PiS wobec TVN na razie wymięka

opublikowano: 21-07-2021, 20:11

Wbrew buńczucznym zapowiedziom władców jeszcze z wtorku, Prawu i Sprawiedliwości nie wystarczyło w środę odwagi do przepchnięcia do porządku posiedzenia Sejmu poselskiego projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji.

Krótki druk numer 1389 skrycie wpłynął nocą 7 lipca i natychmiast został skierowany do pierwszego czytania w Komisji Kultury i Środków Przekazu. Regulamin Sejmu oczywiście dopuszcza omijanie czytania na posiedzeniu plenarnym, ale duch tego przepisu wyraźnie powierza komisjom rozpoczynanie prac nad projektami specjalistycznymi, a na pewno niekonfliktowymi. Wszystko, co ważne społecznie, głośne i kontrowersyjne bezwzględnie powinno zaliczać pierwsze czytanie na forum całej izby. Nowelizacja telewizyjna jest jednak tak cuchnąca politycznie, że PiS chce przemycić ją jak najszybciej i jak najciszej. Komisja tematu jednak nie podjęła, bo jej sprawozdanie może wysadzić cel ustawy.

Powodem tzw. miękiszonizmu władców jest oczywiście brak pewności co do liczby głosów. Cała Polska i już nawet cały świat wie, że wyłącznym celem ustawy jest zlikwidowanie niezwykle krytycznej wobec władców stacji TVN24 w jej obecnym kształcie. Przy czym PiS nie chodzi dosłownie o zamknięcie tego kanału, ideałem byłoby zagarnięcie własnościowe przez podstawione słupy skarbu państwa i przekształcenie w mutację TVP Info.

Jarosław Kaczyński śni i marzy o sytuacji, że logo TVN24 na mikrofonie będzie dla niego synonimem takiej służalczości, jaką obecnie uprawia TVP Info.
Adam Chełstowski/Forum

Finał rozgrywki obarczony jest jednak całkowitą niepewnością, po potwierdzeniu przez Jarosława Gowina, że jego Porozumienie twardo trzyma się poprawki o rozszerzeniu listy państw mogących być większościowymi udziałowcami nadawców w Polsce – nie tylko z Europejskiego Obszaru Gospodarczego, lecz także z Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Należą do niej m.in. Stany Zjednoczone, zatem cały problem TVN, należącej do Discovery, w jednej chwili przestałby istnieć. Po takiej zmianie amerykański koncern mógłby nawet… przestać korzystać z pośrednictwa spółki córki Polish Television Holding BV w Niderlandach. Bez przystawki Gowina, nawet z ewentualnym doliczeniem Konfederacji, wynik w Sejmie mógłby zależeć dosłownie od 1-2 głosów. Jarosław Kaczyński na takie ryzyko zarówno wizerunkowe, jak też legislacyjne nigdy nie pójdzie, woli projekt zamrozić, może na zawsze. Według najnowszej wersji Sejm ewentualnie zajmie się projektem na dodatkowym posiedzeniu 11 sierpnia, zaś komisja już 27 lipca, ale jeśli bilans głosów się nie zmieni, to druk nr 1389 raczej definitywnie trafi do kosza.

Zgodnie z doktryną prezesa, PiS w Sejmie po prostu nie może przegrać żadnego istotnego głosowania. Dlatego w sytuacjach niepewnych nawet ważne politycznie ustawy są chowane pod dywan. Znakomitym przykładem takiego działania, obiektywnie szkodliwego dla państwa, jest przetrzymywanie nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej. Przypomnę, że rząd został zrekonstruowany 6 października 2020 r., trochę resortów się pozmieniało czy nawet poznikało, dlatego dostosowawcza nowelizacja ustawy o działach oraz aż 65 ustaw z nią powiązanych jest bezwzględnie konieczna. Jej pierwsza wersja została niespodziewanie dla PiS zawetowana przez Andrzeja Dudę, zmieniona wpłynęła szybko i od 16 lutego czeka na etapie gotowego sprawozdania komisji, ale jego rozpatrzenie i głosowanie zostało zamrożone. Przyczyną jest konflikt PiS o niektóre zapisy z przystawkami. Efekt jest taki, że praktycznie już trzy kwartały, a na pewno od początku roku, centralna administracja państwa w bardzo wielu prawnych i proceduralnych szczegółach (uwzględniając liczbę zmian, które przecież sam rząd uznał za konieczne w zamrożonej ustawie) funkcjonuje na legislacyjnych żółtych papierach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane