Pierwsi po inwestora z zagranicy

Mira Wszelaka
opublikowano: 24-01-2007, 00:00

Port lotniczy w Bydgoszczy potrzebuje 220 mln zł.To byłby precedens. Bydgoszcz szuka partnera branżowego z zagranicy. I ma nadzieję, że nie będzie to kolidować z planami resortu transportu.

O lotnisku w Bydgoszczy dotąd nie było prawie słychać. Nic dziwnego. Realizuje jedynie dwa połączenia z Londynem i Dublinem. Teraz może być o nim głośno, a to dzięki zaskakującym planom, dotyczącym pozyskania zagranicznego operatora, który ma zostać akcjonariuszem lotniczej spółki.

 

Ucieczka do przodu

Marcin Hydzik, szef portu, stawia sprawę jasno: wpuszczenie inwestora branżowego jest jedyną szansą na jego rozwój.

— Na razie nasze lotnisko jest deficytowe i co roku zasilają je główni udziałowcy, czyli miasto Bydgoszcz (57 proc.) i województwo kujawsko-pomorskie (19 proc.), kwotą około 6 mln zł. Porty Lotnicze (21 proc.) oświadczyły, że nie będą wspierać finansowo portów regionalnych, w tym Bydgoszczy, mimo że w większości z nich są jednym z głównych akcjonariuszy. Tymczasem na rozwój potrzebujemy około 220 mln zł. Wiemy, że od dotychczasowych udziałowców ich nie otrzymamy — przyznaje Marcin Hydzik.

Port ma otrzymać 47 mln EUR z Unii. Problem w tym, że akcjonariusze nie mają z czego wyłożyć na dofinansowanie.

Dlatego port w Bydgoszczy chce podwyższyć kapitał o 30-40 mln zł i pozyskać inwestora branżowego z zagranicy.

Sprzedaż będzie dotyczyła do 49 proc. akcji (na więcej nie pozwala prawo lotnicze). Wśród zainteresowanych, z którymi rozmawia Marcin Hydzik, są Duńczycy, Amerykanie i Brytyjczycy.

Pytanie, czy jest to zgodne z planami resortu transportu, które chce koordynować rozwój portów regionalnych. I tak, i nie. Wiceminister Eugeniusz Wróbel (patrz ramka) nie daje bezpośredniej odpowiedzi, lecz sugeruje, aby poczekać na przygotowanie strategii.

Część lotnisk myśli o pozyskaniu kapitału na giełdzie. Ale nie Bydgoszcz.

— Nam nie chodzi o rozproszenie kapitału, ale o know-how. Na razie jesteśmy jedynym lotniskiem, które chce pozyskać inwestora z zewnątrz, bo miasto jest chętne, by tę emisję przeprowadzić. Po co państwu potrzebne lotnisko, które nie przynosi zysku? — retorycznie pyta Marcin Hydzik.

Jak więc pogodzić interesy resortu i lotniska? Marcin Hydzik jako możliwe rozwiązanie podsuwa pomysł podziału lotnisk na strategiczne oraz takie, które będzie można prywatyzować (w tej grupie byłaby oczywiście Bydgoszcz).

— Popieramy inicjatywę Ministerstwa Transportu zmierzającą do uporządkowania rynku, pod warunkiem że nie zamknie się możliwości finansowania z zewnątrz — podkreśla Marcin Hydzik.

 

Wyścig z Toruniem

Dodaje, że uporządkowanie rynku zahamuje regionalne ambicje. Chodzi o pomysły zakładania lotnisk w każdym mieście powyżej 100 tys. mieszkańców.

To idealnie wpisuje się w rywalizację z sąsiadującym Toruniem, gdzie władze samorządowe rozważają powołanie portu.

— Powołanie portu międzynarodowego lotniska w pobliskim Toruniu jest całkowicie nieuzasadnione, choćby ze względów ekonomicznych. To lotnisko aeroklubowe z zaledwie dwoma pasami praktycznie nienadającymi się do przebudowy — podkreśla szef portu w Bydgoszczy.

Zamiast rywalizacji proponuje współpracę.

— Chcemy stworzyć silne lotnisko regionalne. Koncepcja obejmuje włączenie w struktury akcjonariatu okolicznych miast, takich jak Toruń, Grudziądz, Inowrocław i Włocławek — nawet gdyby miałoby to mieć wymiar jedynie symboliczny — wyjaśnia Marcin Hydzik.

Bydgoszcz zapowiada natomiast ostrą rywalizację o klientów z lotniskiem w Poznaniu.

— Wkrótce rozpoczniemy spektakularne akcje promocyjne i marketingowe — ujawnia prezes.

Okiem ministra

Eugeniusz Wróbel

wiceminister transportu

Właściwa kolej rzeczy

Lotnisko w Bydgoszczy, podobnie jak wiele innych portów, ma bardzo duże szanse na rozwój m.in. dzięki unijnym środkom. Ten przykład pokazuje jednak, jak wiele systemowych spraw mamy jeszcze do rozwiązania, które zahaczają o politykę państwa w zakresie m.in. prywatyzacji polskich lotnisk, rozróżnienia właściciela lotniska oraz zarządzającego lotniskiem. Pracujemy nad nimi, mając świadomość, że szybkość jest bardzo istotna. Spółki zarządzające lotniskami muszą bowiem podejmować decyzje biznesowe, które nie powinny się rozmijać z przyszłymi rozwiązaniami systemowymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu