
Dworzec od miesięcy jest zamknięty, ale dyrekcja spółki wciąż twierdzi, że budynek jest jej potrzebny. - Wiele razy jeździłem do dyrekcji PKP w Krakowie, ale rozmowy nic nie dały – mówi burmistrz Henryk Sułuja.
Ustrzyckiemu magistratowi zależy na budynku dworca PKP z dwóch powodów: żeby podróżni mieli się gdzie schronić w czasie deszczu lub zimna, oraz żeby urokliwa stacja stała się jednym z elementów przyjętego planu zagospodarowania tego terenu.
Do niedawna w dworcowym budynku była nie tylko poczekalnia dla osób czekających na pociąg i dla pasażerów autobusów. Mieściła się tu również kasa biletowa oraz informacja. Kolej jednak wypowiedziała umowę firmie Veolia Transport Bieszczady (dawniej Connex) i teraz podróżni stoją pod chmurką, a bilety kupują w oddalonej o kilkaset metrów od przystanków zajezdni autobusowej.
Nowiny24