Z funduszu skarbowego do akcyjnego — taki transfer PKO TFI proponuje klientom, którzy wciąż jak ognia unikają ryzyka i z uporem maniaka inwestują w obligacje. Ponieważ potencjał zarobku z papierów skarbowych jest na wyczerpaniu, nadszedł więc najwyższy czas na zmianę przyzwyczajeń, przekonują eksperci.

— Większość naszych klientów podejmuje niskie ryzyko inwestycyjne, co w obecnej sytuacji rynkowej kończy się ograniczoną możliwością wypracowania atrakcyjnych stóp zwrotu. Dlatego przygotowaliśmy produkt, który zmniejsza ryzyko rozpoczęcia inwestycji w niewłaściwym momencie i powoli, bez emocji inwestuje w produkty z komponentem akcyjnym — mówi Piotr Żochowski, prezes PKO TFI.
PKO Akcjomat, bo tak nazywa się nowy program inwestycyjny utworzony przez PKO TFI we współpracy z bankiem matką, dostępny będzie od połowy kwietnia w dwóch wariantach: z wybranymi funduszami inwestycyjnymi, dostępny dla wszystkich klientów PKO BP, oraz z trzema portfelami modelowymi, który będzie skierowany wyłącznie do klientów bankowości osobistej. Ci pierwsi muszą dysponować kwotą rzędu 6 tys. zł, a drudzy posiadać 10 tys. zł wolnej gotówki — tyle wynosi minimalna wpłata do programu. Pieniądze te w pierwszej kolejności popłynądo funduszu PKO Skarbowy i sukcesywnie, przez kolejnych 12 miesięcy, przenoszone będą zgodnie z wybranym wariantem. Inwestorzy z mniejszym portfelem mają do wyboru trzy fundusze: PKO Stabilnego Wzrostu, PKO Akcji Plus oraz PKO Technologii i Innowacji. Zamożniejsi klienci mogą decydować pomiędzy strategią konserwatywną, gdzie udział akcji wynosi 15 proc., neutralną, która zakłada inwestowanie na giełdzie 55 proc. aktywów, oraz agresywną z 85-procentowym zaangażowaniem w akcje.
— Otoczenie gospodarcze i rynkowe sprzyja dziś inwestycji w akcje. Mimo to doradcy nie sprzedają funduszy akcyjnych, m.in. dlatego, że wciąż awersja do ryzyka wśród klientów jest spora. Takie produkty są więc niejako dowodem słabości sieci sprzedaży, a także próbą przeskoczenia słabego ogniwa — uważa Tomasz Publicewicz, ekspert ds. funduszy inwestycyjnych.
Strategie dla opornych inwestorów niedawno zaoferowało także ING TFI oraz BGŻ we współpracy z Ipopemą. W obu przypadkach to zarządzający będzie decydował za klientów, w jakie fundusze zainwestować. W ramach ING Konta Funduszowego inwestorzy mogą wybierać pomiędzy strategią ostrożną, umiarkowaną i dynamiczną. BGŻ zaoferował cztery portfele: dynamiczny, konserwatywny, stabilny i zrównoważony.
TRZY PYTANIA DO DRA SŁAWOMIRA SKLINDY, DYREKTORA DEPARTAMENTU ZARZĄDZANIA PORTFELAMI AKCYJNYMI W PKO TFI
Wejdź drobnymi krokami
1 Wasz nowy produkt — PKO Akcjomat — zakłada stopniowe przesuwanie pieniędzy z obligacji do akcji. Czy to dobry moment, aby zainwestować agresywniej?
Na to pytanie nikt nie ma dobrej odpowiedzi — dlatego zaoferowaliśmy PKO Akcjomat. Ze względu na zmienność na rynku akcji inwestorom rekomenduje się stopniowe, regularne budowanie pozycji, tak aby minimalizować ryzyko zainwestowania całości pieniędzy np. tuż przed korektą. W szerszym, długoterminowym kontekście, w naszej ocenie akcje wciąż oferują dziś atrakcyjną stopę zwrotu. Wysoki wzrost gospodarczy w otoczeniu historycznie niskich stóp procentowych powinien wspierać rynki akcyjne. Mam nadzieję tylko, że stopy nie będą musiały pozostać zbyt długo na tak niskim poziomie.
2 Czy jest szansa, aby rynki wschodzące w końcu wyszły z cienia rynków rozwiniętych?
Poszczególne rynki akcyjne staramy się oceniać w perspektywie dłuższej niż trzy miesiące, choć rzeczywiście rynki wschodzące dostarczają istotnie słabsze stopy zwrotu, szczególnie w dolarze. Od drugiej połowy zeszłego roku pojedyncze waluty tych krajów spadły o ponad 30 proc. względem dolara amerykańskiego. Spowodowało to znaczny wzrost konkurencyjności tych gospodarek, a także firm, głównie eksporterów. Najlepszym przykładem jest tu branża stalowa w gospodarkach wschodzących, dla której dwa główne czynniki kosztowe — wynagrodzenia i energia elektryczna — bardzo mocno spadły, pozwalając na zwiększenie marż. W tym roku branża ta osiągnęła stopę zwrotu sięgającą w dolarze ponad 20 proc.
3 Indeksy polskich małych i średnich firm zaczęły w tym roku odbijać. A co z WIG20?
Wzrost polskiego PKB należy do najwyższych na świecie, jesteśmy silnie skorelowani z ożywieniem gospodarczym w strefie euro, mamy deflację, stabilność polityczną i wciąż relatywnie wysokie realne stopy procentowe. To wymarzony scenariusz dla akcji. I tu pojawiają się dwa fundamentalne problemy: skrajnie niska płynność rynku, która powoduje, że większość inwestorów z trudem może zainwestować w WIG20, którego skład niestety nie odzwierciedla struktury naszej gospodarki. Banki w przeciwieństwie do całej gospodarki cierpią na cięciu stóp procentowych, a wraz z elektrowniami, spółkami surowcowymi — znacznie tańszymi za granicą — oraz telekomami stanowią ponad 70 proc. WIG20. Szansą dla WIG20 są napływy do pasywnych funduszy.
Rozmawiała: Jagoda Fryc