PIIT z dala od polityki

Mariusz Zielke
opublikowano: 2005-02-15 00:00

Izba informatyków przypilnuje, aby Straż Graniczna nie popełniała błędów przy przetargu. W trosce o projekt, a nie z powodów politycznych.

Przypomnijmy: Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) już drugi raz oprotestowała przetarg na wykonanie systemu ochrony granic lądowych Polski wartego ponad 200 mln zł. Pierwszy protest z października 2004 r. spowodował unieważnienie postępowania, które wznowiono na początku 2005 r. W nowym postępowaniu PIIT także doszukała się błędów i zażądała ponownie unieważnienia przetargu. Według PIIT, Straż Graniczna (SG) zamawiająca system pod kontrolą resortu spraw wewnętrznych miała popełnić wiele błędów proceduralnych (złe opublikowanie ogłoszenia, zastosowanie złych kryteriów wyboru i wymaganie zbyt wysokich zabezpieczeń).

Tym razem SG odrzuciła protest. W samej SG panuje zaś przekonanie, że PIIT działa z powodów politycznych — chce doprowadzić do unieważnienia przetargu, czepiając się czeskich błędów, żeby wznowiono wybór po wyborach.

— Stanowczo odrzucamy stwierdzenie, że naszym postępowaniem kierują jakiekolwiek względy polityczne. Jesteśmy świadomi ważności tego przedsięwzięcia dla Polski. Powinno ono zostać zrealizowane jak najszybciej. Brak jednoznaczności w ogłoszeniu może doprowadzić do podważenia wyboru zwycięzcy przetargu (ktokolwiek by to był), a tym samym spowodowanie jeszcze większego opóźnienia — wyjaśnia Wacław Iszkowski, prezes PIIT.

Dodaje, że za czeskie błędy zamawiający już niejednokrotnie odrzucali całkiem poważne oferty.

„Szkoda, że już po pierwszym sygnale z naszej strony o drobnych tylko z pozoru nieprawidłowościach w ogłaszaniu tego przetargu SG nie postarała się lepiej przygotować do poprawki. Wystarczyło dokładnie przeczytać nasze merytoryczne uwagi” — informuje PIIT.

Możesz zainteresować się również: