Minęło właśnie pół roku od objęcia przez Marka Chraniuka sterów w PKP Intercity. Pierwsze miesiące upłynęły mu na przygotowaniu spółki do Światowych Dni Młodzieży.

— To był nasz priorytet. Dzięki przygotowaniu mogliśmy uruchomić 45 dodatkowych pociągów, którymi podróżowało 250 tys. pielgrzymów — szacuje Marek Chraniuk. Mimo braków taborowych spółce niestraszny był także wakacyjny szczyt przewozowy.
— Wiele osób, np. ze względu na wysokie kursy walut, wybrało wakacje w kraju. Ponad 8 mln pasażerów skorzystało z naszej oferty w drodze do miejsc wakacyjnego wypoczynku. W porównaniu z latem 2015 r., oznacza to wzrost o ponad 1,5 mln pasażerów — podsumowuje Marek Chraniuk. Wakacje się skończyły, PKP Intercity pracują, więc nad programem na kolejne miesiące oraz nad strategią na przyszłe lata.
— Analizujemy rynek pod kątem wprowadzenia nowych, atrakcyjnych ofert promocyjnych. Szacujemy, że w całym 2016 r. przewieziemy około 37 mln osób — mówi prezes PKP Intercity.
Kolejowe szranki
Utrzymanie tego poziomu w kolejnych latach nie będzie jednak łatwe, bo konkurenci coraz częściej rzucają PKP Intercity rękawicę. Niedawno czeski Leo Express złożył w Urzędzie Transportu Kolejowego wniosek o możliwość realizacji połączeń z Pragi do Warszawy. Marszałek woj. łódzkiego planuje natomiast do końca roku przygotować studium wykonalności rozwoju połączeń między stołeczną i łódzką aglomeracją. PKP Intercity nie pozostaną dłużne.
— Prace nad strategią spółki obejmują okres do 2030 r., ale szczególny nacisk kładziemy na przygotowanie PKP Intercity do działania po 2019 r. Wówczas w życie wejdzie tzw. IV pakiet kolejowy, liberalizujący rynek pasażerskich przewozów kolejowych. Musimy więc być przygotowani do zmian, jakie mogą wystąpić na rynku, czyli ewentualnego pojawienia się nowych przewoźników — twierdzi Marek Chraniuk.
Przygotowując się do rywalizacji, PKP Intercity zmodernizują 455 wagonów i kupią 55 nowych. Planują także kupić 40 lokomotyw — 30 elektrycznych i 10 spalinowych, a kolejnych 20 lokomotyw EU/EP 07 będzie wyremontowanych. Zmodernizowanych będzie także 16 stacji postojowych, w których powstaną profesjonalne myjnie, zamontowane będą urządzenia do odmrażania zestawów kołowych zimą itp.
Około 1 mld zł na realizację inwestycji będzie pochodzić ze sprzedaży przez PKP, czyli spółkę matkę PKP Intercity, PKP Energetyka funduszowi CVC. Kolejnych 800 mln zł będzie pochodzić m.in. z funduszy unijnych. PKP Intercity spodziewają się wprawdzie, że w tej perspektywie PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK) wykorzystają unijne fundusze, ale na wypadek, gdyby powtórzyła się sytuacja z poprzedniej, przygotowują dodatkowy plan inwestycji w zakup taboru.
W poprzedniej perspektywie PKP PLK nie wykorzystały unijnych funduszy, więc rząd przesunął je na zakupy taborowe, dzięki czemu PKP Intercity nabyły po 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych flirt i dart. Wkrótce okaże się, czy w tej będzie podobnie.
Pendolino za granicę
Coraz większe zainteresowanie zagranicznych przewoźników polskim rynkiem motywuje także PKP Intercity do poprawy jakości usług świadczonych na międzynarodowych szlakach.
— Pracujemy nad homologacją składów pendolino na rynkach niemieckim, czeskim i austriackim. Uzyskanie dopuszczenia pozwoli nam w przyszłości na rozwój siatki połączeń na liniach do Berlina, Pragi czy Wiednia — mówi Marek Chraniuk.
Do zabiegania o pasażerów podróżujących za granicę mobilizuje PKP Intercity nie tylko konkurencja kolejowa, ale także lotnicza oraz… planowane zamykanie torów przez PKP PLK. Na przykład w przyszłym roku wyłączona z ruchu będzie linia z Warszawy do Lublina i do Poznania. Marek Chraniuk uważa, że dobrze skonstruowana oferta pozwoli zahamować ewentualny odpływ pasażerów.
— Obecnie do Poznania jedziemy 2,20 h. W czasie prac modernizacyjnych podróż może wydłużyć się do 3 godzin, więc będziemy intensywnie walczyć o pasażerów wahających się przy wyborze środka transportu na tej linii. Dla nich oraz dla pasażerów podróżujących koleją przez Poznań do Berlina przygotowujemy konkurencyjną ofertę — twierdzi Marek Chraniuk.
Od początku przyszłego roku Ryanair ma uruchomić połączenia lotnicze z Warszawy do stolicy Niemiec. Tanie loty mogą skusić wielu pasażerów Intercity, zwłaszcza jeśli na krajowych torach czas jazdy się wydłuży.
Korzyści z deflacji
Konieczność korzystania z objazdów podniesie także koszty funkcjonowania PKP Intercity. Na razie jednak deflacja sprzyja ich obniżaniu. Kilka miesięcy temu resort infrastruktury zapowiadał, że w tym roku w przewozowej spółce zabraknie 200 mln zł do płynnej realizacji przewozów. Rządowi urzędnicy obawiali się, że lukę trzeba będzie pokryć zwiększeniem dla spółki dotacji do przewozów międzywojewódzkich i międzynarodowych.
W tym roku wynosi ona 538 mln zł (przewoźnik pierwotnie szacował zapotrzebowanie na dotację w wysokości około 700 mln zł). Marek Chraniuk zapowiada jednak, że dzięki obniżce kosztów oraz zwiększeniu liczby pasażerów luka dotacyjna będzie znacznie niższa, niż pierwotnie planowano. — Szacujemy, że sięgnie 60-100 mln zł — twierdzi szef Intercity.
Ma nadzieję, że w przyszłym roku także nie będzie większa, choć będzie on dla spółki znacznie trudniejszy niż obecny. Zacznie bowiem nie tylko finansować nowe inwestycje, ale także spłacać kredyty za już wykonane. PKP Intercity mają do spłaty w sumie 2,6 mld zł długu na odnowę zasobów taborowych i zakup nowoczesnych składów w poprzedniej perspektywie. © Ⓟ
OKIEM EKSPERTA
Niezastąpione pendolino
JAKUB MAJEWSKI
prezes Fundacji ProKolej
Dotychczas PKP Intercity nie przejawiały zainteresowania połączeniami zagranicznymi, traktując je po macoszemu. Czeskie koleje z Pragi uruchamiają codziennie kilka cyklicznych połączeń do Berlina, z Polski jest ich niewiele. Brak zainteresowania polskiego przewoźnika sprawiał, że Niemcy także nie były zainteresowane ich rozwojem.
Dobrze więc, że obecny zarząd przygotowuje się do takich działań. Lepiej późno niż wcale, choć skoro Ryanair rusza z lotami już w styczniu 2017 r., to PKP Intercity od dawna powinny mieć gotową ofertę marketingową, a nie dopiero się zastanawiać, jak nie stracić klientów. Sceptycznie natomiast oceniam wyjazd pendolino na linie międzynarodowe. Wygląda na to, że PKP Intercity próbują wszystkie kluczowe linie obsłużyć tym taborem, a przecież to zaledwie 20 składów. Już wożą pasażerów do Trójmiasta, Kołobrzegu, Krakowa, Katowic, Wrocławia i Rzeszowa.