PKO BP przegrywa z bessą. Chwilowo?

Kamil Koprowicz
opublikowano: 25-08-2011, 00:00

Według naszych informacji prywatyzacja PKO BP może się opóźnić nawet o kilka kwartałów.

Rynek pozytywnie ocenia decyzję o zawieszeniu miliardowej oferty publicznej akcji banku

Według naszych informacji prywatyzacja PKO BP może się opóźnić nawet o kilka kwartałów.

Oferta publiczna akcji PKO BP miała być wydarzeniem roku. Na przełomie września i października państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego i resort skarbu chcieli sprzedać łącznie do 15 proc. papierów największego banku detalicznego w Polsce. Oferta miała mieć wartość około 7,5 mld zł i przyciągnąć na parkiet nawet 400 tys. Polaków.

Nic z tego jednak nie będzie. Resort zawiesił plany tej prywatyzacji przynajmniej do przełomu października i listopada. Wtedy też podejmie decyzję co dalej? Tymczasem według naszych informacji, ofercie PKO BP grozi jeszcze większe opóźnienie.

— Sprzedaż akcji może przesunąć się o kilka miesięcy, ale również i trzy-cztery kwartały. Decyzja zależy od sytuacji na rynkach finansowych — mówi nam nieoficjalnie osoba, która przygotowuje ofertę.

Pojawia się jednak pytanie, czy po październikowych wyborach parlamentarnych nie zmieni się minister skarbu, a z nim plany prywatyzacyjne?

Słuszna decyzja

Wszyscy nasi rozmówcy pozytywnie oceniają decyzję resortu i BGK.

— Mamy do czynienia z bardzo dużą zmiennością na rynkach. Coraz trudniej przewidzieć zachowania inwestorów. Poza tym akcje PKO BP są warte więcej niż ich bieżąca cena na giełdzie. Dlatego decyzja o odłożeniu sprzedaży jest rozsądna. Nikt nie wygra z bessą — komentuje Jacek Socha, wiceprezes oraz partner PWC w Polsce (w 2004 roku, jako minister skarbu wprowadzał PKO BP na warszawski parkiet).

Wtóruje mu Jacek Radziwilski, prezes UniCredit CAIB Poland.

— Uważam, że decyzja o przesunięciu transakcji była jak najbardziej słuszna. Dzisiejsze czasy nie sprzyjają maksymalizacji dochodów ze sprzedaży akcji PKO BP — powiedział Radziwilski.

Lepiej poczekać

W sierpniu na większości światowych parkietów nastąpił krach. Indeksy w Polsce i za granicą straciły w krótkim czasie 20 proc. Ta sytuacja nie zachęca do ryzykownych inwestycji, za jakie uchodzą akcje. Nie ma jednak gwarancji, że w najbliższym czasie koniunktura się poprawi. Zwłaszcza że analitycy straszą już spowolnieniem nad Wisłą i recesją na świecie.

— W dłuższym okresie niepewność wśród inwestorów będzie powoli zanikać. Przy odpowiedniej koniunkturze polskiej gospodarki w niedalekiej przyszłości przeprowadzanie transakcji może mieć lepsze uzasadnienie — uważa Jacek Radziwilski.

Będą wabiki

Wraz z informacją o zawieszeniu oferty PKO BP resort skarbu ujawnił, że przygotował preferencyjne warunki nabycia akcji przez inwestorów indywidualnych. Chodzi o lokaty prywatyzacyjne, a konkretnie 3-procentowe dyskonto oraz możliwość otrzymania za darmo dodatkowej akcji za każde 30 kupionych. Jest jednak warunek: trzeba trzymać papiery przez co najmniej 12 miesięcy. Przypomnijmy, że siedem lat temu, w ofercie publicznej poprzedzającej debiut PKO BP na giełdzie, podobne wabiki przyciągnęły do biur maklerskich aż 206 tys. Polaków.

— Co prawda za kilka miesięcy wcale nie musi być lepiej, z punktu widzenia wyceny akcji, ale w tej sytuacji warto poczekać nawet kilka kwartałów. Obecnie sprzedaż na siłę byłaby błędem. Bessa nie będzie trwać przecież wiecznie — skomentował Adam Ruciński, znany doradca inwestycyjny.

Zmiany w ofertach

Niektórzy rozmówcy zwracają uwagę, że zawieszenie największej tegorocznej oferty na bliżej nieokreślony czas może popsuć rynek pierwotny. Powód? Wiele firm tak planowało ofertę i debiut giełdowy, aby nie trafić na PKO BP, który wyczyści z gotówki kieszenie inwestorów (głównie funduszy inwestycyjnych i emerytalnych). Niektórzy zapewne wejście na parkiet przełożą na przyszły rok.

— Emitentom nie będzie tak łatwo się wycofać z planów giełdowych, ponieważ ponieśli określone inwestycje i potrzebują kapitału. Rynek jest trudniejszy i debiutanci muszą dostosować się do nowych realiów — powiedział Ruciński.

KOMENTARZ

Racjonalna decyzja akcjonariuszy

Dariusz Górski, DM BZ WBK

Decyzja o zawieszeniu sprzedaży akcji PKO BP jest racjonalna w świetle rozchwianych rynków i w szczególności w kontekście ostrożnej postawy inwestorów w stosunku do sektora finansowego.

Rynek powszechnie oczekiwał takiej decyzji, ale nastroje na rynku nieco się poprawiły, może to spowodować krótkotrwałe odbicie. Jednak inwestorzy wkrótce uświadomią sobie, że zawieszenie sprzedaży akcji jest tylko odroczone, a nie anulowane.

KOMENTARZ

Czas odrobić straty

Iza Rokicka, DI BRE Banku

BGK oraz MSP są zdeterminowane, aby przeprowadzić ofertę PKO BP jeszcze w tym roku. Przez najbliższy miesiąc-półtora kurs akcji może pozytywnie odreagować gorszy performance banku względem WIG20 od początku roku wraz z opóźnieniem ryzyka podaży akcji.

pytanie pulsu

Jak przesunięcie

oferty PKO wpłynie na złotego?

Andrzej Tomczyk, główny analityk Admiral Markets

Nie spodziewam się, aby decyzja resortu oraz BGK miała istotny wpływ na złotego w horyzoncie kilku miesięcy. Fiasko oferty potwierdza, że popyt ze strony zagranicy był ograniczony, przez co ewentualny wpływ na złotego również nie będzie istotny i długotrwały.

180%

Tyle zarobili drobni inwestorzy, którzy kupili akcje PKO BP w ofercie publicznej w 2004 roku i trzymają je do dzisiaj. Zysk uwzględnia wzrost kursu, wypłacane dywidendy i emisje z prawem poboru.

Kamil Koprowicz

k.koprowicz@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy