
Pacific Investment Management Company (PIMCO) podkreśla, że możemy mieć do czynienia z „fałszywą” inflacją. Co prawda oczekuje się wzrostu inflacji, z uwagi na lepsze perspektywy gospodarcze i ożywienie działalności produkcyjnej i usługowej oraz wyższe wydatki konsumenckie, ale czynniki te mają mieć jedynie czasowy charakter. Dodatkowym impulsem proinflacyjnym jest napływ na rynek nowych pieniędzy, dostarczanych w ramach programów pomocowych oraz z emisji długu. W tym roku ze sprzedaży obligacji USA mogą pozyskać nawet 4 bln USD wobec 3,6 bln w roku 2020.
Zdaniem PIMCO, inflację w ryzach utrzymywać będzie sytuacja na rynku pracy, która jest jeszcze bardzo daleka od normalizacji, nie mówiąc już o stanie tzw. pełnego zatrudnienia.
W naszych prognozach jest całkiem prawdopodobne, że nadchodzący, krótkoterminowy wzrost inflacji nie zostanie utrzymany. Ale z dużą dozą pewności możemy założyć, że rynki finansowe będą nadal koncentrować się na ryzyku wzrostu inflacji w najbliższym okresie i że zmienność będzie nadal podwyższona – stwierdzili ekonomiści PIMCO.
Rynkowy potentat prognozuje, że inflacja bazowa pozostanie poniżej celów banków centralnych we wszystkich głównych gospodarkach w tym i przyszłym roku. Dla Fed próg ten ustawiony został na poziomie 2 proc.
PIMCO zakłada, że amerykańska gospodarka wzrośnie w tym roku o ponad 7 proc. zaś globalna o około 6 proc. Grając pod „fałszywą” inflację zarządzający swoją strategię opiera na wystromieniu krzywej rentowności. Nawet jeśli oczekiwania inflacyjne nie zostaną w pełni zrealizowane, PIMCO zakłada, że wraz z postępującym ożywieniem gospodarczym, długoterminowe rentowności prawdopodobnie wzrosną.