Pini kupił W Biegu Café

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-08-06 00:00

Kawa pachnie ładniej niż świnie, choć też może sprawiać kłopoty. Włoska rodzina Pini zdecydowała się jednak na to nietypowe połączenie

Włoska rodzina Pini rozbudowuje biznes nad Wisłą. O jej inwestycjach było głośno w mediach w związku z protestami mieszkańców i zarzutami pracowników, którzy narzekali na smród i warunki pracy w największej w kraju ubojni trzody chlewnej — Pini Polonii. Teraz Włosi postawili na ładniej pachnącą branżę — kupili sieć kawiarni W Biegu Café.

OD MIĘSA DO KAWY: Piero Pini zbudował w Polsce największą ubojnię trzody chlewnej
 — Pini Polonię. Jego brat kupił właśnie sieć kawiarni. Wcale nie największą. Można przypuszczać,
 że plany ma jednak duże, bo rodzina Pini planowała zainwestować kilkadziesiąt
 milionów euro. [FOT. W. SZCZEPANIAK]
OD MIĘSA DO KAWY: Piero Pini zbudował w Polsce największą ubojnię trzody chlewnej — Pini Polonię. Jego brat kupił właśnie sieć kawiarni. Wcale nie największą. Można przypuszczać, że plany ma jednak duże, bo rodzina Pini planowała zainwestować kilkadziesiąt milionów euro. [FOT. W. SZCZEPANIAK]
None
None

Swojskie jadło

Właścicielem sieci był cypryjski fundusz Alenaco Holding, który prowadził ją poprzez spółkę Dominata. Kawiarnie kupił dwa lata temu, gdy były nierentowne, i zapowiedział wielkie porządki. Wówczas plany ekspansji zakładały dołączenie dodatkowych 20 lokali do działających wtedy 14. Spółka mówiła również o nowym koncepcie gastronomicznym. Dzisiaj pod szyldem W Biegu Café działa jednak tylko 12 lokali — w Warszawie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu i Sopocie. — Sieć W Biegu Café kupił brat Piero Piniego, właściciela Pini Polonii [czyli Romano Pini — red.] — potwierdza Jolanta Jakubowska, asystentka Piero Piniego. Nie udziela żadnych dodatkowych informacji. O transakcji wiedzą już jednak gracze z kawowego rynku.

— Mówi się, że inwestor rozbuduje menu z jedzeniem — twierdzi jeden z menedżerów działających w branży.

Sieć na pewno czeka zmiana szyldu na Pini Coffee (strona WWW nowej marki jest jeszcze w budowie). Biznes kawiarniany będzie prowadzić zarejestrowana w Warszawie spółka Pini Coffee, której większościowym udziałowcem jest Romano Pini. Jeśli rzeczywiście zechce postawić na jedzenie, mięso i wędliny będzie mógł kupować od brata. Ubojnia, którą kosztem 120 mln zł zbudował w Kutnie Piero Pini, działa od trzech lat. W 2011 r. jej obroty sięgnęły prawie 1,3 mld zł, a na czysto zarobiła 25,5 mln zł (w Krajowym Rejestrze Sądowym nie ma świeższych danych). Za kolejne 60 mln zł Piero Pini postawił mięsny zakład przetwórczy — Pini Hamburger, który ruszył jesienią zeszłego roku. Zajmuje się plastrowaniem i pakowaniem mięsa oraz produkcją białej kiełbasy. Włoscy biznesmeni unikają mediów. Informacje, które pojawiają się w lokalnych portalach, to głównie — oprócz zarzutów mieszkańców narzekających na zapachy z ubojni — doniesienia o kontroli straży granicznej w sprawie legalności pobytu i zatrudnienia cudzoziemców czy o ściekach, które wylewane są na pola.

Kłopoty to ich specjalność

Do protestów panowie Pini są chyba jednak przyzwyczajeni. Poza Polską mają jeszcze mięsny biznes na Węgrzech, Słowacji i w Rumunii. Zaczęli od rodzimego rynku — od lat 80. produkują we Włoszech breasolę — wędlinę wołową. Tam ich kolejne inwestycyjne plany również są oprotestowywane przez lokalną społeczność.

„Corriere Della Sera” pisał pod koniec zeszłego roku, że Piero Pini zrezygnował z wartej 50 mln EUR inwestycji we włoskim Maneribo. Zniechęcić miała go biurokracja i przeciągające się procesy uzyskiwania kolejnych pozwoleń budowlanych i środowiskowych. W rozmowie z włoskim dziennikarzem zadeklarował, że zainwestuje te pieniądze w którymś z krajów Europy Wschodniej.

Jego brat w kawowym biznesie będzie miał pewnie więcej spokoju, choć z problemami też musi się liczyć. Większość graczy narzeka na pogarszające się warunki prowadzenia biznesu. Od kwietnia tego roku na kawę z mlekiem obowiązuje wyższy VAT (23 proc. wobec 8 proc. wcześniej), a cafe latte czy cappuccino są najpopularniejszymi kawami w Polsce. Część firm nie radziła sobie nawet przy niższych stawkach. Z rynku zwinął się szwedzki koncept — Waynes Coffee. Od kilku miesięcy inwestora poszukiwała też sieć iCoffee, stworzona przez kioskarski Ruch i sprzedana na początku 2012 r. firmie Philipiak Polska, specjalizującej się w sprzedaży garnków. Nowy właściciel chciał przejmować mniejsze sieci, ale w końcu sam wystawił lokale na sprzedaż. Portal Spożywczy donosił w zeszłym tygodniu, że nabywca już się znalazł.

— Spółka sprzedaje osobno pojedyncze lokale, a niektóre z nich sama zamyka — twierdzi anonimowo zarządzający jedną z sieci kawiarni.

— Nie komentujemy — ucina wszelkie pytania Arkadiusz Rybak, dyrektor marketingu w Philipiak Polska.

Możesz zainteresować się również: