Piraci polują na firmy w sieci

Kamil Kosiński
23-02-2011, 00:58

Nieświadome zagrożenia firmy kupują software na e-aukcjach. Pozorna oszczędność szybko zaczyna wychodzić im  bokiem.

Firma, w której policja znajdzie nielegalne kopie oprogramowania, musi się liczyć z koniecznością zapłaty odszkodowania producentowi software’u i wpłaty na Fundusz Promocji Twórczości (FPT) przy Ministerstwie Kultury. Odszkodowania na rzecz producentów są pochodną talentów ich prawników. FPT bierze nie mniej niż dwukrotną wartość licencji nielegalnie wykorzystywanych programów.

Samemu właścicielowi lub szefowi firmy korzystającej z nielegalnych kopii oprogramowania grozi pięć lat więzienia. I choć sądy orzekają zazwyczaj 1,5-2 lata w zawieszeniu, to wyrok skazujący w sprawie karnej z pewnością nie zwiększa wiarygodności przedsiębiorcy i może mu się odbić czkawką w najmniej oczekiwanym momencie.

Tymczasem wiele małych firm prosi się o kłopoty, kupując oprogramowanie na aukcjach internetowych — i to nie tylko w polskich, ale i w zagranicznych serwisach. A tam często kwitnie handel podróbkami oprogramowania Microsoftu. Oferowane w sieci opakowania systemu Windows są trudne do odróżnienia od oryginału, a co dopiero na zdjęciu w internecie. W ostatnich tygodniach przekonała się o tym m.in. niewielka firma konsultingowa, która kupiła osiem licencji systemu Windows. Podczas próby ich instalacji okazało się, że Microsoft nie uznaje ich legalności.

Do polskiego oddziału Microsoftu co jakiś czas zgłaszają się małe firmy, które mają takie problemy. Łączy je z reguły jedno. System Windows 7 w wersji Ultimate, kosztujący około 1 tys. zł, kupiły w sieci za 400-500 zł.

— Podczas zakupu oprogramowania radzę korzystać z tradycyjnej sieci dystrybucji opartej na autoryzowanych przez nas partnerach handlowych. Oceniając legalność internetowej oferty, nie można się bowiem sugerować wyłącznie ceną. Trafił do mnie poszkodowany, który za system Windows 7 Ultimate zapłacił 890 zł. Doliczając do tego koszty przesyłki, wyszło mu niewiele mniej niż kosztuje legalna kopia systemu operacyjnego — relacjonuje Krzysztof Janiszewski, odpowiedzialny za ochronę własności intelektualnej w polskim oddziale Microsoftu.

Handel kluczami

Microsoft zamierza w najbliższych tygodniach przyjrzeć się użytkownikom swojego oprogramowania (w tym deweloperom), korzystającym z różnych licencji wolumenowych, czyli pozwalających na zainstalowanie dowolnej liczby aplikacji objętych licencją przy pomocy jednego klucza aktywacyjnego. Klucze wyciekają bowiem z firm i są w Internecie sprzedawane w celu aktywacji nieobjętych nimi produktów.

— Zjawisko to obserwujemy od jesieni, ale teraz się nasila. Kiedyś pojedyncze oferty sprzedaży opiewały łącznie na kilkadziesiąt kluczy. W lutym trafiliśmy na dwie oferty sprzedaży 999 kluczy do Windows 7 Ultimate po zaledwie 100 zł — informuje Krzysztof Janiszewski.

Liczba kluczy w ofercie to kwestia zuchwałości sprzedającego. Często sprzedaje ten sam klucz różnym klientom. A Microsoft blokuje klucz dopiero, gdy stwierdzi, że jest dziwnie często wykorzystywany. Nabywca, podobnie jak przy zakupie fałszywej wersji pudełkowej, na początku nie widzi problemów. Instalacja software’u przebiega poprawnie, dopiero przy próbach aktualizacji pojawiają się komunikaty, że kopia jest nielegalna.

Handel kluczami aktywacyjnymi dotyczy nie tylko programów Microsoftu.

— Nie powiem, że jest to nagminne, ale przypadki nielegalnej sprzedaży kluczy aktywacyjnych do naszego oprogramowania się zdarzały. Nawet zamieszczaliśmy ostrzeżenia na naszej stronie internetowej. W przypadku oprogramowania Microsoftu skala zjawiska jest jednak na pewno większa. Nie każdy musi używać programów Adobe, ale system operacyjny musi mieć — mówi Andrzej Lisiewicz z polskiego biura Adobe.
Nie tylko najnowsze

Przestępcy nie stronią nawet od sprzedaży kluczy do nieco starszego oprogramowania.

— Parę dni temu zadzwonił do mnie audytor, wykonujący audyt oprogramowania w firmie, która kupiła na Allegro dwa klucze do Microsoft Office 2007 Professiona po 69 zł. Dziwili się, że tak tanio, ale przed audytem chcieli być w porządku, więc kupili te klucze — opowiada Krzysztof Janiszewski.

Aprobowane przez Microsoft zasady audytu zakładają, że nawet w razie wykrycia nielegalnych kopii firma nie ponosi konsekwencji, jeśli na ich miejsce kupi od razu oficjalne wersje.

Warto przy okazji zakupów w sieci pamiętać o jeszcze jednym. Nie ma pewności, że pochodzący z tego źródła Windows czy Office jest tylko nielegalną kopią. Przestępcy mogą przecież umieścić w oprogramowaniu własne dodatki, ułatwiające włamania do kont bankowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Piraci polują na firmy w sieci