Andrzej Mikosz, minister skarbu, mówił, że będzie chciał kontynuować prywatyzację przez giełdę. Ma już pierwszą okazję — sprzedaż Sklejki Pisz.
Na biurko ministra skarbu trafiła wczoraj rekomendacja dotycząca prywatyzacji Sklejki Pisz, jednego z największych graczy na krajowym rynku w branży producentów sklejki.
— Trudno powiedzieć, kiedy minister podejmie decyzję — mówi Magdalena Nienałtowska z biura prasowego resortu skarbu.
Doradcą MSP przy przekształceniach Sklejki Pisz jest Beskidzki Dom Maklerski (BDM). Co zaleca?
— Tajemnica. Czekamy na decyzję MSP — usłyszeliśmy w BDM.
— Resort skarbu skłania się do przeprowadzenia oferty publicznej w pierwszym półroczu 2006 r. — wyjaśnia Magdalena Nienałtowska.
Bardziej rozmowny jest prezes.
— Podtrzymuję opinię, że najwłaściwsze rozwiązanie to prywatyzacja przez upublicznienie — mówi Tadeusz Banach, prezes Sklejki Pisz.
Wprowadzenie firmy na giełdę nie będzie łatwe. Branża drzewna ma gorsze wyniki niż w 2004 r.
— Wzrosły ceny drewna i materiałów ropopochodnych. Osłabło euro, przy dużym eksporcie, pogorszając rentowność — mówi prezes.
W 2004 r. Sklejka Pisz zarobiła netto około 7 mln zł przy niespełna 100 mln zł przychodów. A w 2005?
— Spadły przychody, wzrosły koszty — wyjaśnia prezes firmy.
Przekształcenia w Sklejce trwają kilka lat. Najpierw MSP próbowało sprzedać ją inwestorowi branżowemu. Chętna była kontrolowana przez Edmunda Mzyka Grupa Paged. Ale sprzeciwili się pracownicy.
— Przyjrzymy się ofercie i wycenie spółki. Jeśli będzie atrakcyjna, weźmiemy udział, choć ostatnie prywatyzacje sugerują, że lepiej kupować akcje na rynku wtórnym — mówi Edmund Mzyk.




