Piłka nożna potrzebuje trzech rzeczy

opublikowano: 09-10-2019, 22:00

Infrastruktury, szkolenia, komfortu niesprzedawania dobrych zawodników — tego brakuje rodzimemu futbolowi. Innymi słowy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy

Po ostatnich meczach kadry narodowej i klubów piłkarskich — które po raz kolejny odbiły się od ściany w europejskich rozgrywkach — temat „Piłka nożna: co zrobić, żeby polskie kluby dogoniły Europę” wydaje się wart przedyskutowania. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, przedstawił prostą receptę dla polskiej piłki — potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy.

Paneliści są zgodni, że bez odpowiedniej wielkości budżetów na
europejskie salony piłkarskie nie wejdziemy. Klubowe minimum to 150 mln EUR
rocznie. Najbogatsza Legia ma 120 mln zł.
Zobacz więcej

150 MLN EUR:

Paneliści są zgodni, że bez odpowiedniej wielkości budżetów na europejskie salony piłkarskie nie wejdziemy. Klubowe minimum to 150 mln EUR rocznie. Najbogatsza Legia ma 120 mln zł. FOT. MACIEJ GOCŁOŃ

— To miód na moje serce — ucieszył się znany z biznesowego podejścia do piłki Dariusz Mioduski, prezes i właściciel Legii, który uważa, że bez budżetu nie można myśleć o sportowych sukcesach.

Bilet do Europy

Zbigniew Jagiełło uważa, że za pięć lat lider ekstraklasy będzie brał udział w fazie pucharowej europejskich rozgrywek.

— To oznacza, że będzie miał budżet przekraczający 150 mln EUR rocznie. W Europie 40 klubów ma takie budżety, kilkanaście dysponuje sumą 50-100 mln EUR. Dzisiaj pieniądze są determinującym elementem sukcesu — podchwycił temat Dariusz Mioduski.

Wojciech Strzałkowski, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej Jagiellonii Białystok, przypomniał, jakimi budżetami dysponują czołowe polskie kluby: Legia ma 120 mln zł, Lech 70 mln zł, a Jagiellonia 35 mln zł.

— Z takimi budżetami nie da się wejść na salony europejskie — stwierdził Wojciech Strzałkowski.

Grunt to szkolenie

Konieczność szkoleń oraz rozbudowy bazy szkoleniowej to drugi ważny wątek dyskusji o sposobach podźwignięcia polskiej piłki.

— Inne kraje od la stawiają na szkolenie, my dopiero raczkujemy — powiedział szef Legii.

Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha Poznań, uzupełnił, że dotychczas program szkoleń był nieco przypadkowy i niekonsekwentny.

— Od dawna stawiamy na młodych, ale brakowało nam cierpliwości i spójnej wizji — stwierdził wiceprezes Lecha.

Czy biznes ma cierpliwość? Zbigniew Jagiełło powiedział, że PKO BP, wchodząc w partnerstwo z ekstraklasą, nie podejmował decyzji z dnia na dzień — traktuje umowę jako długoterminową. Zalecił podobne traktowanie problemu polskiej piłki.

— Potrzebujemy więcej pieniędzy na infrastrukturę i szkolenie młodzieży i dzieci. Stadiony większości klubów są na wysokim poziomie, sprzedaż transmisji jest bardzo dobra, ale nie mamy całorocznej infrastruktury szkoleniowej. Budowa zajmie nam kilka lat — stwierdził Zbigniew Jagiełło.

Akademię piłkarską mają Legia, Lech i Jagiellonia. Bazę buduje Cracovia i Pogoń Szczecin.

Wojciech Strzałkowski opowiedział, jak Jagiellonia w rok zbudowała ośrodek treningowy dla zespołu seniorskiego i młodzieży kosztem 19,5 mln zł, z czego rząd dorzucił 6 mln zl.

— Od samego mówienia, że potrzebna jest infrastruktura i szkolenie, niewiele się zmieni. Nam potrzebna jest skokowa zmiana. Być może warto byłoby powołać Fundusz Rozwoju Piłkarskiego, który nie bałby się wchodzić kapitałowo do klubów — zaproponował akcjonariusz Jagielloni.

Marcin Animucki, prezes Ekstraklasy, podsumował to, co w piłce zostało zrobione i co jest jeszcze do zrobienia. Przypomniał, że 10 lat temu stadionów w ogóle nie było, a pięć lat temu pojawiły się pierwsze relacje telewizyjne.

— W tym roku po raz pierwszy przebiliśmy poziom 250 mln zł przychodów z transmisji za sezon. 225 mln zł wypłacimy klubom. To o 60 proc. więcej, niż do tej pory wypłacaliśmy — podsumował szef Esktraklasy.

Zdaniem Piotra Rutkowskiego mamy potencjał, żeby grać w Europie, ale trzeba szkolić nie tylko młodzież, ale także kadrę szkoleniową. Więcej dobrych licencjonowanych trenerów przyczynia się do sukcesów słowackiej i czeskiej piłki.

I znowu pieniądze

W kontekście naszych sąsiadów prowadzący panel zapytał, czego nam brakuje, a co ma Slavia Praga, która gra 14 czeskimi zawodnikami. — Czy polski klub nie jest w stanie wystawić 14 Polaków? — zapytał.

Dariusz Mioduski tłumaczył, że praski klub pozyskał chińskiego inwestora i teraz nie musi sprzedawać co lepszych zawodników za 2-3 mln EUR. Zbigniew Jagiełło uważa, że w Polsce też znajdą się pieniądze na piłkę. Biznes pójdzie w ślady PKO BP i Totalizatora Sportowego — to kwestia czasu.

— Dobrym przykładem dla piłki jest siatkówka. Zespoły klubowe regularnie grają w finałach europejskich rozgrywek. Od dłuższego czasu kadra cieszy się z silnego wsparcie firm, jak Plus i Orlen, na poziomie klubowym siatkarze współpracują z takimi firmami jak Asseco. Te inwestycje procentują — powiedział prezes PKO BP.

Prowadzący panel zwrócił uwagę, że futbol to jednak nie siatkówka, gdyż wciąż pokutuje nieprawdziwe przekonanie, że na stadionach dochodzi do burd. Poza tym firmy o dużym zasięgu boją się sponsorować konkretny klub ze względu na postrzeganie marki przez kib iców w innych miastach.

— Badania nie potwierdzają takiego związku. Sukcesy piłkarskie w innych krajach wynikają m.in. z funkcjonowania systemów oligarchicznych, które sponsorują lokalne kluby. My nie mamy oligarchów, mamy normalnych ludzi zaangażowanych w piłkę nożną — stwierdził Dariusz Mioduski, zaznaczając: „Gdyby Orlen chciał zasponsorować Legię na tym samym poziomie co Roberta Kubicę, gwarantuję, że będziemy grali w lidze europejskiej, być może nawet w pucharach”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu