PKB mógł wzrosnąć o ponad 8 proc.

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-04-24 20:00

Wzrost gospodarczy w I kw. był dużo wyższy od niedawnych oczekiwań. Wkrótce będzie jednak niższy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Dlaczego PKB przyspieszyło powyżej prognoz
  • Jak duża jest groźba recesji
  • Co przemawia za tym, że jednak do niej nie dojdzie

Bardzo mocne dane z polskiej gospodarki za I kw. wskazują, że wzrost gospodarczy mógł być zbliżony do 8 proc. lub nawet wyraźnie przekroczyć ten poziom. Weszliśmy w 2022 r. ze znacznie wyższym wzrostem, niż oczekiwano pod koniec zeszłego roku. Teraz główne pytanie brzmi: jak twarde będzie lądowanie?

W ostatnich dniach pojawiło się dużo danych z gospodarki za marzec. Pisałem już o bardzo wysokim wzroście produkcji przemysłowej. W piątek pojawiły się mocne dane o sprzedaży detalicznej (+9,6 proc. r/r, w cenach stałych) oraz produkcji budowlano-montażowej (+27,6 proc. r/r). Gospodarka ewidentnie działa na najwyższych obrotach, a wojna w Ukrainie tego nie zatrzymała, mimo że nastroje były bardzo minorowe.

Na podstawie bieżących danych można szacować, że wzrost PKB w I kw. sięgnął 8-9 proc. r/r. Dla porównania: jeszcze w listopadzie prognozy rynkowe wskazywały na wzrost w I kw. rzędu 5,5-6 proc. Doszło zatem do nieoczekiwanego przyspieszenia PKB, którego źródłem jest prawdopodobnie zarówno popyt zagraniczny, jak też krajowa mocna konsumpcja.

Moim zdaniem to nieoczekiwane przyspieszenie napędzają dwa fundamentalne czynniki. Pierwszy to mocny popyt w światowym przemyśle, który z kolei wynika w dużej mierze z wysokiego popytu konsumpcyjnego w Stanach Zjednoczonych. Drugi to niskie realne stopy procentowe, które sprawiają, że wielu konsumentów i wiele firm przyspiesza zakupy towarów oraz budowanie zapasów. Do tego dochodzi wiele pomniejszych czynników, takich jak np. dodatkowy popyt w Polsce pochodzący ze strony uchodźców. Dwa pierwsze zjawiska są jednak dominujące.

Oba czynniki w najbliższych kwartałach znajdą się pod dużą presją. Amerykanie będą starali się schłodzić popyt poprzez radykalne podwyżki stóp procentowych. To samo będzie działo się w Polsce za sprawą polityki naszego banku centralnego.

W powietrzu wisi pytanie – jak mocno gospodarka zostanie schłodzona. Z wypowiedzi przedstawicieli banków centralnych wynika, że wierzą, iż uda się ustabilizować wzrost gospodarczy na niższym poziomie i ograniczyć presję inflacyjną bez wpychania gospodarki w recesję. Pamiętajmy jednak, że zdolność władz monetarnych do prowadzenia gospodarki z równą łatwością jak kajaka po rzece jest ograniczona. Gospodarka przypomina bardziej wielki jacht przy silnym wietrze, którym trudno manewrować z idealną precyzją. Łatwo o zachwianie w jedną lub drugą stronę, co zresztą widać po wynikach gospodarki w ostatnim roku – w skali świata doszło do ewidentnego przegrzania.

Determinacja do podnoszenia stóp i ograniczania inflacji jest tak duża – zarówno w USA, jak też Polsce – że ryzyko wepchnięcia gospodarki w stagnację wydaje mi się bardzo duże. Nie wierzę, że ludziom decydującym o stopach uda się wyłapać złoty moment, kiedy podwyżki stóp będą wystarczające do ograniczenia inflacji, ale nie na tyle mocne, by uniknąć stagnacji/recesji. To tak, jakby mieli trafić lotką w dziesiątkę z dziesięciu metrów.

Jednocześnie nadzieję na uniknięcie czarnych scenariuszy wiążę z faktem, że nierównowaga w światowej czy polskiej gospodarce nie ma radykalnego charakteru. Obserwujemy nadmierny popyt konsumpcyjny na towary w skali świata, ale nie widać przegrzania kredytowego, przeinwestowania, nadmiernego optymizmu, czyli czynników, które często prowadzą do radykalnego rozchwiania.