PKO BP ma kartę dla Kowalskiego

Paweł Zielewski, Michał Kobosko
opublikowano: 2003-04-07 00:00

Jak powinna wyglądać idealna karta kredytowa dla szarego ciułacza? Mieć oprocentowanie karty Visa Economic Millennium, liczbę dni darmowego kredytu Visy Classic Kredyt Banku, tryb zastrzegania kart Citibanku, koszt wydania Błękitnej Karty Kredytowej PKO BP i prowizje za wypłaty gotówkowe Partnera Pekao SA. Nie ma takiej karty.

Karta kredytowa dla przeciętnego klienta banku? Wcale nie tak dawno takie stwierdzenie wywoływało nawet w samych bankowcach uśmiech politowania. Karta kredytowa była wyznacznikiem pozycji klienta banku.

Karta kredytowa upowszechniła się. Banki zliberalizowały zasady jej wydawania. Niegdysiejsze — mówiąc wprost — bandyckie oprocentowanie jakby się ucywilizowało, okres bezodsetkowy się wydłużył, a banki uraczyły klientów serią atrakcyjnych bonusów ubezpieczeniowych.

Mimo wszystko jednak, karta kredytowa nie straciła na swej ekskluzywności. Posiadacz takowej może nadal mieć wrażenie, że znalazł się w gronie ludzi, którzy — zdaniem banku — zasługują na zaufanie, ponieważ karta kredytowa nadal jest jednym z najbardziej niebezpiecznych i ryzykownych, z punktu widzenia banku, produktów.

Zwycięzca naszego rankingu — Błękitna Karta Kredytowa PKO Banku Polskiego — jest kartą bezpieczną, bo płaską. Uniemożliwia to przekroczenie przyznanego limitu. Same limity zresztą nie są uderzająco wysokie. To karta w sam raz dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z tymi produktami. Visa Credit Multibanku — numer 2 na naszej liście — jest już kartą posiadającą wszystkie atrybuty karty kredytowej z prawdziwego zdarzenia, ale wymagającą jednocześnie odpowiedniego traktowania i monitoringu wydatków. Nieoczekiwanie wysoko znalazła się karta Kredyt Banku — produkt, który nie zrobił dotychczas zawrotnej kariery. Ci, którzy najagresywniej reklamują swoją ofertę, albo zamykają dopiero pierwszą dziesiątkę (BZ WBK, BPH BPK), albo otwierają drugą (Raiffeisen Bank Polska, Citibank). Nie znaczy to jednak, że są to gorsze karty. Diabeł tkwi w szczegółach — część z nich najzwyczajniej w świecie pod jakimś względem nie przystaje do oczekiwań zwykłych klientów banków: a to mają zbyt wysokie oprocentowanie kredytu, a to odpycha koszt wydania karty, a to mają krótki okres bezodsetkowy...

Nie ma przecież karty idealnej, ale nie ma też kart, które nie byłyby ozdobą portfela.