i źródlanych.

— Środowisko producentów wody jest już tak zniesmaczone, że na pewno zareagujemy. Po pierwsze poddamy wodę badaniu jeszcze raz, by zweryfikować przedstawione przez ten miesięcznik wyniki. Rozważymy też możliwość rozesłania wiadomości do największych redakcji, by przestrzec przed praktykami, stosowanymi przez to pismo. To jest płatny, czarny PR! — nie kryje oburzenia Robert Niczewski z firmy Hoop, producenta wody Arctic.

O „dobre imię” walczą też inni — m.in. Danone. Wedle naszych informacji (potwierdzonych w „Świecie Konsumenta”), wytwórca wody Żywiec Zdrój o nieprawidłowościach w pracy pisma zawiadomił już i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, i Radę Etyki Mediów.

Piotr Koluch zapewnia, że już zgłosiły się do niego wysokonakładowe pisma, zainteresowane przedrukami najnowszego testu...