Spółka z grupy PKO BP w końcu zaczyna zarabiać. Przed nią jednak spore inwestycje, bo chce o jedną trzecią zwiększyć udział w rynku.
W tym roku, piątym od rozpoczęcia działalności, centrum rozliczeniowe eService po raz pierwszy przyniesie zysk.
— Nie będzie on duży, ale to dopiero początek. Sądzę, że przyszłości będzie znacznie lepiej — mówi Jakub Kiwior, dyrektor departamentu biznesowego eService.
Twierdzi, że z PKO BP, właścicielem spółki, jeszcze nie uzgodniono, czy zyski będą pozostawały w eService. Jakub Kiwior nie ukrywa, że firmie cały czas są potrzebne pieniądze na inwestycje.
W tym roku eServis, który jest drugim pod względem wielkości centrum rozliczeniowym w Polsce, postawi 10 tys. terminali POS do obsługi transakcji kartami. Oznacza to, że na koniec roku spółka będzie miała ich 28,3 tys.
— Daje nam to 30-procentowy udział w rynku terminali (na pierwszym miejscu jest PolCard — red.). Mamy około 25-procentowy udział w wartości transakcji rozliczanych kartami. Naszą ambicją jest 40-procentowy udział w rynku POS i ponad 40-procentowy w wartości transakcji — ujawnia Jakub Kiwior.
Dlatego w przyszłym roku spółka chce postawić kolejne 6–7 tys. POS.
Tymczasem Visa szacuje, że obecne nasycenie polskiego rynku terminalami wynosi około 60 proc. By osiągnąć pełne nasycenie, centra rozliczeniowe muszą więc postawić około 170 tys. POS. By eService zdobył swój wymarzony udział, musi mieć niemal 70 tys. tych urządzeń, czyli więcej niż podwoić sieć.
Równocześnie eService przygotowuje się do wprowadzenia w całej swojej sieci możliwości obsługi kart z mikroprocesorem. To wymogi organizacji kartowych — Visy i MasterCard, choć nie wiadomo, kiedy banki zdecydują się na wprowadzenie chipa.
— W przyszłości PKO BP może mieć największy udział w kartach z chipem — uważa Jakub Kiwior.
Nie ujawnia, czy spółki współpracują przy wprowadzaniu tej technologii.