Piraci zabijają konkurencję

Jan Kaliński
opublikowano: 31-05-2006, 00:00

Dominacja na rynku pakietów biurowych Microsoftu jest bezdyskusyjna, jednak konkurenci wyciągają wnioski i próbują zmniejszyć dystans.

Na przeszkodzie rozwoju konkurencji MS Office stają komputerowi piraci. Wielu użytkowników wychodzi z założenia, że jeżeli mogą mieć nielegalne oprogramowanie za darmo, po co płacić w ogóle. Polska jest na drugim miejscu w Unii Europejskiej pod względem piractwa komputerowego. W Unii odsetek nielegalnego oprogramowania wynosi średnio 35 proc. W Polsce 60 proc.

Mimo tych przeszkód rynek pakietów biurowych w naszym kraju rośnie. W ubiegłym roku wartość rynku oprogramowania wyniosła ogółem 981 mln dolarów. Stanowiło to prawie 20 proc. udziału w rynku IT.

— Największą popularnością wśród oprogramowania cieszyły się pakiety biurowe (87 proc.), zdecydowanie mniejszą programy antywirusowe i finansowo-księgowe. Dane te oczywiście dotyczą legalnego oprogramowania. Gdyby walka z piractwem była skuteczniejsza, wielkość sprzedaży oprogramowania biurowego w Polsce byłaby o wiele większa. Ponieważ kontrole dotyczą przede wszystkim firm, to właśnie one stanowią zdecydowaną większość odbiorców legalnego oprogramowania — opisuje Agnieszka Kubańska z OpenOffice Polska.

Konkurencja się budzi

Ceny pakietu MS Office dla przedsiębiorstw, w zależności od opcji, zaczynają się dopiero od tysiąca złotych. Najmocniejsi konkurenci na tym rynku są nawet w najpełniejszych pakietach dużo tańsi.

Na rynku prócz firmy Billa Gatesa liczą się jeszcze dwa pakiety — StarOffice i OpenOffice. Ten pierwszy do 2000 r. był darmowy. Firma Sun Microsystems, która w 1999 r. przejęła pakiet, postanowiła opublikować kod źródłowy. W ten sposób powstały dwa programy, niskopłatny StarOffice oraz otwarty OpenOffice. Na rynku powstało wiele dystrybucji tego drugiego i część można nadal za darmo pobrać z internetu. Uwolnienie kodu spowodowało że pakiet ten udoskonalany jest przez tysiące użytkowników na całym świecie.

Ale dla klientów biznesowych to, czy aplikacja jest darmowa, nie jest najważniejsze.

— Wymagania firm wobec pakietów biurowych są znacznie wyższe niż klientów indywidualnych. Firmy korzystają z rozwiązań serwerowych i dodatkowych usług umożliwiających nie tylko tworzenie i gromadzenie dokumentów, ale także ich obieg w całym przedsiębiorstwie, zarządzanie treścią na portalach wewnątrz i na zewnątrz firmy, pracę grupową, komunikacja w czasie rzeczywistym i zarządzanie projektami — przekonuje Jacek Maśliński z polskiego oddziału Microsoft Corporation.

Zrozumieć firmy

Dystrybutorzy alternatywnych pakietów biurowych zrozumieli, że by liczyć się na rynku, muszą zaoferować pakiet usług dodatkowych. Oferują swoje oprogramowanie w wersji pudełkowej, wraz z pełną obsługą techniczną oraz cyklami szkoleń. I choć takie wersje nie są darmowe, to cena jest bardzo zachęcająca.

— Dystrybuując StarOffice oprócz samego produktu oferujemy wsparcie techniczne. Dla pojedynczych użytkowników jest to specjalna dedykowana linia. W przypadku przedsiębiorstw oraz instytucji oferowane są całe pakiety wsparcia, polegające również na obecności fizycznej naszych pracowników w siedzibie klienta.

Naturalnie cały czas Centrum Edukacyjne firmy Sun oferuje szkolenia, z których mogą skorzystać wszyscy zainteresowani — mówi Dariusz Antoszczak, kierownik działu handlowego w Sun.

Także OpenOffice proponuje cały wachlarz usług dodatkowych: profesjonalna pomoc techniczna, podręcznik użytkownika itp. Producenci przygotowali także multimedialny kurs obsługi.

— W kooperacji ze Szkołą Linuksa uruchomiliśmy cykl szkoleń z zakresu obsługi pakietu biurowego OpenOfficePL. Odbywają się one w siedzibie Szkoły Linuksa i mają charakter jedno- lub dwudniowych warsztatów. Przeprowadzamy też szkolenia dostosowywane do indywidualnych potrzeb firm, również w siedzibach klientów. Każdy uczestnik szkolenia na koniec zajęć zdaje test ze znajomości oprogramowania OOPL, co następnie jest poświadczane certyfikatem ukończenia szkolenia, autoryzowanym przez OpenOffice Polska — mówi Agnieszka Kubańska.

Wymagający biznes

Takie propozycje to już standard. By przekonać do siebie klientów biznesowych, trzeba zaoferować coś więcej. W dziedzinie proponowanych nowych rozwiązań wciąż zdecydowanym liderem jest Microsoft. Przygotował m.in. ofertę rozwiązań serwerowych i usług, które wzbogacają aplikacje, wchodzące w skład poszczególnych wersji pakietu, o możliwości z zakresu obiegu dokumentów, pracy grupowej i zarządzania informacją.

— Do najważniejszych funkcjonalności dodatkowych należą: zarządzanie projektami (aplikacja Project oraz Enterprise Project Management — rozwiązanie serwerowe do zarządzania projektami dla wielu użytkowników), aplikacja wspomagająca projektowanie — Visio, rozwiązanie do zarządzania treścią sieci wewnętrznych przedsiębiorstw — Sharepoint, rozwiązanie do tworzenia wizytówek i materiałów marketingowych — Publisher — opisuje Jacek Maśliński.

Niewiele ustępującą ofertę ma pakiet OpenOfficePL 2006. W zestawie można znaleźć program bazodanowy Kexi, program do projektowania wspomaganego komputerowo QCad (wersja Professional CAD), dodawany jest także program antywirusowy Panda Titanium Antivirus 2006 + Antispyware.

Walka trwa

Prace nad kolejnymi ułatwieniami są ciągle prowadzone. Planowane nowe wersje będą mieć jeszcze więcej udogodnień dla biznesu.

— Na bieżący rok przewidziana została premiera 2007 Office System. Najnowsza edycja została zaprojektowana przede wszystkim z myślą o uproszczeniu współpracy użytkowników, usprawnieniu zarządzania treścią i procesami biznesowymi, a także o ułatwieniu wglądu w działanie przedsiębiorstwa (Business Intelligence) — mówi Jacek Maśliński.

W nowym pakiecie pojawi się wiele współdziałających aplikacji, serwerów i technologii. Nowości to m.in. rozszerzone enterprise content management, ulepszone business intelligence i system obiegu dokumentów.

Także Sun szykuje się do debiutu nowego pakietu na polskim rynku.

— Trwają ostatnie prace nad lokalizacją wersji 8 i tu zdecydowanie można powiedzieć, że Sun „odrobił lekcję” i stworzył bardzo funkcjonalny i wygodny pakiet — przekonuje Dariusz Antoszczak.

By utrzymać przewagę, Microsoft prowadzi działania na wielu płaszczyznach. We współpracy z firmami szkoleniowymi, przy współfinansowaniu z Unii Europejskiej rzędu 200 mln złotych, prowadzi szkolenia z posługiwania się oprogramowaniem biurowym.

Jest alternatywa

Zainteresowanie legalnymi programami jest coraz większe. Rynek do zdobycia także. Wzrost sprzedaży odnotowują wszyscy liczący się gracze na rynku.

— O skali zainteresowania nowymi rozwiązaniami biurowymi Microsoft świadczy wzrost sprzedaży pakietów office o 33 proc. w 2005 r. w porównaniu z 2004 — mówi Jacek Maśliński.

OpenOffice, w porównaniu z ubiegłym rokiem odnotował prawie 40-procentowy wzrost sprzedaży. Są to przeważnie klienci biznesowi.

— Około 70 proc. naszych klientów to firmy zatrudniające od kilku do kilkudziesięciu osób. Sytuacja ekonomiczna sprawia, że wszyscy szukamy oszczędności. My gwarantujemy naszym klientom, że kupując oprogramowanie OpenOfficePL, dobrze inwestują swoje pieniądze — przekonuje Agnieszka Kubańska.

Choć produkty Microsoftu nadal są zdecydowanie najpopularniejsze, alternatywnym rozwiązaniom udaje się przebić.

— Nie znamy wyników sprzedaży MS Office, ale prawdopoddobnie pakiet StarOffice zabrał kilka procent rynku całego oprogramowania biurowego — mówi Dariusz Antoszczak.

To rozwiązanie wybrały m.in. takie instytucje jak Ministerstwo Obrony Narodowej, Lasy Państwowe oraz szkoły i uczelnie. W przypadku obu tanich aplikacji kupujący płaci tak naprawdę nie za program, ale za obsługę techniczną, wypalenie płyty itp.

Oznaki zmian

Na razie producenci nie myślą o wyprzedzeniu MS Office, ważne by użytkownicy zdali sobie sprawę, że różnic jakościowych między nimi praktycznie nie ma.

— Nie myślimy o sprzedaży StarOffice w kontekście przełamania dominacji Microsoft. Chodzi bardziej o to, aby w świadomości ludzi pojawiła się możliwość wyboru alternatywnych rozwiązań — dodaje Dariusz Antoszczyk.

Czasami korzystanie z tych aplikacji jest wygodniejsze. Umożliwiają odczytywanie różnych formatów plików — nie tylko swoich, więc użytkownik nawet nie zauważy, czy korzysta z plików innych programów np. Worda.

— Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej, która zawsze była orędownikiem Open Source, otworzyły się nowe możliwości dla tego rodzaju oprogramowania w naszym kraju. Znakiem tych zmian może być rozporządzenie Rady Ministrów z października ubiegłego roku, uwzględniające standard OpenDocument jako jeden z podstawowych dla administracji publicznej — mówi Agnieszka Kubańska.

Takie oprogramowanie dotąd cieszyło się zainteresowaniem tylko garstki zapaleńców. Brak wsparcia był dotychczas podstawową barierą odstraszającą indywidualnych użytkowników i przedsiębiorstwa. Teraz to się zmieniło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jan Kaliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu