PKO BP wyczuł zmianę klimatu na Ukrainie

opublikowano: 23-02-2015, 00:00

Kredobank notuje najlepsze wyniki w roku, w którym na Ukrainie padło 37 banków. Pomogły restrukturyzacja i zmiana klimatu biznesowego

Kredobank, niewielki bank z grupy PKO BP, wyrasta na jedną z najpewniejszych instytucji finansowych na Ukrainie.

MAŁY, KOSZTOWNY BANK:
MAŁY, KOSZTOWNY BANK:
Kredobank z grupy PKO BP, kierowanej przez Zbigniewa Jagiełłę, w bilansie spółki matki znaczy tyle, co większy oddział detaliczny w Polsce. Jego udział w aktywach to zaledwie około 1 proc. Do tej pory ukraiński bank kosztował PKO BP ponad 1 mld zł.
Marek Wiśniewski

Na jego korzyść działają wszystkie czynniki, które kiedyś były kulą u nogi: koncentracja biznesu w zachodniej części kraju, brak większej ekspozycji na wschodzie, mały i czysty bilans oraz właściciel z Polski. Jeszcze kilka lat temu nie warto było się specjalnie chwalić polskim pochodzeniem. Od czasów Majdanu klimat wobec banku i inwestora wyraźnie zmienia się na lepsze.

Sądowy zwrot akcji

Listopad 2013 r. Europa zastanawia się, czy na rozpoczynającym się w Wilnie szczycie UE Wiktor Janukowycz, prezydent Ukrainy, podpisze traktat stowarzyszeniowy z Unią, czy wybierze Moskwę. Na dwa dni przed ostateczną decyzją w tej sprawie w PKO BP zapaliło się czerwone światło, które wskazało, jaki kierunek przyjmie Kijów.

27 listopada w trybie nagłym zebrał się ukraiński Najwyższy Sąd Administracyjny (NSA) i w trakcie kilkuminutowego posiedzenia anulował korzystne dla Kredobanku wyroki sądów pierwszej i drugiej instancji, dotyczące rozliczeń podatkowych od sprzedaży straconych kredytów.

Bank sięgnął po stosowaną powszechnie również na Ukrainie tarczę podatkową. Państwowa Podatkowa Służba Ukrainy uznała, że jest to obchodzenie przepisów fiskalnych i zażądała zapłaty daniny (143 mln zł) z odsetkami (łącznie ponad 600 mln zł). Po przegranej w sądzie w Kijowie Kredobank odwołał się do Strasburga. Równolegle toczył drugą batalię z lwowską skarbówką dotyczącą podobnej transakcji. Tydzień temu ukraiński NSA wydał wyrok. Tym razem sąd podzielił zdanie sądów dwóch instancji, które stanęły po stronie Kredobanku, i odrzucił skargę organów podatkowych.

— Tak jak pierwszy wyrok z 2013 r. wskazywał na zmianę frontu w Kijowie, tak ostatnie orzeczenie jest oznaką poprawy klimatu dla zagranicznych inwestorów — usłyszeliśmy w PKO BP.

Zmiana sentymentu jest widoczna chociażby po tym, że prezes Narodowego Banku Ukrainy (NBU) zaprosił przedstawicieli Kredobanku oraz menedżerów z Polski do komitetu doradczego, który ma zająć się reformą sektora bankowego na Ukrainie.

Portfele do kosza

Sytuacja na rynku finansowym jest krytyczna. Po aneksji Krymu przez Rosję i na skutek wojny na wschodzie system bankowy stracił 15 proc. aktywów. W 2014 r. upadłość ogłosiło 37 banków, których udział w systemie finansowym pod względem aktywów wynosiły 13,9 proc. Wiele innych instytucji finansowych to „zombi” — faktyczni bankruci, którzy formalnie istnieją, ale nie prowadzą działalności. Aktywności zaniechały banki z kapitałem rosyjskim. Inni zagraniczni inwestorzy (a na Ukrainę w czasie hossy lat 2004- -07 ściągnęli wszyscy wielcy w regionie: Credit Agricole, Unicredit, Raiffeisen, OTP) ewakuowaliby się z kraju, gdyby tylko ktoś zapłacił im symboliczną hrywnę.

To właśnie Ukraina pogrążyła Raiffeisena i wymusiła zawiązanie potężnych rezerw (600 mln EUR) na niespłacone kredyty i w konsekwencji wymusiła sprzedaż banku w Polsce. A to jeszcze nie koniec gehenny, ponieważ szacuje się, że ponad 50 proc. portfela kredytowego za wschodnią granicą jest już stracona.

Na tym tle korzystnie wyróżnia się PKO BP jako inwestor stabilny. Kredobank został uznany przez ukraińską edycję „Forbesa” za najbardziej wypłacalną instytucję, wyprzedzając Credit Agricole i Citibank.

— Dzięki restrukturyzacji Kredobank został dobrze przygotowany na ostatni kryzys. Biznes został przestawiony z kredytów dla dużych firm na usługi dla średnich przedsiębiorstw i ludności. Bank ma bardzo dobrą sytuację płynnościową, co jest pochodną przynależności do grupy PKO BP, która na Ukrainie postrzegana jest jako stabilny i pewny inwestor — mówi Paweł Borys, członek rady nadzorczej Kredobanku i szef strategii PKO BP.

Uporządkowana ewakuacja

Przez ostatnie lata bank nie mógł się chwalić ukraińską inwestycją. Od wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. Kredobank notorycznie notował straty, wyciągając co jakiś czas rękę do matki po kapitały. Powodem były złe kredyty udzielone przed kryzysem, z których 70 proc. trzeba było spisać na straty.

Trzy lata temu PKO BP wysłał nowy zespół do Lwowa, gdzie znajduje się siedziba Kredobanku, i przeprowadził ostrą restrukturyzację. Dzisiaj widać efekty. W najtrudniejszym roku w bankowej historii Ukrainy Kredobank odnotował pierwszy od lat zysk netto i miał najwyższy wynik operacyjny od siedmiu lat.

Według danych NBU, na czysto zarobił on w 2014 r. 4,5 mln hrywny, czyli 1,2 mln zł. Zysk operacyjny wyniósł 22 mln zł. To oczywiście niewielkie kwoty, jednak trzeba pamiętać, że połowa sektora bankowego na Ukrainie znalazła się pod wodą. Straty Oschadsbanku, drugiego banku, w kraju wyniosły 8,5 mld hrywien, a trzeciego na liście Ukreximbanku 9,8 mld hrywien.

Kredobankowi pomogło to, że nie rozwinął działalności na bogatszym wschodzie kraju, dzięki czemu poniósł niewielkie straty w wyniku aneksji Krymu (skąd wycofał się w uporządkowany sposób, sprzedając dwa oddziały i wywożąc bankomaty oraz dokumentację) i na skutek walk prowadzonych w Donbasie. Skoncentrował się na biznesie w Kijowie i w okolicach Lwowa, gdzie ma około 5 proc. udziałów w rynku i stabilną bazę klientów. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Sukces, czyli koniec strat

TOMASZ BURSA

Opti Capital

To bardzo dobra wiadomość, że bank zaczął się bilansować, ale w najbliższym czasie nie spodziewam się znaczącej kontrybucji Kredobanku do wyników grupy. To maleństwo o minimalnych udziałach w rynku ukraińskim. Dobrze, że udało mu się wyjść nad kreskę i że do biznesu nie trzeba dokładać. W obecnych warunkach sukcesem jest to, że bank nie przynosi już straty. Na pewno można coś zbudować na zaufaniu do polskiego inwestora i widać to po wzroście depozytów.

Dopiero gdy sytuacja na Ukrainie się ustabilizuje, będzie można pomyśleć o rozwijaniu działalności. Ale nawet wtedy możliwości będą ograniczone. Żeby udziały Kredobanku w aktywach PKO BP wzrosły do jakiegoś zauważalnego poziomu, np. 5 proc., akcja kredytowa musiałaby się zwiększyć kilkanaście razy w stosunku do obecnej. To wymagałoby dokapitalizowania, a nie sądzę, żeby zarząd PKO BP, który sam musi uważnie patrzeć na kapitały, zdecydował się na taki krok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane