PKP odbudowują centralną kolej

Kolejowa grupa przekaże PLK grunty pod torami. Dzięki temu odzyska kontrolę nad zarządcą sieci, którego akcje sprzedała… skarbowi państwa

PKP odbudowują grupę kolejową i porządkują należące do niej nieruchomości. — Grunty pod torami zostaną przekazane PKP Polskim Liniom Kolejowym (PLK) — zapewnił Krzysztof Mamiński, prezes PKP. Obecnie PLK zarządza krajową siecią kolejową, ale część nieruchomości, po których przebiegają tory, należy do PKP. Spółka na razie nie udziela szczegółowych informacji o tym, ile gruntów i o jakiej wartości zostanie przekazanych PLK. Z informacji „PB” wynika, że w przyszłym roku będzie mieć ich wycenę i wówczas aportem przekaże zarządcy infrastruktury, przejmując w zamian jego akcje w podwyższonym kapitale.

DWIE PIECZENIE:
Zobacz więcej

DWIE PIECZENIE:

PKP, którymi kieruje Krzysztof Mamiński, chcą uregulować sprawę własności gruntów pod torami i przekazać je PLK, przy okazji odzyskując nad nimi kontrolę Marek Wiśniewski

— PKP odzyskają kontrolę nad PLK i zarządzaniem funduszami unijnymi na modernizację infrastruktury. Będą działać prawie jak holding — jak Deutsche Bahn — mówi jedna z osób znających kulisy transakcji. Niemiecki przewoźnik ma w grupie DB Netz, zarządzającego siecią torów za Odrą. W Polsce natomiast, zgodnie z unijnymi zaleceniami, rządy w poprzednich latach starały się uniezależnić PLK od PKP i związanychz grupą przewoźników, czyli PKP Intercity oraz PKP Cargo. Celem było bezstronne traktowanie przez zarządcę wszystkich użytkowników sieci.

Niezależny operator

Przez wiele lat z Funduszu Kolejowego, którym zarządza Bank Gospodarstwa Krajowego, przekazywano rocznie nawet 500 mln zł na wykup przez skarb państwa akcji PLK od kolejowej grupy. Dzięki temu PKP miały pieniądze na bieżącą działalność i spłatę starych kolejowych długów. W efekcie udział centrali w akcjonariacie zarządcy spadł do kilkunastu procent.

Dopiero w planie finansowym Funduszu Kolejowego na 2015 r. nie przewidziano odkupienia przez skarb państwa akcji PLK, a wręcz przeciwnie, dokonano podwyższenia kapitału zarządcy. Jednym z elementów ówczesnego dokapitalizowania był aport nieruchomości z grupy PKP, wynikający m.in. z przedprywatyzacyjnych przekształceń TK Telekom. W efekcie PKP uzyskały ponad 36 proc. głosów na walnym PLK, ale wciąż nie mają nad spółką kontroli. Planowany obecnie aport pomoże im ją odzyskać.

— Przejęcie przez PKP kontroli nad PLK może stworzyć pokusę nierównego traktowania przewoźników korzystającychz sieci i faworyzowania podmiotów z grupy PKP oraz z nią współpracujących. Mimo to uważam jednak, że warto wreszcie uregulować prawa własności do nieruchomości — mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Podkreśla, że pozostawienie gruntów w PKP i jednocześnie przyznanie zarządzania położonymi na nich torami PLK utrudnia i wydłuża proces pozyskiwania finansowania na modernizację infrastruktury.

Sporne grunty

Równolegle z przekazaniem nieruchomości zarządcy infrastruktury, konieczne jest także prawne uregulowanie ich statusu i porozumienie się z samorządami. W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok kwestionujący prawa właścicielskie PKP do części użytkowanych gruntów, także tych pod torami. Otworzyło to drogę samorządom do ich komunalizacji. PKP nie zgodziły się jednak z wyrokiem, argumentując, że uwłaszczyły się na większości nieruchomości, które od dziesięcioleci użytkują.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa natomiast przedstawiło niedawno projekt nowelizacji przepisów, by uregulować sporne kwestie. Do starań o odzyskanie gruntów oraz gratyfikację na okres użytkowania gruntów namawiał lokalnych włodarzy Związek Miast Polskich (ZMP), a Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia napisał list do premier Beaty Szydło z prośbą o wparcie.

Obecnie Andrzej Porawski, dyrektor biura ZMP twierdzi, że przekazanie PLK gruntów, jeśli nie będą mieć uregulowanych praw własności, nie będzie możliwe. Jednocześnie podkreśla, że samorządom nie chodzi o odzyskanie terenów pod torami, chyba że będą nieużywane i można rozebrać je, by nieruchomość wykorzystać na inne cele. Na powszechne przejmowanie lub utrudnianie zarządzania torami, po których odbywa się ruch kolejowy, samorządy raczej się nie zdecydują.

OKIEM PRZEWOŹNIKA

Śląskie obawy

PIOTR RACHWALSKI

prezes Kolei Dolnośląskich

Na razie nie obawiamy się przejęcia przez PKP kontroli nad PLK, ale w dłuższej perspektywie może to mieć negatywny wpływ. Zwiększy naciski na promowanie swoich spółek w grupie, czyli PKP Cargo i PKP Intercity, będą mogły liczyć na korzystniejszy cennik czy rozkład jazdy. Na Dolnym Śląsku obawiamy się też, że jeszcze bardziej wydłuży się — lub wręcz zostanie wstrzymany — już obecnie powolny i skomplikowany proces przekazywania przez PLK samorządom linii nieczynnych. Kurorty takie jak Karpacz, Kowary, Lądek- Zdrój czy Świeradów-Zdrój rozwijają się błyskawicznie dzięki funduszom z Unii Europejskiej i bogaceniu się społeczeństwa. Zaczynają się jednak „dusić”, bo dalszy rozwój utrudnia brak możliwości dojazdu koleją. Sieć dróg w górach ma ograniczoną przepustowość i ograniczone możliwości rozbudowy. Poniemieckie linie kolejowe natomiast zarastają zielskiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / PKP odbudowują centralną kolej