Czytasz dzięki

PKN Orlen pokazuje, jak budować rynek długu

Materiał partnera strony
opublikowano: 25-06-2015, 00:00

Dla koncernu paliwowego emisja obligacji dla inwestorów indywidualnych była jednym z kolejnych źródeł finansowania, ale nie tylko. Spółka miała misję

Pieniądze pozyskane z emisji papierów dłużnych, czyli poza sektorem bankowym, pozwalają spółce na dywersyfikowanie źródeł finansowania, a uplasowanie ich na rynku Catalyst zapewnia inwestorom płynność obrotu nimi oraz transparentność i bezpieczeństwo transakcji. Korzyści są więc obustronne. Istotnym, ale nie pierwszym, krokiem PKN ORLEN na rynku długu była emisja dla inwestorów instytucjonalnych: funduszy emerytalnych, towarzystw ubezpieczeniowych i funduszy inwestycyjnych. Wyemitowane w lutym 2012 r. 7-letnie obligacje korporacyjne cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że popyt niemal trzykrotnie przekroczył wartość oferty.

— Emisja obligacji dla klientów indywidualnych była wynikiem przyjętej przez spółkę polityki dywersyfikacji źródeł finansowania, ale nie tylko. PKN ORLEN miał także ambicję, aby stać się katalizatorem rozwoju rynku papierów dłużnych w Polsce. Na moment uruchamiania pierwszej transzy szacowane dane wskazywały, że w portfelach gospodarstw domowych znajduje się około 1,35 mld zł oszczędności, ponad 500 mld zł na depozytach, a kolejne 110 mld zł w gotówce — poza systemem bankowym.

Chcieliśmy zainteresować nowymi możliwościami inwestycyjnymi osoby, które dotychczas aktywnym zarządzaniem swoimi oszczędnościami specjalnie się nie interesowały — mówi Jacek Matyjasik, Dyrektor Wykonawczy ds. Zarządzania Finansami w PKN ORLEN.

Duzi dają przykład

Program emisji obligacji przez przedsiębiorstwa dla inwestorów indywidualnych był formułą, z której emitenci korzystali sporadycznie i niezbyt chętnie, a jeśli już, to nie na taką skalę.

— Spółka jako świadomy uczestnik rynku papierów dłużnych chciała pokazać, jak ten rynek budować. Emisja była więc oceniana przez niezależną agencję ratingową. Zakładaliśmy, że inne spółki pójdą tym śladem. Najpierw wypuściliśmy transze obligacji z oprocentowaniem opartym na zmiennej stopie procentowej, później zdecydowaliśmy się na unikalne doświadczenie i szósta transza papierów miała już oprocentowanie stałe. To był eksperyment, ponieważ nikt nie był w stanie przewidzieć, jak będą się kształtowały stopy procentowe i czy nasza oferta będzie atrakcyjna w długim terminie. Wierzyliśmy jednak, że wzorem bardziej rozwiniętych rynków warto dopełnić listę instrumentów, wskazując dalsze możliwości rozwoju rynku krajowego, także w kierunku instrumentów fixed income — tłumaczy Jacek Matyjasik.

Wiele firm decydowało się w tym czasie na niepubliczne emisje obligacji, PKN ORLEN świadomie zdecydował się na skorzystanie z formy emisji publicznej, która wiąże się z wprowadzeniem walorów do notowań na rynku regulowanym Catalyst, aby dostarczyć inwestorom indywidualnym płynny instrument finansowy, umożliwiający zarówno sprzedaż papierów w dowolnym momencie, jak i dokupienie w przypadku zainteresowania nimi.

— Od początku dbaliśmy o płynność na rynku poprzez zatrudnienie animatora, który przy atrakcyjnym spreadzie ma zapewniać realizację złożonych zleceń. I choć na rynkach obligacji dominuje strategia „kupuj i trzymaj”, w związku z czym nie można mówić o znaczących obrotach, my nie narzekaliśmy. Zwłaszcza w pierwszym okresie po debiucie były one bardzo duże. Prawdopodobnie papiery zmieniały właścicieli z indywidualnych na instytucjonalnych — przypuszcza zarządzający finansami w PKN ORLEN.

Niepotrzebne obawy

Inwestycja w obligacje PKN ORLEN okazała się bardzo intratna, mimo mało konkurencyjnego oprocentowania. Spółka w pierwszej transzy oferowała WIBOR6M + 1,5 proc. marży, a więc niedużo, ale wbrew powszechnym oczekiwaniom stopy procentowe wciąż spadały. Coraz mniej atrakcyjne było również oprocentowanie lokat. Później udana okazała się także emisja papierów o stałej stopie procentowej. PKN ORLEN zadecydował o emisji obligacji o wartości 1 mld zł. Plasował je jednak w czterech seriach po 200 mln zł i dwóch po 100 mln zł.

— Kiedy startowaliśmy z emisją obligacji, skarb państwa co miesiąc sprzedawał papiery dla inwestorów indywidualnych o wartości właśnie około 200 mln zł. Mogliśmy mieć obawy, że dla debiutanta, bez ugruntowanej pozycji na rynku obligacji detalicznych, rynek więcej nie wchłonie — tłumaczy Jacek Matyjasik.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Obawy okazały się bezpodstawne. Dzisiaj, jak zapewnia specjalista, spółka ma dużą grupę inwestujących w papiery dłużne, tyle że w większości są to klienci zamożni, którzy inwestowali w duże pakiety. Średni zapis w ofercie publicznej pierwszej transzy wynosił 364 tys. zł przy minimalnym wymaganym w wysokości 100 zł.

— Oferta obligacji była skierowana wyłącznie do inwestorów indywidualnych. Zaoferowaliśmy im też lepsze warunki niż przy emisjach instytucjonalnych — szczególnie w pierwszej transzy, w kolejnych marża była już obniżana, a w czwartej była na granicy opłacalności dla inwestorów, bo można było kupić papiery o podobnych warunkach na giełdzie. Oddzielnym tematem była emisja papierów stałokuponowych, dlatego papiery o stałej stopie procentowej sprzedawane były dłużej, zwłaszcza w porównaniu z pierwszą emisją, która rozeszła się na pniu — tłumaczy Jacek Matyjasik.

Specjalista przyznaje, że wpływ na to miała też konstrukcja papierów.

— Obligacje o stałej stopie procentowej są dużo trudniejszym instrumentem dla niewprawionych w tego typu inwestycjach. Trudno oszacować ich rentowność. Oprocentowanie wysokości 5 proc. wydawać się mogło atrakcyjne, ale trzeba było to sobie przeliczyć i zastanowić się, czy będzie równie opłacalne w perspektywie sześciu lat. Dzisiaj widać, że i w tym przypadku inwestorzy wygrali. PKN ORLEN emitował papiery detaliczne o zapadalności od czterech do sześciu lat. Spółka ma średnią zapadalność długu około pięciu lat, więc papiery czteroletnie są dla niej mniej atrakcyjne. Dla inwestorów indywidualnych cztery lata to już długo. Dyrektor Wykonawczy ds. Zarządzania Finansami w PKN ORLEN wciąż się zastanawia, czy papiery jeszcze dłuższe niż sześcioletnie rynek by przyjął. To niejedyny problem posiłkowania się finansowaniem na rynku długu.

— Zauważyliśmy barierę wśród biur maklerskich, które preferują inwestorów krótkoterminowych, bo z tych częściej można ściągać opłaty. Poza tym emitent obligacji nigdy nie zapłaci tyle, ile TFI za sprzedaż jednostek, bo papiery nie byłyby konkurencyjne — tłumaczy Jacek Matyjasik.

W drodze po standardy

Emisja obligacji PKN ORLEN miała wypracować standardy na rynku długu. Temu służyć miała choćby ocena ratingowa. Standardy jednak nie do końca zostały wypracowane. Na Catalyst trafia coraz więcej firm, które decydują się na emisję obligacji, ponieważ nie mają szans na bankowe kredyty. To psuje rynek. Jacek Matyjasik przyznaje, że powinny być określane warunki, które powinni wypełniać emitenci. Warto papiery poddawać także zewnętrznej ocenie, ponieważ biuro plasujące emisję zawsze będzie ją zachwalało, żeby sprzedać. Duże banki nie pozwolą sobie na zrażanie klientów papierami firm zagrożonych bankructwem, ale pojawia się wielu sprzedawców nastawionych tylko na realizowanie sprzedaży. Dobrze by było, aby powstała niezależna jednostka — w stylu krajowej agencji ratingowej — nastawiona na obsługę średniej wielkości emitentów, bo zagraniczne mogą być zbyt drogie dla tego segmentu.

Na tym tle PKN ORLEN wygrywa. Inwestorzy stawiają przede wszystkim na jakość emitentów i ich sytuację finansową, a marka koncernu jest znana i rozpoznawalna, nawet dzieci kojarzą ją ze stacjami paliw. To też procentuje, bo chętnych na papiery nie brakuje, mimo niewysokich marż. Inwestorzy nie tylko bez wahania kupowali obligacje spółki, ale czekają też na kolejną emisję. PKN ORLEN nie potwierdza, że taka nastąpi, ale nie wyklucza takiego scenariusza w przyszłości.

Chce też dawać przykład i udowadniać, że rynek Catalyst otwiera nowe możliwości finansowania przed przedsiębiorcami i jednostkami samorządu terytorialnego, a transparentny rynek obligacji to nie tylko droga do dodatkowego finansowania, lecz także większy prestiż, zaufanie inwestorów i promocja marki, choć w przypadku PKN ORLEN, najcenniejszej marki na polskim rynku, dodatkowa promocja wydawałaby się niespecjalnie potrzebna. Na takich firmach zyskuje natomiast sam Catalyst. Przykład PKN ORLEN pokazuje, że obligacja korporacyjna nie musi być ryzykowną inwestycją i może stanowić dobrą alternatywę dla lokaty bankowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera strony

Polecane