Druga pozycja na rynku TFI, później atak na pierwszą. Utrzymanie 30 proc. w hipotekach i numer jeden na rynku kart — to plan PKO BP.
Mimo narastającej konkurencji dużych i mniejszych, a także nowych banków, PKO BP zamierza zwiększyć swoje udziały w rynku i ma plan, jak i gdzie.
— Bankowość detaliczna przynosi PKO BP grubo ponad połowę przychodów i udział ten stale rośnie. Po kryzysie na początku wieku, kiedy traciliśmy udział, zmieniliśmy podejście do rynku i nie zamierzamy go oddać — tłumaczy Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP.
Sygnał dla konkurencji
Bank zamierza m.in. walczyć o oszczędności klientów lokowane w funduszach inwestycyjnych. Obecnie grupa PKO BP ma czwartą pozycję na rynku TFI i około 9- -procentowy udział.
— Nie widzę powodu utrzymywania tak odległej pozycji przy naszym potencjale. Mamy duże szanse na ścisłą czołówkę. Myślę, że na drugie miejsce (po Pekao — przyp. red.) wejdziemy najpóźniej w połowie przyszłego roku, choć docelowo ta lokata może nam nie wystarczyć — tłumaczy Jacek Obłękowski.
Twierdzi, że TFI nie kanibalizują tradycyjnych lokat, przynajmniej nie w PKO BP.
— Wartość depozytów stale przyrasta, np. w 2005 r. o 6,5 proc. Sądzę, że znaczna część pieniędzy, które trafiają do TFI, pochodzi z oszczędności, które nie były składane na lokatach — uważa Jacek Obłękowski.
Spore rezerwy
Największe źródła wzrostu największy detalista widzi jednak na rynku kredytów. Wiodące nadal będą kredyty hipoteczne. W zeszłym roku bank udzielił ich na 7,6 mld zł, drugi na rynku Bank BPH na 4,4 mld zł.
— Jeszcze w 2003 r. na tym rynku było trzech graczy (PKO BP, Pekao i GE Bank Mieszkaniowy — przyp. red.), teraz jest 15 i wszyscy mają bardzo dobrą ofertę. Celem PKO BP jest utrzymanie 30-procentowego udziału w tym rynku niezależnie od tego, czy będą ograniczenia w udzielaniu kredytów w walutach czy też nie — zapewnia Jacek Obłękowski.
Przez trzy lata średnia wartość tego kredytu wzrosła z 40 tys. zł do 78 tys. zł, co świadczy o tym, że PKO BP odzyskuje klientów w dużych miastach. Nadal jest jednak znacznie niższa niż w Banku BPH, Millennium czy Getin Banku.
Duże nadzieje na zwiększenie akcji kredytowej PKO BP wiąże też z kontami osobistymi. Ma ich 5,9 mln.
— W otwieraniu ROR pomogło PKO BP wprowadzenie bankowości elektronicznej. Przestaliśmy być postrzegani jako spółka skostniała. Zaczęło przybywać klientów korzystających z internetu. Obecnie jest ich 1,5 mln. Mamy ambicje, aby z elektronicznej obsługi korzystało 60 proc. posiadaczy kont, tak jak w najlepszych bankach w Unii — tłumaczy Jacek Obłękowski.
Kwestia perswazji
PKO BP zamierza rozwinąć kredyt odnawialny. Wiceprezes PKO BP uważa, że to produkt uzupełniający do kart kredytowych, więc karta go nie zastąpi.
Na rynku kart kredytowych PKO BP idzie łeb w łeb z BHW z grupy Citibanku.
— Citibank pierwszy wprowadził karty kredytowe na polski rynek, my z liczących się banków niemal ostatni. Dlatego zachowania naszych klientów są inne niż jego. Nasi klienci na razie w zdecydowanej większości spłacają zadłużenie w okresie bezodsetkowym. Ale i tak jest to opłacalny biznes, ponadto widzimy już zmianę zachowań — wyjaśnia Jacek Obłękowski.
Bank zamierza także oferować więcej kart debetowych. Obecnie wydał je do 90 proc. kont. W tym roku ma być 100 proc. Zamierza przekonać klientów, że równie dobrze jak do pobierania gotówki z bankomatów służą one do pła- cenia.