Piosenka jest dobra na eksport

Naszej muzyki poza Polską nie słychać. Ma to zmienić powstające właśnie Biuro Eksportu Muzyki MExP, które wzorce chce czerpać ze Szwecji

Polski rynek muzyczny, na który składają się sprzedaż muzyki oraz prawa autorskie i pokrewne (koncerty pominięto, bo nie sposób oszacować ich skali), wart jest obecnie 680 mln zł. Organizacje zrzeszające artystów i producentów szacują, że wartość eksportu to około 20 mln zł, czyli mniej niż 3 proc. całego polskiego rynku muzycznego.

Marek Niedźwiedzki
Wyświetl galerię [1/2]

Marek Niedźwiedzki

Grażyna Myślińska / FORUM

— Rzeczywiście nasz eksport jest zaskakująco niski — przyznaje Marek Hojda, wiceprezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS. W poszczególnych niszach bywa lepiej: w muzyce klasycznej, folkowej, jazzie lub death metalu bywamy dobrzy i miewamy sukcesy.

— Nie zmienia to jednak faktu, że Polska nigdy nie miała międzynarodowej gwiazdy pop, nawet na regionalną skalę — dodaje wiceszef ZAiKS. Nasza muzyka popularna tylko sporadycznie pojawia się za granicą. Zmienić to ma powstające właśnie Biuro Eksportu Muzyki MExP (od Music Export Poland).

Śpiewać każdy może

Międzynarodowe sukcesy nie są obce artystom z Francji (Zaz, Patricia Kaas), Włoch (Eros Ramazzotti, Zucchero) czy Hiszpanii (Enrique Iglesias), a nawet z krajów znacznie mniejszych niż Polska. Od dziesięcioleci międzynarodowe triumfy święcą m.in. Skandynawowie. Pod koniec lat 90. europejskie listy przebojów podbił hit „Barbie Girl” duńskiej grupy Aqua, a kilka lat później piosenka „Maybe” zespołu Brainstorm z Łotwy. ZAiKS i Związek Producentów Audio- Video (ZPAV) zdiagnozowały chorobę i przyjrzały się przyczynom.

— Jedną z nich jest słaba znajomość języka angielskiego — mówi Marek Hojda.

W niszach nie jest to konieczność. Klasyka czy jazz to muzyka instrumentalna — tu wystarczy, że artysta umie udzielić wywiadu w obcym języku.

— Nergal też nie musi mieć brytyjskiego akcentu, ale artysta popowy, który chce zrobić międzynarodową karierę, powinien bardzo dobrze mówić i śpiewać po angielsku. Obcy akcent wyklucza dziś z europejskiego świata muzyki pop — uważa wiceszef ZAiKS.

Polska, mieszkam w Polsce

Kolejnym mankamentem paradoksalnie jest wielkość polskiego rynku. Przy tylu potencjalnych odbiorcach rodzimy artysta nie czuje parcia, by wychodzić za granicę. Przeciwnie — polskie gwiazdy muzyki pop mogą zupełnie świadomie unikać zagranicznych wyjazdów. To niewygoda i ryzyko. Trzeba przez kilka miesięcy mieszkać na obczyźnie, spać w tanich hotelach i grać koncerty za małe pieniądze, podczas gdy w tym czasie w Polsce można zaliczyć wiele dobrze lub bardzo dobrze płatnych występów. W zupełnie innej sytuacji są Finowie czy Szwedzi. Ich wewnętrzny rynek jest tak mały, że artyści mają naturalną potrzebę wyjścia poza granice. I z tego samego powodu nasi artyści niszowi grają poza Polską. Muzycy zespołu deathmetalowego wiedzą, że jeśli chcą zrobić karierę, muszą zdobywać publiczność także w Czechach, Niemczech czy we Francji.

Wsiąść do pociągu byle jakiego

Kolejny problem polega na tym, że u nas stawia się na promocję polskiej kultury jako całości, a muzyka stanowi tylko jej wycinek. Nie ujmując działalności Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina czy Instytutu Adama Mickiewicza, trzeba pamiętać, że promocja i eksport to dwie różne sprawy.

— Z promocją mamy do czynienia w sytuacji, gdy polski pianista zwycięży w prestiżowym międzynarodowym konkursie. O eksporcie muzyki jednak będziemy mogli mówić dopiero wtedy, gdy podpisze kontrakt za granicą i wyda płytę lub wystąpi z serią koncertów. Z drugiej strony, z eksportem polskiej muzyki, choć nie jej promocją, będziemy mieli do czynienia, gdy polski kompozytor napisze piosenkę, którą zaśpiewa np. Robbie Williams — tłumaczy Marek Hojda. Uważa, że nie można zapominać o promocji, ale stanowczo większy nacisk trzeba położyć na sprzedaż i zyski. Temu właśnie ma służyć MExP, które przy wsparciu ministerstwa kultury organizują ZAiKS i ZPAV. Ma ono m.in. koordynować działalność innych instytucji, służyć artystom informacjami i międzynarodowymi kontaktami.

— Na pierwsze zauważalne efekty naszej działalności eksportowej trzeba będzie poczekać 3-5 lat — przyznaje wiceszef ZAiKS.

Money, money, money

Wzorem dla MExP ma być podobna organizacja ze Sztokholmu. Szwedzi rozpoczęli działania na rzecz rozbudzenia potencjału branży muzycznej i eksportu już prawie pół wieku temu. Najpierw była ABBA, potem wielu innych wykonawców, którzy zrobili międzynarodową karierę: Secret Service, Roxette, Army of Lovers czy Ace of Base. Nie można też zapominać o innym aspekcie eksportu: szwedzki producent Max Martin z sukcesami współpracował z takimi artystami, jak: Christina Aguilera, Britney Spears, Pink, Backstreet Boys, Katy Perry, Apocalyptica czy One Direction. Dzisiaj, jak podaje organizacja Export Musics Sweden, w tamtejszym rynku muzycznym wartym 8,2 mld SEK (ponad 3,7 mld zł) eksport ma aż 18,3 proc. (1,5 mld SEK, czyli ponad 680 mln zł) udziałów. Oznacza to, że muzyka, jaką 10-milionowa Szwecja sprzedaje na zewnątrz, jest warta więcej niż… cały polski przemysł muzyczny. Eksport muzyki przekracza obecnie 0,1 proc. całego szwedzkiego eksportu — to bardzo wysoki wynik. Dla polskiej muzyki ten wskaźnik wynosi zaledwie 0,002 proc.

Szczęśliwej drogi już czas

ZAiKS wysyła dziś za granicę, jako zapłatę za obce utwory publikowane w Polsce, 80-90 mln zł rocznie. Za polskie utwory sprzedawane na innych rynkach dostaje 6 mln zł. W Europie są tylko dwa tego typu stowarzyszenia, które mogą się pochwalić tym, że więcej dostają z zagranicy, niż wysyłają — brytyjskie i szwedzkie.

— Aby osiągnąć podobny efekt, musielibyśmy 15-krotnie zwiększyć eksport polskiej muzyki. Jeśli to w ogóle możliwe, trzeba by na to dziesiątków lat. Trzeba jednak zrobić pierwszy krok — podsumowuje Marek Hojda.

 

OKIEM EKSPERTA
Edukacja zamiast marketingu

PIOTR KABAJ, prezes Warner Music Poland i szef Warner Music na Europę Wschodnią

Myślenie, że wydamy kilka milionów i wykreujemy nową Britney Spears, jest naiwne. My jako biznes na co dzień promujemy polskich artystów i muzykę za granicą i widzimy, że państwo ma pole do popisu w naszej branży w innych obszarach niż marketing. Warto sfinansować powstanie w Polsce światowej klasy szkół kształcących menedżerów, mogących bez kompleksów pracować w Europie Zachodniej czy w Stanach. Do tego warto fundować granty dla polskich muzyków i producentów, by mogli wyjeżdżać na Zachód, mieszkać tam, pracować, nasiąknąć trendami, otworzyć umysły. Pamiętam, jak 20 lat temu Edyta Górniak sprzedała ćwierć miliona płyt za granicą. Dwa lata pracowała na to z najlepszymi, mieszkając w Londynie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Piosenka jest dobra na eksport