PKB może więcej niż rok temu

opublikowano: 05-07-2018, 22:00

Ekonomiści podwyższają prognozy wzrostu polskiej gospodarki w 2018 r. do nawet ponad 4,6 proc. Szkoda, że korekty wynikają głównie z tego, co było

Im bliżej końca roku, tym więcej wiary w ostateczny wynik — sugeruje mediana prognoz ośmiu zespołów ekonomistów bankowych, dotycząca rocznej dynamiki PKB Polski w 2018 r. 1 stycznia startowała z poziomu 4 proc., dziś jest o 0,6 pkt. proc. wyżej. Wzrost o 4,6 proc. r/r oznaczałby, że polska gospodarka biegnie w tempie najszybszym od 2011 r. drugi rok z rzędu.

Kto dał więcej…

W ostatnim czasie prognozy podniosły trzy z ośmiu branych pod uwagę zespołów ekonomicznych — mBanku, Citi Handlowego i Banku Millennium. Szlaki przeciera ekipa z mBanku, która po pierwsze — skorygowała prognozy najwcześniej, po drugie — do najwyższego obecnie poziomu ze wszystkich ośmiu zespołów, czyli 4,8 proc. Eksperci z Citi Handlowego i Banku Millennium po korekcie obstawiają wzrost o 4,7 proc. Typy pozostałych zespołów są obecnie mniejsze bądź równe medianie.

…i dlaczego?

Kluczowe pytanie — z czego wynika korekta prognoz, a konkretniej — czy wynika z tego, co było, czy tego, co będzie? Okazuje się, że przede wszystkim z tego, co było, w tym jeszcze nieopublikowanych danych za drugi kwartał.

— Okazał się dużo lepszy, niż pierwotnie szacowaliśmy. Pozytywnie zaskakiwał przede wszystkim przemysł, który mimo słabszego popytu zewnętrznego radził sobie całkiem nieźle. Główną przyczyną podwyższenia naszej prognozy PKB za cały 2018 r. są właśnie dane za drugi kwartał. Korekta nie obejmuje danych za pierwszy kwartał, a w przypadku trzeciego i czwartego jest minimalna — mówi Piotr Bartkiewicz, ekonomista mBanku.

Lepsze od oczekiwań wyniki naszej gospodarki w II kw. skłoniły do podwyżki prognoz PKB za cały rok także zespół Citi Handlowego i Banku Millennium. Tu jednak przysłowiowe trzy grosze dorzucił także wyjątkowo mocny odczyt PKB za I kw. Wzrost o 5,2 proc. r/r zaskoczył wówczas ekspertów — mediana tych ankietowanych przez Bloomberga sugerowała wzrost o 4,8 proc.

Cezary Chrapek, ekonomista Citi Handlowego, do listy czynników, które skłoniły jego zespół do podwyższenia prognoz PKB nie tylko na ten rok, ale i kolejne dwa lata, dopisuje jeszcze trzy punkty — oddaleniepoczątku cyklu podwyżek stóp, osłabienie złotego oraz większe wydatki publiczne.

— Zmieniliśmy prognozy dotyczące stóp procentowych. Wcześniej zakładaliśmy, że RPP rozpocznie cykl podwyżek w 2019 r. Teraz uważamy, że stopy pozostaną na dotychczasowym poziomie do końca przyszłego roku, a cykl podwyżek zacznie się dopiero w 2020 r. Oddalenie początku cyklu podwyżek stóp może wspierać wzrost PKB we wcześniejszym okresie. Do tego wcześniej zakładaliśmy, że złoty będzie się umacniał, a ostatnie tygodnie pokazały, że poddał się trendowi osłabiania walut gospodarek wschodzących. Słabszy złoty powinien wspierać eksport, a więc pośrednio także PKB. Ponadto rząd może prowadzić luźną politykę fiskalną i zwiększyć wydatki przed wyborami parlamentarnymi — tłumaczy Cezary Chrapek.

Będzie coraz wolniej…

Jednak nawet ci, którzy „dali więcej” w prognozie PKB za cały 2018 r., potencjał do wzrostu naszej gospodarki w kolejnych kwartałach wyceniają coraz skromniej. Ścieżka wzrostu PKB w tym roku, nakreślona przez ekipę z mBanku, wygląda tak: 5,2 proc. r/r w I kw., kolejno 5,2 proc. w II kw., 4,7 proc. w III kw. i 4,4 proc. w IV kw. Ekonomiści z Citi Handlowego rysują ją nieco niżej. Ich prognozy na II, III i IV kw. wynoszą odpowiednio 5 proc., 4,4 proc. i 4,2 proc.

…i dlaczego?

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, który również spodziewa się hamowania tempa w drugiej połowie roku (wzrost PKB w II kw. szacuje na ok. 5 proc. r/r), tłumaczy to przede wszystkim: ograniczeniami bazowymi, podażowymi i inwestycyjnymi oraz słabszą koniunkturą za granicą, w szczególności zachodnią. Słabsze wyniki niemieckiej gospodarki, naszego głównego partnera handlowego, to zła wiadomość bezpośrednio dla eksporterów, a pośrednio dla PKB.

W I i II kw. 2017 r. PKB wzrósł o odpowiednio 4,4 i 4 proc. r/r, w III i IV kw. — o 5,2 i 4,9 proc. r/r. O mocny wynik w drugiej połowie tego roku jest więc trudniej niż w pierwszej. Na to nakładają się ograniczenia podażowe.

— Czerwcowy odczyt PMI dla polskiego przemysłu zaskoczył pozytywnie [wskaźnik wzrósł do 54,2 pkt., najwyższego poziomu od stycznia tego roku, wobec oczekiwanych przez rynek 53 pkt. — red.]. Tak naprawdę jednak pokazał, że możliwość utrzymania dotychczasowego tempa wzrostu w przemyśle jest już bardzo ograniczona, bo mocny odczyt PMI wynika po części z tego, że rosną zaległości produkcyjne i wydłużają się opóźnienia w dostawach. To teoretycznie odzwierciedla rosnący popyt na produkcję, ale w obecnej sytuacji wynika z wysokiego stopnia wykorzystania mocy wytwórczych, a więc świadczy o narastających ograniczeniach podażowych — zarówno po stronie majątku produkcyjnego, jak i kapitału ludzkiego. Przy braku inwestycji nie da się zwiększyć mocy wytwórczych. W takich warunkach można spodziewać się osłabienia tempa wzrostu w przemyśle — mówi Grzegorz Maliszewski.

Inwestycje w I kw. 2018 r. wzrosły o 8,1 proc. r/r i do PKB dorzuciły 0,9 pkt. proc. W najbliższym czasie dynamika powinna być podobna albo nawet nieco wyższa, ale pod koniec roku prawdopodobnie zacznie słabnąć (przykładowo, zespół ekonomistów z mBanku w II i III kw. oczekuje rocznej dynamiki w okolicach 10 proc., potem ma ona łagodnie opadać).

Wynika to przede wszystkim z dalszej powściągliwości w inwestowaniu przez sektor prywatny i wytracania impetu przez sektor publiczny. W tym miejscu ponownie do głosu dochodzą ograniczenia bazowe i podażowe.

— Sektor prywatny, w szczególności krajowy, od lat podejmuje decyzje inwestycyjne bardzo ostrożnie. Trudno oczekiwać, że teraz nastąpi zmiana tego trendu, bo warunki ekonomiczne i prawno-instytucjonalne, które są uznawane przez przedsiębiorców za główne bariery inwestycyjne, zasadniczo się nie zmieniają. W związku z tym głównym motorem wzrostu inwestycji pozostaje ciągle sektor publiczny. Tu jednak paliwo powoli się wyczerpuje. Inwestycje samorządów wyraźnie przyspieszyły pod koniec ubiegłego roku, obecnie rosną w tempie 40-50 proc. r/r. Jednak utrzymanie takich dynamik w kolejnych kwartałach będzie trudne — po pierwsze przez wysoką bazę, po drugie — przez to, że możliwości produkcyjne sektora budowlanego są już mocno ograniczone — mówi Grzegorz Maliszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Pkb

Puls Biznesu

Gospodarka / PKB może więcej niż rok temu