Pierwszy menedżer finansowy w komórce

Jest pierwsza aplikacja do zarządzania finansami osobistymi. Robisz zakupy i opisujesz na co wydałeś pieniądze. Szkoda, że nie można zrobić zdjęcie rachunku. Tzn. można, ale…

Kilka miesięcy temu to był gorący temat – „menedżery finansowe”, czyli programy pomagające w zarządzaniu finansami osobistymi. Nie tylko zresztą w Polsce, bo dużo o Personal Finance Management (PFM) mówiło się również w USA, gdzie pojawiły się dosłownie chwilę wcześniej niż u nas. U nas sporo było wokół nich hałasu do czego sam przykładałem rękę zachwalając nowatorskie rozwiązanie. Minęło pół roku i sprawa przycichła. Bo też nie ma się czym ekscytować. Właściwie poza paroma bankowcami i mną, niewiele osób przejęło się nowym rozwiązaniem.  Włączam np. planer finansowy w Banku Śląskim i odpalam jedną znakomitą funkcjonalność jaka wyróżnia go na tle konkurencji - możliwość porównania swojej kondycji finansowej z bliźnimi. Polega ona na tym, że w ustawieniach wpisuję podstawowe informacje na swój temat, klikam „szukaj” i sprawdzam jak z finansami radzi sobie osoba w moim wieku o zbliżonym statusie materialnym.
I co? I nic. System w Śląskim mówi mi, że brakuje mu danych do zrobienia zestawienia. Wychodzi na to, że w serwisie w mojej kategorii wiekowej zarejestrowałem się tylko ja. Jeśli jakiś klient Śląskiego chciałby zobaczyć jak wygląda mój budżet, niech w parametrach wyszukiwania wpisze wiek średnio zaawansowany, zaznaczy miejscowość powyżej 1 mln mieszkańców, z dwuosobowym gospodarstwem domowym - trafi na mnie. Nikt inny planerem się nie bawi.

Szkoda, bo wciąż obstaję przy zdaniu, że jest to narzędzie przydatne, chociaż wymagające sporej dyscypliny, bo system trzeba zasilać w informacje, gdzie i na co zapłaciliśmy gotówką.

W Millennium od dzisiaj jest to jeszcze łatwiejsze. Użytkownicy iPhone i iPada mogą już ściągnąć z Apple store zmodyfikowaną aplikację mobilną z wbudowanym menedżerem finansowym. Różni się on od tego co bank oferuje w serwisie internetowym, że nie ma tylu grafik i wykresów. Są podstawowe dane o naszych finansach. Właściwie mamy do czynienia z rozbudowaną funkcją historii rachunku plus przydatne zestawienie wydatków i przychodów. Dane o dokonanych transakcjach można sortować po kategoriach oraz wyświetlać na osi czasu. W odróżnieniu od klasycznej historii, dostajemy informacje nie tylko o tym gdzie zrobiliśmy transakcję, ale też na co wydaliśmy pieniądze.

 

 

I tu duży ukłon w stronę Millennium. Nadal uważam, że PFM stanie się naprawdę użyteczny wtedy, gdy będziemy mogli wziąć po zakupach rachunek z kasy, zrobić mu zdjęcie, a system przyporządkuje odpowiednie pozycje do szczegółowych kategorii: proszek do prania 1 kg, sałata zielona jedna sztuka, sos pomidorowy itp. razem z cenami. Na razie nie jest to możliwe, choć banki, w tym Millennium, próbują podejść temat. Żeby robienie zdjęć było możliwe trzeba dogadać się z handlowcami i agentami rozliczeniowymi, by zestandaryzowali sposób zapisu informacji na rachunku. A to nie jest takie łatwe, ponieważ sieci handlowe nie widzą w tym żadnego interesu. I nie chodzi tylko o takie poukładanie danych na rachunku, żeby mógł je sczytać aparat w komórce.

 

 

To samo jest z innymi pomysłami na szersze zastosowanie bankowości mobilnej. Opowiadał mi dyrektor w jednym banku, że zaproponował sieciom handlowym usługę geolokalizacji, dzięki której klient przechodzący niedaleko po uruchomieniu telefonu dowie się, że w konkretnym sklepie jest promocja. Na to dostał odpowiedź, że kiedy w sklepie jest promocja to klient sam przychodzi bez geolokalizacji. Na argument, że mogliby pozyskać więcej klientów, nie tylko tych, którzy przechodzą koło witryny sklepowej, usłyszał, że klient jest  byłe jest i będzie. i gadaj z takim.

 

 

 

Wracając do aplikacji z PFM. Na razie temat rachunków wydaje się nie do ugryzienia. Trzeba jednak przyznać Millennium, że jego menedżer finansów całkiem nieźle radzi sobie i bez nich i potrafi rozpoznawać odbiorców po samym numerze regon oraz numerze terminala płatniczego, przyporządkowując wydatki do głównych kategorii. Dzisiaj zrobiłem z rachunku w tym banku przelew do nowego administratora mojego bloku i system bez odpowiedzi zaklasyfikował transfer do kategorii „rachunki”.

W mobilnej wersji, tak samo jak w internetowej, możemy sami dodawać kategorie i podkategorie do wydatków. Jeśli kupujemy "jedzenie" możemy uściślić, że wydaliśmy pieniądze w sklepie, restauracji, kawiarni, na fast fooda. Rozchody na "mieszkanie, dom" kategoryzujemy według wydatków na meble, remont, sprzątanie itp. Robota raczej koronkowa, dla cierpliwych, ale na koniec dnia opłacalna. Lepsze to na pewno niż Exel, stosowany przez co bardziej skrupulatnych, ponieważ sposób prezentacji wyników jest znacznie bardziej przejrzysty.

Jeśli ktoś używał PFM-a wcześniej, w komputerze, teraz dostanie do ręki dodatkowe narzędzie, ponieważ będzie mógł zaraz po zrobieniu zakupów, otworzyć aplikację i posegregować sprawunki.

Czas teraz na kolejny krok,  czyli inteligentne programy do zarządzania finansami, które oprócz zestawień wpływów i rozchodów, podpowiadają na co wydajemy za dużo pieniędzy i na czym moglibyśmy zaoszczędzić.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Pierwszy menedżer finansowy w komórce