Za 480 mln USD PKN Orlen przejął większościowy pakiet czeskiego Unipetrolu. Przepłacił? To się okaże. Na pewno będzie miał dużo pracy.
Bez niespodzianek. Wczoraj rząd w Pradze zgodził się sprzedać PKN Orlen za 480 mln USD (1,92 mld zł) 63 proc. czeskiego Unipetrolu. To druga, po przejęciu około 500 niemieckich stacji benzynowych w 2003 r., zagraniczna inwestycja polskiego producenta paliw. Konkurencja jednak nie była duża, a właściwie na ostatnim etapie przetargu już jej nie było. Wcześniej zainteresowani, m.in. MOL i Shell, nie złożyli końcowych ofert. Za drogo?
Inwestorzy giełdowi ze spokojem przyjęli wczorajszą decyzję czeskiego rządu. Akcje PKN drożały o około 1 proc. i kosztowały nieco ponad 29 zł. Przebojem na praskiej giełdzie okazały się natomiast akcje Unipetrolu. Wczoraj notowania były zawieszone, ale we wtorek akcje zdrożały o 14 proc., do najwyższego poziomu od 6 lat. Powód? Wysoka cena płacona przez PKN za rządowy pakiet. Orlen ogłosi też wezwanie do sprzedaży brakujących do 100 proc. akcji czeskiej spółki.
— Największe nadzieje wiążemy z działalnością podstawowa Unipetrolu: produkcją paliw w Czeskiej Rafinerskiej i ich sprzedaźą poprzez sieć stacji Benzina. Wierzymy, że zakup Unipetrolu jest ważnym etapem budowy środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego — mówi Zbigniew Wróbel, prezes Orlenu.
Pytania bez odpowiedzi
Analitycy też są zadowoleni, choć jak z rękawa sypią pytaniami, które ciągle pozostają bez odpowiedzi.
— Nie pozostaje nic innego, jak pochwalić ekspansję Orlenu. Problem w tym, że do końca nie wiadomo, co PKN kupił — mówi Hanna Kędziora z DI BRE Banku.
Kupując Unipetrol, Orlen przejął sieć stacji benzynowych, większościowy udział w największej w Czechach rafinerii i kilka spółek-liderów lokalnego rynku petrochemicznego. PKN nie startował jednak sam, ale w porozumieniu z Conoco/Phillips i czeskim Agrofertem.
— Pytanie, co i po jakiej cenie zostanie sprzedane partnerom Orlenu. Wówczas będzie można dokładniej ocenić, jaki wpływ na wycenę akcji Orlenu ma czeska transakcja — uważa Hanna Kędziora.
Problem numer dwa to restrukturyzacja Unipetrolu.
— Grupa ma bardzo rozdrobnioną strukturę i jej uporządkowanie wymaga dużo pracy. Dlatego też w krótkim okresie transakcja może wpływać na obniżenie realizowanej przez Orlen rentowności — ostrzega Hanna Kędziora.
Analitycy spodziewają się, że zarząd PKN udzieli dodatkowych wyjaśnień na specjalnym spotkaniu, jeszcze w pierwszej połowie maja.
Rośnie w siłę
Przejęcie Unipetrolu to nie koniec konsolidacyjnych roszad w Europie Środkowej i Wschodniej. PKN wciąż przygotowuje się do fuzji z węgierskim odpowiednikiem — koncernem MOL. Co prawda już w piątek wygaśnie list intencyjny dotyczący połączenia, ale wydaje się, że nie zaprzepaści to szans na ostateczne porozumienie.
— Rozmowy trwają i wierzę, że po 30 kwietnia będą kontynuowane — mówi prezes PKN.
— Przejęcie Unipetrolu wzmacnia pozycję Orlenu w negocjacjach z MOL. Polska spółka pokazuje, że radzi sobie także za granicami — ocenia analityk BRE Banku.
Fuzja nie jest przesądzona, bo cały czas brakuje ostatecznych decyzji Ministerstwa Skarbu Państwa i Nafty Polskiej, rządowej agencji, która razem z MSP ma prawie 28 proc. akcji Orlenu. Dochodzi ryzyko polityczne. Wkrótce ma się przecież zmienić rząd, a minister skarbu może stracić stanowisko jeszcze wcześniej — już w piątek.
— Połączenie PKN Orlen i MOL jest najlepszym rozwiązaniem. Nie ma innej możliwości. Te wszystkie firmy są zbyt małe, by przeżyć, i zbyt duże, by umrzeć — dodaje Jan Kulczyk, wpływowy mniejszościowy akcjonariusz Orlenu.



